Cześć,

1. BIEGANIE --- teraz od pół do godziny dziennie, czasami dzień w dzień, czasami trzy razy w tygodniu, czasami ... eeep, nie przyznam się

Zaczynałem od długich spacerów (do kilkunastu km), bo z wagą sprzed parunastu miesięcy biegałbym jak kobieta w dziewiątym miesiącu ciąży.

W planach (do wykonania) systematyczny trening, w marzeniam (do zrealizowania) półmaraton za rok i maraton za dwa lata.

2. Pompki, pompki, pompki, brzuch, brzuch, brzuch... Czyli nudy na pudy w wersji siłowej. Czy zaczynę biegać na siłownię? Nie wiem, być może, zobaczę.

Pompki są uniwersalne, nie kosztują dużo i jak mi ktoś mówi, że nie może, bo nie ma czasu, to natychmiast wiem, że kłamie. Mają jedną zaletę: są SUKCESEM POLICZALNYM czyli jak się nie ma specjalistycznego sprzętu, to nie wiadomo tak dokładnie i ściśle, czy przebiegłem dzisiaj 10 km a tydzień temu tylko 5, natomiast czarno na białym widać, że miesiąc temu zrobiłem w jednej serii przed padnięciem na ryja dajmy na to dwadzieścia pompek, a teraz czterdzieści.

W planach (jesienią, jak życie będzie bardziej systematyczne) może szóstka Weidera.

3. Pływanie (na razie tylko jeziorko).

4. W planach po osiągnięciu dobrego formy fizycznej i zrzuceniu resztek "nadbudowy" --- gdy już zostanie sama "baza" --- joga, i to raczej już jako świadomy wybór na wiele lat, taki, hm, światopoglądowy.

narazicho
Maksicho