Od 3 lat systematycznie ćwicze, a od 2 lata 6 razy w tygodniu. To co robie zamyka sie do siłowni, skoczności, biegania, piłek lekarskich, płotków, ect...

Wyda się ze przy czyms takim wyniki redukcji masy powinny byc imponumące. Niestety tak do końca nie jest. Nigdy się nie moge wstrzelić w odpowednia diete, gdy jadłem wiecej tłumaczyłem to ze sie spali. Owszem spalało się, ale jadło sie coraz wiecej i coraz mniej zdrowo. I tak przybierałem bardzo powoli w masie (tez w mieśniową). Dolazłem do 108kg, w wakacje postanowiłem powiedzieć "nie!" no i sie udało. Intensywna dieta (polegająca na jedzniu 1/2 porcji ze stołowki + herbata bez cukru) podczas 2 obozów kondycyjnych a w domu mocne ograniczenia. Udało się, ze 108 spadłem w 2,5 miecha do 96 kg. Niestety zauwazyłem dosyc postepującą redukcję masy mieśniowej, na ktorej ze wzgledu na sport bardzo mi zalezy.
I w tym miejscu powstaje problem, co jesc by tłuszyk sie redukował a siła rosła, przy tym zeby nie brakowało energi na wysokowysiłkowe ćwiczenia.
Przy obciązeniach trenigowych opisanych w pierwszych linijkach.