Hej Dziewczyny :*
Nie piszę bo nie jestem w temacie, nie wiem o co chodzi i nie znam Was na tyle, ale czytam i jestem tu z Wami, serduchem cały czas Was dopinguję. Nie tylko w sprawach sexy body ale w zmaganiach z codziennością i ze swoimi wszystkimi w głowie zakrętami. Każda z Nas ma czasem galaretkę zamiast mózgu, nie wie co myśli, co czuje i sama szkodzi sobie. Cholernie trudno ogarnąć siebie.
Z moich ćwiczeń i ogarniania codzienności wyszła wielka dupa. Przeforsowałam się, miałam 2 tyg temu krwawienie i lekarz kazał mi leżeć :/ We wtorek mam kontrolę to może będę mogła już chodzić, ale o orbim raczej nie ma mowy. Z Dzidzią na szczęście wszystko ok. Ale muszę pakować hormony.
A ćwiczenie i aktywność tak dobrze robiły mi na głowę!! (i na krzyże )

Także przyszłam tylko dać znak życia i trochę pozytywnej energii Wam wysłać, żebyście wiedziały, że nawet taka prawie obca baba jak ja, siedzi gdzieś w Polsce i bardzo ciepło o Was myśli.

Buzia!!!!