-
uczę się jeść... fott. str 6 ;]
Cześć. Byłam już na tym forum, dawno temu, ale postanowiłam rozpocząć nowy topic, mam nadzieję, że ostateczny...
Mam 17 lat, od dość dawna (2 lata?) mam problem z jedzeniem. Mam nadzieję, że żadna z Was nie ma pojęcia, o czym mówię... Nie potrafię ustabilizować swojego sposobu odżywiania, raz jem 200, raz 4000 kcal... Czasami zapijam wszystko senesem albo zagryzam tabletkami przeczyszczającymi, kiedyś dość długo żyłam na tussi... Ostatnio jednak tego nie robię, podobnie jak nie mam napadów - raczej jem zbyt mało. Potem - wiadomo - zaczynam nadrabiać straty kaloryczne i jojo...
Cały czas słyszę albo od mamy, albo od ojca, albo od chłopaka, że jestem za gruba... Ważę 65 kg przy wzroście 163. Wcześniej, parę m-cy temu, doszłam do 70 kg, ale od tamtej pory jakoś tak mi się schudło ;] Chcę schudnąć tak ze 12-15 kg, powiedzmy do 50 - wystarczy.
Postanowione - od TERAZ zaczynam stabilizować to wszystko. Wierzę, że tym razem mi się uda... Na początek 1000 kcal, bo ostatnio jadałam w granicach 800, więc 1000 to i tak "sporo" - za jakieś, powiedzmy, 3-4 tygodnie zwiększę to do 1100, potem np. za m-c do 1200 itd., aż do 1800-2000.
Liczę na Wasze wsparcie - ja również postaram się wpadać jak najczęściej do Was i pomagać Wam... Bagam, tylko nie piszcie, że 1000 kcal to za mało, bo dla mnie to i tak za dużo w tym momencie, każde przekroczenie 300 kcal dziennie to wyrzuty sumienia...
-
mam nadzieję że ci sie uda, widze że ty także wpadłaś w diety poniżej 400 kcal, i jojo, no niestety takie życie, tak naprawdę, to nastolatki nie mają gdzie dowiadywać sie o tym że takie odchudzanie jest bezskuteczne na dłuższą metę. Niby pisze że dieta taka może spowodowac wiele chorób, a z drugiej strony pojawia się kometarz kogoś kto w taki sposób schudł i nic mu nie jest, wiec my tez wierzymy, że nam nic nie będzie i jojo nas nie dopadnie.
Może pisze troche chaotycznie, ale bardzo mnie to wkurza!!!
-
Ależ ja doskonale wiedziałam, że to się nie może dobrze skończyć... Zdawałam sobie sprawę ze wszystkich konsekwencji... Po prostu wpadałam w paranoję, jak jadłam 1200 kcal to wydawało mi się że to o wiele za dużo, zmniejszałam do 1000, 800, 500 aż dochodziłam do momentu że nie jadłam nic, po czym oczywiście organizm domagał się jedzenia i wtedy zaczynałam żreć... Cały czas miałam - hipotetycznie - pełną świadomość, ale to było silniejsze ode mnie.
-
no to chyba tylko ja taka niepoinformowana byłam, bo dość długo żyłam w słodkiej nieświadomości tego że jedzenie 300kcal sprawi, że na bank utyję. I tak z normalnej dziewczyny ważącej jak czternastolatka 46 kilo zmieniłam się w 63 kilowego potworka. I to w około półtora roku. U mnie wyglądało to identycznie najpierw nie jadłam prawie nic później obżarstwo, i znów nic, a waga rosła, no a ja nie mogłam tego pojąć przecież tak mało jadłam, rozwaliłam sobie tylko metabolizm. Teraz jestem na diecie 1200 i od 3 tygodni nic nie schudłam, mam wrażenie że to właśnie przez te mordercze diety z przeszłości odchudzanie teraz idzie mi tak słabo
-
Przed chwilą weszłam na wagę: 64,9 kg. Byłam blisko strzelając z tymi 65 : )
Śniadanie za mną, jestem chora i wstałam o 12:40
więc dopiero przed chwilą skończyłam je jeść, w związku z tym nie rozłożę wszystkiego na 6 posiłków tylko na 3 w dniu dzisiejszym... Na razie mam: serek wiejski, pół papryki, 1/3 pomidora, kawa z mlekiem 0% - w sumie 200 kcal... Nie dam rady w tym momencie więcej zjeść, więc zrobię sobie kaloryczniejszy obiad... Albo po prostu przekąszę coś pomiędzy śniadaniem a obiadem, bo obiad pewnie ok. 16 będzie, jak wróci moja mama...
Dam radę ;]
-
Na obiad wypiłam kubek pomidorówki... Potem weszłam jednak na forum, strzeliłam się w głowę i poszłam sobie ciemny ryż ugotować - zjem go z jogurtem, tzn. Danone Fantasia, wymieszam jogurt z wiśniami i do ryżu ;] Trochę za późno na taki posiłek, ale mówi się trudno. Żal mi trochę brzucha bo mimo tej pomidorowej jest dosyć płaski... Ok 19:30 - 20 zrobię sobie jeszcze kolację ok. 150 kcal i będzie dobrze.
Dzisiaj wieczorem wrzucę moje wymiary, one są bardziej miarodajne niż waga, jak sądzę... Jutro poproszę siostrę żeby zrobiła mi jakieś zdjęcia, to zamieszczę je tutaj dla porównania efektów PO ;]
-
po tym co piszesz to myślę ze dasz rade..
-
No to czekamy na wymiarki...a tak z innej beczki...
Napisalaś, ze od wielu osób słyszysz ze jesteś za gruba....od rodziców to rozumiem, ale
żeby od chłopaka? U mnie byłby przegrany.
-
mi nawet mama tak nie mówi ze jestem gruba nawet gdy ważyłam 70 pare kilo
-
Tzn. to jest tak... "ale Olka ostatnio ślicznie wygląda, odkąd schudła... nie no, wiesz, ja w sumie lubię twój brzuszek...". Takie nie wprost.
Już nie dam rady z tą kolacją...
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki