Zaczynam od nowa. Odcinam się grubą kreską od tych trzech tygodni i kilku dni, kiedy coś się wydarzyło, kiedy pękłam i kiedy straciłam motywację. Znów przytyłam, znów wraca te dziesięć kilo do zrzucenia.

Zaczynam od jutra, na nowo.. po prostu. Może warto.


A teraz lecę...