Macie rację, nie będę lecieć z grubej rury. 1000 kcal to mało, także będzie 1200 kcal(chcoiaż czy to taka duża różnica? ). Nadal upieram się przy eliminacji słodyczy (pod koniec diety je wprowadzę). Jeśli najdzie mnie ochota na słodkie zjem jakiegoś owocka , chyba, że już naprawdę nie będę miała wyjścia i ktoś włoży całe serce(nie bierzcie tego dosadnie ) do wypieku ciasta . Wczoraj zjadłam paczkę orzeszków arachidowych w czekoladzie i miały one jakieś... yyy... 560 kcal na 100 gramów , a paczka to ćwierć kilograma. Pierwotnie zamierzałam zjeść tylko kilka orzeszków, także widać jak to ze mną jest. Oficjalnie zacznę się odchudzać od jutra, mam już na koncie około 1000 kcal , nie będę głodować do końca dnia.