jestem za drastycznym odseparowaniem się od rzeczy, od których spożywania chcielibyśmy się odzwyczaić. wydaje mi się, że takie stopniowe "rzucanie" słodyczy nic nie daje (oczywiście zakładając, że efektem końcowym ma być zupełna "słodyczowa abstynencja" :P ). przez ciągłe diety i wynikającą z nich potrzebę "zapychania" czymś żołądka, uzależniłam się od pepsi light (czyt. kofeiny), wiele razy próbowałam z tym skończyć powoli ograniczając "ilość spożycia" , ale dopiero 12 dni temu zaparłam się i powiedziałam stanowcze NIE brązowemu napojowi i jak na razie się udaje. co prawda, gorzej mi idzie w diecie, ale mam nadzieję, że uda mi się to przezwyciężyć życzę powodzenia w rzucaniu słodyczy, ja zostawiam sobie to i nałogowe lenistwo na adwent