haha stop. o rany. stop. 167cm stop. ok. 70kg stop. do zrzutu stop. 8)
Wersja do druku
haha stop. o rany. stop. 167cm stop. ok. 70kg stop. do zrzutu stop. 8)
Ufff... przeczytałam wszystko :D
Będę wspierać :)
Powodzenia ;*
No trochę przegięłam. :P
Ojej...Jutro pierwszy dzień diety... :lol: ale się boję ;P nowość. :lol:
Nie bój się :wink: :lol:
Dobrze Ci pójdzie...
A jaka to będzie dieta?
Dzięki :) 8)
1400 kcal :)
ja tez przeczytałam:) trochę tego sporo no ale gdzieś trzeba z siebie wszystko wyrzucić:)
Prawda, to pomaga... :)
ja tez dotrwalam do konca, chociaz historia dluuuga byla :P
wlasciwie to mialam dosc podobny zyciorys :roll:
obzeranie sie.. to wlasnie przyczynilo sie do tego ze tylam.
zarcie, dieta, zarcie, dieta, zarcie i nawet nie wiem kiedy waga pokazala 72kg :?
teraz jest na szczescie troche mniej bo trzymam diete, ale mam nadzieje ze nigdy wiecej nie pozwole na takie napady, przynajmniej bd sie starac :roll:
trzymam kciuki za Ciebie :wink:
A u mnie się zaczęło, że dziadkowie mnie tak utuczyli...
Potem brałam dużo lekarstw-strasznie pobudzały apetyt.
I jadłam bardzo dużo...
Pod koniec podstawówki zaczęłam głodówki robić.
Ale mam nauczkę-kilogramy wróciły po tych głodówkach :x
Tez przeczytałam...
Pewnie że Cie pamiętamy (przynajmniej ja). Ja mam niestety to samo, tylko że ja mam bulimie wiec czesto uchodzi mi to na "sucho". Bradzo bym chciala pozbyc sie tych walonych kompulsow i normalnie dietowac chudnac i juz nie tyc. Na pewno pamietasz jak schudlam to pamietnych 45 kg i jak razem z aaggii chcialysmy przytyc... Tak wiec ja jedzac 1800 kcal chcialam przytyc (głupota). jak tak teraz mysle nad tym wszystkim to chyba jednak nie chcialam wcale tyc bylo mi dobrze jak bylo i wcale nie czulam ze jestem chuda no ale to tak na marginesie.
W tamtym roku przed feriami wazylam 45,5 kg a po feriach juz 55 (wtedy biłam sie po gębie zeby tylko nie gonic do kibla i nie zwracac) zarlam wszystko zapiekanki bialy chleb z maslem kiełbase smazona w tluszczu, czyli wszystko to czego nie jadlam gdy sie odchudzalam. pozniej doszlam do wagi 62kg (163cm) to bylo w marcu. W maju moja kuzynka miala komunie a ja zrospaczona swoim wygladem chcialam szybko odzyskac co stracilam...po feriach nie chodzilam do szkoly przez tydzien wymyslalaj bole brzucha i wymioty... na szczescie dla mnie poznalam super chlopaka z ktorym zaczelam sie spotykac z pozniej bylismy razem. nieswiadomie pomogl mi schudnac do 53 kg na komunie kuzynki... ha ale juz tydzien po komunii bylo 55 i waga sukcesywnie rosla... oczywiscie byly tez okresy super dietowana (czyt. niemal glodowki) i okresy napadow. Mniej wymiotowalam obiecalam dla siebie i dla chlopaka. na poczatu czerwca doszlam do wagi ok 67-8 kg. przez te kompulsy i tluszcze rozstalam sie z chlopakiem... teraz tak bardzo tego zaluje...;/ przez moja obsesje jedzenia i mojego ciala pozwolilam odejsc najbardziej kochanej osobie pod sloncem :cry: na mojej 18-stce (24.06) wazylam 72 kg na wakacjach bylo roznie raz chudlam raz tylam ale ostatecznie pod koniec sierpnia bylo na wadze ponad 80 kg. we wrzesniu zlecialam o 10 kg w pazdzierniku jadlam troche wiecej i waga co spadla to podskoczyla ale wiekszych napadow nie bylo. zaczely sie w listopadzie w polowie listopada przeszlam na glodowke na 14 dni pozniej napady ustalu chec na slodycze tez (o dziwo)... waga zlaciala do 62 kg ale od tamtego czasu zaczely sie napady nawet wrocilam do wymiotowania (przez 1 tydzien ferii wymiotowalam 5 razy ;/). no ale jakos do stycznia do 100dn schudlam do 60 kg i teraz po wielkich trudnosciach jedzeniowo-bulimicnych jest 59, ale bardzo bym chciala nie miec napadow skonczyc z bulimia i zyc normalnie...
jezeli chcesz mozemy sie wymienic numerami gg czy tela. wiem ze w takich momentach bardzo wazne jest wsparcie... zanim odpalisz kompa i wejdziesz na forum mozesz juz zjesc paczke ciastek a ja na pewno w takich momentach na jednej bym nie skonczyla... jak juz jem to do oporu...
wiemjak to jest ja bardzo czesto oprozniam lodowke i wszystkie szuflady i szafki ze slodyczami... mama sie dziwi ze tyle jem i nie tyje... a dlaczego? no wlansie... bulimia i litry senesu...
chce z tym skonczyc...
dasz rade
pseuto choć masz dużo przeżyć za sobą, wierze, ze w końcu czegoś Ciebie nauczą.
wierzę w Ciebie i to, ze tym razem się nie poddasz !!! :)
pamiętasz jak w okresie świątecznym pięknie dietowałaś ? - podziwiałam Cię, bo ja nie umiałam odmowić sobie słodkości :/
jesteś silna, uda Ci się !!!!
suszona wierze ze Ty tez dasz rade wkoncu :)
a spytam sie, co sie stalo z aaggii? :roll:
bo juz kiedys mialam tu konto i ona byla jedna z najpopularniejszych osob z tego co widzialam, a teraz slab po niej zaginal :roll:
Afrodyta dzieki, no byla byla, pozniej zablokowali jej konto na diecie i przeszla na wizaz (przeszla troche szybciej) z tego co mi ostatnio pisala to przytyla do 50 kg ma 168 ale nie ma okresu. z tego co widzialam to jej menu jest super ogolnie jes bardzo zdrowo czasami pozwala sobie na chwile przyjemnosci...
Pseutonim, trzymam za Ciebie kciuki :)
Czasem zastanawiam się, czemu życie jest tak okrutne i na świecie istnieje tyle smakołyków, którym nie można się oprzeć. Czemu w ogóle je produkują!?
Sama z tym walczę, znaczy się walczę z obżarstwem. Pomyśleć, że jakieś 2-3 lata temu ważyłam 55kg przy wzroście 175cm. Pamiętam, że wtedy bardzo dbałam o swoją wagę, aby nie przytyć, aż do przesadyzmu (trwało to jakieś 1,5 roku, teraz siebie podziwiam, że w ogóle mogłam tyle wytrzymać i nie tyć). Ale wystarczyło, że pojawiło się trochę problemów w moim życiu. A jakie było na to najlepsze lekarstwo? Oczywiście zaczęłam jeść to, czego do tamtej pory sobie odmawiałam i to w nadprogramowych ilościach :| To wszystko trwa do teraz, znaczy się trwało do początku stycznia. Bo Nowy Rok i moje postanowienie: "Chcę schudnąć!" jakoś powstrzymały niepohamowane napady...
Teraz jakoś się trzymam (oficjalnie jestem na 9 dniu diety) i muszę przyznać, że póki co nie mam ochoty na obżarstwo. Czasem mam chęć na coś słodkiego, więc sobie nie odmawiam, ale już potrafię skończyć jeść na 4 ciasteczku czy kostce czekolady, a to już jakiś postęp i jestem dumna :) Ciekawa jestem tylko, jak długo wytrzymam. Ale póki co jestem pozytywnie nastawiona.
Także trzymam za Ciebie kciuki! :D
zazdroszcze :roll:Cytat:
Zamieszczone przez tarQa
przeczytałam ;p
pseutonimku, nie poddawaj sie :* po pierwsze to może poczekaj jeszcze jako tako z dietką, tylko przygotuj sie na nia jkoś psychicznie i przez ten czas wyeliminuj obżarstwa... tak z miesiac jedz te 1800, byle jak najzdrowiej i powolutku schodza do np. 1400
nie wiem co ci poradzić :roll:
Kurcze dasz rade kochana :) zawsze masz nas.. ja też non stop sie odchudzłam, a w rzeczywistości "odchudzałam", bo cały czas siebie samą oszukiwałam.. potrafiłam zjadać kupe słodyczy w szkole, które kupowała koleżanka, później nie iśc na obiad na stołówke z powodu wyrzutów sumienia, a wracając do domu jednak szłam do sklepu po coś słodkiego.. żałosne. I w ten sposób też dobiłam do ok. 73 kg... pod koniec wakacji zaczęłam sie odchudzac i spadło do 67, ale po licznych świętach itp znowu dobiło 70. I na nowy rok też postanowiłam sobie, ze do wakacji schudne:) Narazie przez tydzień moja diete diabli wzięli, ale teraz już obiecuje przede wszystkim sama sobie, ze bedzie lepiej i ze bede się pilnować :) Ty też głównie pamietaj że robisz to dla siebie, dla swojego zdrowia i dobrego samopoczucia i najgorsze to oszukiwac i udawać przed samą sobą..
ja to miałam podobnie słodycze SŁODYCZE I słodycze
x
hmm no z tym dżemem to nie za wesoło, rzeczywiście no ale trudno od razu wyrzucić słodycze z diety, trzymaj sie
teraz jest jeszcze mniej weselej bo rzuciłam się na bagietkę z masłem i orzechy nerkowca oraz kabanosa :/ zawsze jak już spieprzę to na maksa
fajnie
mi się chyba mózg wyłącza gdy jem :/
===
dieta od jutra SZLAG!
<przytul> <pocieszacz>
powiem Ci ze to były moje początki BULIMII wiec mam nadzieje ze Ty sie nie dasz
Princess ja tylko człowiek-kompuls jestem .. bulimia to się mnie nie tyczy ;p
Nie dam się na pewno, czas i tak zleci - poczekam spokojnie aż schudnę:D
Dobra, dzisiaj oficjalnie zaczynam już dietę :D
waga 68,7 kg no to jakiś kg mniej niż myślałam :D trochę się zszokowałam ;]
teraz mam zamiar się zważyć po 10 dniach diety:D - 4 lutego
(czyli oleję tłusty czwartek ;] 31. sty.)
i 1400-1500 kcal będzie drogie panie.
no, wreszcie gadam do rzeczy :D
no a my za Ciebie mocno mocno MOCNO trzymamy kciuki :*
to dobrze :)
4 lutego będzie na pewno już mniej
Waga musi pokazać mniej 8)
hee ja mialam tlusty czwartek rok temu (po kilkunastu latach przerwy), jak bylam na "przytyciu" to wrabalam z chlopakiem chyba po 10 paczkow:DCytat:
Zamieszczone przez pseutonim
w tym roku nie ma mowy bo sie skonczy na 20:D i nie mam chlopaka:D:D:D:D ale za to za rok... kto wie;p
oj z tymi napadami to nie wesoło...
ja jestem pierwszy raz na diecie i mnie to jeszcze nie spotkało, ale wyobrażam sobie, że wcale nie jest łatwo się opanować.
mam nadzieję że uda Ci się wytrzymać, a jak już ktoś napisał, od razu słodyczy nie wyeliminujemy.
a zażywałaś chrom? ja kupiłam sobie tabletki chromu z dodatkiem błonnika, chrom zmniejsza apetyt na słodycze a błonnik pęcznieje w żołądku dając wrażenie najedzenia, dałam 3,50zł za 10 tabletek. Może takie coś by Ci chociaż w małym stopniu pomogło?
Wiem, że u Ciebie nie chodzi o same słodycze, ale ten błonnik :myśli:
4 lutego będzie mniej :)
A ja zjem jednego pączka. Rzadko jem pączki (góra 3 razy w roku ;p Serio! :wink: ), więc mogę sobie pozwolić na jednego w czwartek ;p
a ja wole nie ruszać pączków nawet w tłusty czwartek :wink:
bo na jednym to by się nie skończyło :roll:
a ja mam watpliwosci co do tego czy pozwolic sobie na cos 'wiecej' w tlusty czwartek, bo z jednej strony czemu nie? a z drugiej wiem ze zjem wiecej niz powinnam a kolejne dni tez zwale bo zawsze tak mam :roll:
x
Ślicznie CI poszło.
A ja tam zjem jednego ;p wliczę go w limit i będzie oki. Albo spale ćwicząc na stepperze :wink:
ja chyba zrobie tak ze pozwole sobie zjesc troche wiecej kalorii :D
np. 1600 :)
co wy na to?
To jest jakaś idea ;) Jeden dzień nikogo nie zabije, tylko trzeba uważać, by kolejnego dnia się nie złapać ;)
ja też chyba sobie wlicze tego pączusia w limit.. hmm
a ja tak sobie pomyslalam...
na pewno bede robila z mama (jak co roku) mam super przepis na "pączki z lodówki" i moze zamiac je smazyc upieke sobie z dwa
a tym wliczeniem w limit albo lekkie go zwiekszenie to super pomysly raz nie zaszkodzi;]
hmm no dobra ja jednak wlicze paczka w limit w sytuacji gdy będą w szkole za darmo rozdawać :D a jak nie.. to ...nie :P
tylko znając moje możliwości będę musiała się ostroo pilnować żeby sie nie przejeść ;)
hehe w ogóle fajna dyskusja^^ jeszcze do czwartku wsio czasu, a plany już z góry :lol:
2 dzień diety zaliczony - 1600 kcal :)
a ja pączka nie zjem. :P wyraz silnej woli - zjem w przyszłym roku. :P
no to tylko pogratulować takiej silnej woli :)
Hmm dzisiaj nie policzyłam kalorii i zjadłam za duuużo, ale to nie był żaden kompuls.. tak po prostu:) nie liczyłam kalorii, bo nie było jak.
czyli 3 dzień bez kompulsa zaliczony; w czym 2 poprzednie były dietetyczne ale dzisiaj jakieś tragedie nie były zjedzone^^ więc w sumie zawaleniem dietowym też się tego nie da nazwać^^ hihih