-
Brak węgli w diecie, spowoduje automatyczne jojo... Nawet węgle proste należy jeść w małych ilościach (nie mówiąc o złożonych - bogactwo błonnika i główne źródło energii) gdyż nabawimy się nadwrażliwości wydzielania insuliny i obrastamy tłuszczykiem...
Spalanie tłuszczyku jest skomplikowanym procesem. Ogólnie wygląda to tak:
Nasz tłuszczyk spalany jest za pomocą czerpania energii z naszych rezerw tłuszczowych. Jest on wzmożony podczas wysiłku aerobowego/interwałowego, w trakcie i po ćwiczeniach siłowych oraz spalamy go też w ciagu całego dnia. Nasze mieśnie mają istotny wpływ na spalanie tłuszczyku, bo gdy mamy mocniejsze mieśnie tym wiecej spalamy, nawet siedząc, śpiąc, idąc... Dlatego gdyż mocniejsze mieśnie potrzebują wiecej energii do funkcjonowania. Energia mechaniczna zamieniana jest na cieplną i nasz tłuszczyk ulega rozpadowi. A wiec też istotnym elementem jest temperatura ciała - wyższa to lepsze spalanie :wink: Tak przedstawia się proces spalania tłuszczu.
Ale żeby on nastąpił musi być deficyt kaloryczny, a wiec wiecej spalać niż jeść, to wtedy energia jest cierpana z naszego sadełka. Aby nasze mieśnie były mocniejsze należy je ćwiczyć siłowo, ale regenerować - białko i dostarczyć im energii po wysiłku - węglowodany, żeby zachamować proces spalania mieśni a przedłużyć spalanie tłuszczu :wink:
I na tym się kończy rola kalorii. Reszta zasad diety jest oparata na tym, że pewne produkty tuczą lub nie. Decyduje o tym to jakiej kategorii jest to produkt (białko, węgle czy tłuszcze) i jakie mają IG oraz w jakiej porze są spożywane. I jeśli pod tym względem nasza dieta jest zła, a kalorycznie dobra to i tak nie spalimy tłuszczu, bo to co spalimy to się odłoży nowy, mimo ujemnego bilansu energetycznego :wink:
A poza tym żeby schudnąć należy ćwiczyć, a jak się nie je węgli to się nie ma siły. Oczywiście wszystko z umiarem :wink: Ale węglowodany to pierwszy w kolejności czerpania enegii składnik energetyczny diety. Potem dopiero tłuszcze i nasz tłuszczyk :wink:
-
Wiem, jem ostatnio malutko, ale jak mama zobaczyła, jak mi brzuszek spadł, to aż postanowiła u siebie coś zmienić :]. kupiła mase chudych jogurtów, jabłuszka, marchewkę :) Dziś znowu malutko zjadłam...nie wiem, czemu...nie miałam czasu...:
Zjadłam:
-muesli z kefirem,
-chińszczyznę bez tłuszczu, same ważywa,
-jogurt z jabłkiem, bananem, frutiną,
-mozzarellę z pomidorkami dwoma
Naliczyłam z 1000kcal...Ale nie wetkne w siebie więcej, serio...I dzisiaj mam już dużo energii :). Miałam siłę latać 4h po mieście :) śliczne buciki sobie kupiłam, takie z kokardką i z dziurą na 2 palce, wiecie :] ciekawe, co moje glany na to :P
-
Oj żeby Ci to na zdrowiu się nie odbiło. Chociaż wiejski serek na kolacje :wink:
-
Mozzarella i pomidory były na kolację..
Z 1,5h temu je wcięłam, jeszcze czuje je w żołądku..Wczoraj i dzisiaj mi jakoś tak dziwnie, coś mi "jeździ" w brzuchu...Jakby sie fermentowało...:/
-
-
MÓJ BLOG!
http://all-my-sins.blog.onet.pl/
zapraszam :)
-
Tabaka to fajnie ze mamusia tez wziela sie za dietke
ehh zeby tak moich staruszkow kochanych przekonac do dietky... :roll:
-
Ojj ale nie wiem, jak długo wytrzyma...Juz nagotowała zupy...Do sniadań sie jej nie przekona...Ja siedzę i wcinam marfefkę :D. Strasznie mnie nosi, bawie się w karate kid i skopałam właśnie powietrze :P
-
Moja mama chudnie bez diety :roll:
Po prostu ma taka prace ze duzo sie rusza..
No i nie musi byc na diecie;/
Ja tez tak chce..:P
-
Dziołchy, co wiecie o Fabacumie - neutralizatorze skrobii?