Łojojoj, przyszalałam...
Rano ostro zaspałam, nie miałam więc czasu, by zjeść śniadanie :/. Cały dzień więc pchałam węgle z węglowodorami, a teraz czuję, jak mi flaki puchną :/. Chyba sobie odpuszcze jedzenie już dzisiaj..

- pączek,
- paluch mały serowo-ziołowy,
- bułka z dynią,
- 3 ciasteczka francuskie,
- jabłko (wow!),
- 2 kawałki takiej giga buły drożdżowej z serem + mleko...


Już jest z 1500kcal. Dziękuję.

Aha, ale za to biegałam na 2km + przejechałam rowerem 4km...

Bolą mnie flaaakii od tych dobroci!!! :/