Wczoraj wieczorem wrocilam z pracy i jak nigdy nie mialam wogole ochoty na kolacje.Poszlam o suchym pysku spac.Dzisiaj weszlam do kuchni i pomyslalam sobie ze przygotuje sobie pyyszne,kaloryczne sniadanko.Pozagladalam do lodowki,do szafek i -wyobrazcie sobie-nie znalazlam nic na co bym miala ochote!W koncu otworzylam sobie puszke z ryba i wcielam ja prosto z puszki....Nie mam ochoty na jedzenie!!!!!!!!!!!!!!!
Pisze o tym bo u mnie to cos niesamowitego-ja ZAWSZE mialam ochote cos przekasic.Dobrze zeby ten stan trwal dalej...Poza tym czuje sie bardzo dobrze-zebyscie nie pomyslaly ze oslablam z glodu Nawet w zoladku cos mnie ssie,dlatego pomyslalam o kalorycznym sniadanku-a tu NIC!Bardzo mi sie to podoba!