tylko tak moge zatytulowac ten post. wiele razy probowalem, nic z tego nie wychodzilo, byla dieta kopenhaska, byla dieta cambroigde i nici, troche schudlem, ale jo-jo wracalo. waze teraz 110, bmi prawie 36. jestem zalamany, mysle czasem o "baloniku", mysle o "opasce". nie wiem, czy to dobre pomysly. zreszta chyba tamte metody tez pomoglyby mi tylko na jakis okres, potem znowu bym przytyl. jak zaczac walke z nalogiem, prosze, wrecz blagam o rady.
yarrek(((
176, 111kg