-
No właśnie Krysial, człowiek sobie odmawia a efekty marne :( . Dlatego dzisiaj również pójdę pedałować :) . Wczoraj spaliłam 500 kcal (przynajmniej tak wskazuje licznik bo zmęczyć to sie za bardzo nie zmęczyłam) - czytam ciekawą książkę :D
Dzień do dnia i może będą efekty - może kiedyś takie jak u Ewace :D
Poziomko, to nie jest tak, że zupełnie się zaniedbuję. Staram się trzymać 1300 -1400kcal. No ale postawienie do pionu mi się przyda od czasu do czasu - bo niestety wpadki słodyczowe mi się zdarzają. To jest strasznie głupie bo np. przed południem się staram i grzecznie dietkuję, a po południu zjadam kilka ciasteczek maślanych :oops:
Bewik, trzymaj się, pedałuj i nie podjadaj :D :D :D
-
Tosiczku -pozdrawiam serdecznie i zycze milego i dobrego weekendu .Trzymaj sie dietkowo -czego i Tobie i sobie zycze . http://www.e-kartki.net/kartki/big/108982318564.jpg
-
Cześć Toshiku, widzę że te same błędy popełniasz. Ja też cały dzień się trzymam, a wieczorem już mi wszystko obojętne i wszystko "bierze w łeb".
Ale może postarajmy się jednak bez tych słodyczy. Ty widzę tyle ćwiczysz...
Pozdrawiam!!!
http://imagecache2.allposters.com/im...ns-Posters.jpg
-
Iiiitaam...wielka rzecz...słodycze...
Ja jednak przesadzam; Jestem uzależniona od w/w to gorsze niż
palenie papierochów- z czego wyszłam, szczęśliwie.
Myślę,że gdy się cwieczeniowo spala to to jedno ciastuszko też rozpływa się w niebycie kosmosu 8) :lol:
-
-
Pełna porażka, aż mi wstyd :oops: :oops: :oops: . W piątek nie spalałam a obrastałam w kalorie - piwko, orzeszki - i co tam jeszcze przy spotkaniu z koleżanką. W sobotę brak ruchu - nie wiem jak to sie stało :roll: - i na dodatek nachosy w kinie, co prawda skubane od męża - ale połowę porcji zjadłam :oops: :oops: . W niedzielę, hasło dzień babci - jabłecznik :oops: -
musiałam upiec i niestety jadłam. Wstyd na forum zagladać. Nie wiem co się ze mna porobiło po chorobie - pełne rozleniwienie. W dodatku koleżanka, z którą chodziłam na wszelakie ćwiczenia, pochorowała się na zapalenie krtani, a samej m się nie chce na aerobik :( :( :(
Ogólnie kiepsko :cry:
-
Toshi nie szukaj wykretow, ja na aerobik chodze sama :lol:
jak widzisz u mnie kicha :D chociaz sie staralam, ale chyba te zdradliwe orzeszki zawinily, podobnie jak u ciebie :D
-
Misialku, orzeszki + piwo, nachosy z sosem serowym + kino, dzień babci=ciasto. I to by było na tyle :oops:
Na wszelki wypadek, by nie popełniać błędów weekendowych, dzisiaj byłam w pracy do 17.30. I wtedy wpadek nie zaliczam. A potem już za późno. Tylko czy zdążę pokręcić na rowerku?
Mój kot nadal jest gruby - ledwo się mieści między szczebelkami płotu :D Ciekawe jak będzie ze mną :roll:
Dzisiaj aerobik jeszcze sobie odpuszczę ale na rowerek myślę, że muszę znaleźć czas - muszę gonić Bewika :D :D :D
-
Witaj Toshi :lol: :lol: :lol:
U mnie również totalna klapa :evil: . Już miałam przesunąć suwaczek o 1kg mniej - piątek- tymczasem sasiedzi zaprosili nas na małe party i się zaczęło:driny z kaloryczną colą, ciasteczka, sałatki (na bazie majonezu) itd., itp.... Do tego doprawka jeszcze w niedzielę- pycha placek chałwowy na D Babci. Gdy stanęłam dzisiaj na wadze :( niestety wróciła na swoje miejsce, a nawet ciut więcej. Widzę, że u mnie coraz mniej silnej woli i samozaparcia. W dodatku dołuje mnie ta pogoda. W domu chłopaki dostają z nudów "kota', nie chodzą do szkoły, mamy ferie. Z trudem dorwałam się do kompa, cały czas pracuje na pełnych obrotach. Droga Toshi bierz się do działania, bo czas ucieka za 2 miesiace wiosna-konicznie trzeba poprawić sylwetkę. Nie gniewaj się, że poganiam Ciebie- mam nadzieję w ten sposób pobudzić siebie do działania. 8) 8) 8) Pozdrawiam Aga
-
no cóż łakomstwo i podjadanie nas gubi, że też człowiek nie moze sie opanować.
Samorodku ja też wyszłam z papierosów a ze słodyczy nie mogę i tak sobie myśle że my chyba zamieniłysmy jeden nałóg na drugi
dużo silnej woli dla wszystkich
pozdrawiam