witam,nie wiem czy ktos to bedzie czytał ale najwazniejsze dla mnie ze forum jest publiczne i moze bede miec poczucie jakiejs kontorli

w skrócie mój problem to:
1.słaaaaaba wola jesli chodzi o jedzenie,albo raczej słomiany zapał (potrafie nie jesc 4-5dni po czym nadrabiac to co strace)
2.niecierpliwosc(duzo czytam o zdrowym odzywianiu ale nie potrafie tego wdrozyc bo jak nie widze szybko efektu to od razu sie poddaje)
3.miejsce przesiadywan ze znajomymi - pizzerie, bary itp.
4.im bardziej sie przejmuje waga tym szybciej łapie doła i tym szybciej wrzrucam w siebie wszystkie smieci w zasiegu ręki
5.grzechy w jedzeniu: rano mało az do 17, kiedy wracam do domu i jem az do ok 23 :/, i zwykle to sa bulki, chleby słodycze..
6.mam teraz szczególnie mało czasu na długie spacery(jedyny ruch jaki naprawde lubie) bo zaczynam sie przygotowywac do matury
7.rodznka, która przyprawia mnie o różne dołki dosłownie chodząc za mna mówiac jaka to jestem gruba i brzydka, jak sie obżeram wieczorami, łaząca za mna zebym sie soba zajeła i nie moge sobie z tym poradzic bo ..(patrz pkt4 )

dwa lata temu wazyłam stale 56kg przy wzroscie 165, ale potem zaczeły sie rózne problemy, złe nawyki i skończyło sie na obecnych 72kg (przy czym 5kg o zgrozo w ostatnie 2 tygodnie). Ciągle planuje sie odchudzac , juz przy wadze 60 kg to był mój problem ale nie potrafie wytrzymac na jakiejkolwiek diecie dłuzej niz tydzień:/ ale tym razem sie nie moge poddac, bo chce sie zmienic i zmierzyc ze sobą.

cel: 54kg
marzenie:schudnac jak najszybciej

plan: znaleźć rano czas na cos pozywnego a potem na zdrowe zakupy(chociaz mamy małe sklepiki:/), powalczyc wieczorem, ograniczyc słodycze, starac sie jak najbardziej przerzucic na zdrową zywnosc, jak bedzie bardzo źle to moze zrobie to stopniowo ;] albo nie... tym razem sobie nie odpuszcze

postaram sie być tutaj codziennie chociaz na chwile i zdac relacje, albo moze wyspowiadac sie buźki dla wszystkich i kazdego z osobna prosze mi ładnie trzymac kciuki (o ile ktos to przeczytał az do tego momentu )