wczoraj byłam pewna że chce jesc jak najmniej, ale dzis stwierdziłam, żę i tak nie dam rady, żę jak będe jadła po 700kcal, to albo schudne te 15kg, ale efekt jojo na bank, albo po tygodniu rzucę się na żarcie. no to wczoraj było 700kcal, a dzis zjedzone:
1.mleko z kulkami czekoladowymi
2.ogromne jabłko, bułka grachamka, napoj mietowy(minerada)
3.serek wiejski, rzodkiewka, pomidor
RAZEM:1000kcal
no było blisko napadu, mama kusila mnie ciastkami, ale sie nie dałam


byłam na zakupach, kupiłam pare spodni i jakas tam bluzke, nie. nie podobaja mi sie. ale rzeczy ktore mi sie podobaja nie ma rozmiarow, albo sa strasznie opięte, za małe.
chcę skonczyć z nadwaga ostatecznie, przy diecie 1200kcal. będę czekac niecierpliwie, meczyc sie jako grubas w maju i czerwcu, ale za to sierpien i nastepne miesiace beda moje