Jestem po przerwie.Powiem krótko-mam mamę w szpitalu i nie bardzo miałam jak pisac,ale teraz już się uspokoiło i nadrobię.

Dziękuję za odwiedziny i słowa wsparcia.Cattibrie już nie wiem ile razy prosiłam o skierowanie i jak widac nie doprosiłam się,także chyba narazie nici z badań....Ale walczę dalej.Mam już namiar do nowego lekarza,w innej przychodni.Może on mnie potraktuje jak człowika
Milasjestem,jestem Trochę zmęczona,bo ciągle ganiam do pracy i do szpitala,ale trzymam się.Mam nadzieję,że zajrzysz ku mnie.
Agata1001dziękuję za miłe słowa.Masz rację.To,że bnie tyję,to już sukces.Zdaję sobie sprawę,że to chormony mogą mi szwankowac,ale jak sama widzisz służba zdrowia nie działa mi na korzyśc.Niemniej jednak ja się nadal nie poddaję.

Póki co nie tyję.Fakt,że nie bardzo mam czas myślec o tym wszystkim,ale....No właśnie.Jestem na nogach od rana dopóźnego wieczora.Jem dośc mało,bo nie mam kiedy i co? I tko inny to by chudł na potęgę,ale nie ja.Nie jest to dla mnie zbyt mobilizujące,ale cóż...Widac tak byc musi.Czekam z niecierpliwością na skierowanie.Nie zamierzam się poddawac,bo nawet kiedy płaczę,to mówię sobie,że w końcu będzie dobrze.Prawda?