-
10kg do celu
witam,
przeczytalam bardzo duzo watkow na tym forum i w koncu tez postanowilam zalozyc swoj pamietnik.
Moze na poczatku opowiem jak to ze mna bylo do tej pory. Co roku w wakacje chudlam kilka (ok 5-6)kg. Potem myslalam sobie, ze uda mi sie jeszcze troche. Niestety wystepowalo jojo :oops: i...wracalam do swojej starej wagi i nawet wazylam pozniej wiecej! az w tym roku (przed wakacjami) doszlam do 72kg!!! :shock: To byl dla mnie szok!(najmniej wazylam kiedys 54). Postanowilam wziac sie w garsc. Wakacje poszly barzo dobrze (byly dluuugie - 4 miesiace) i udalo mi sie zrzucic 10 kg. Teraz juz wygladam niezle, ale jeszcze chce co najmniej 5 (a marzeniem jest 10).
Tym razem znow zaczelo sie nie za dobrze (przytylam 1 kg przez tydzien szkoly), ale od dzis postanowilam to robic dosc racjonalnie:
- jem ok 1200 kcal
- staram si nie jesc po 18
- cwicze! brzuch przede wszystkim, bo on jest dla mnie najwazniejsza czescia mojego ciala
- od dzis nie jem slodyczy
-nie podzeram miedzy posilkami - jak biore jedzenie z kuchni to ladnie wszystko ukladam na talerzyku i tylko to jem, nie ma dokladek, ani maly "probowan" przy robieniu jedzonka (wtedy nie wiesz ile faktycznie zjadlas)
Mam nadzieje z pomoca tego forum, waszym wsparciem, mi sie uda!
Teraz czas na moje wymiary:
wzrost: 169-170 cm
waga: 62 kg
biust: 90 cm
pod biustem: 75 cm
talia (wcięcie): 61cm
pod pępkiem: 74 cm
bioderka: 90,5 cm
udo: 52 cm
-
a ogolnie to chcialabym poruszyc temat wsparcia, ale glownie ze strony bliskich osob. Dla mnie jest to najwazniejsze! Glownie chodzi mi tu o mojego misiaka, no i mame. Ostatnio z nimi porozmawialam, powiedzialam o diecie i o tym jak zamierzam sie odchudzac. Poprosilam o wsparcie, a ukochanego o to by przestal mowic ze jestem za chuda tylko po to by mnie dowartosciowac, pocieszyc.
a teraz cos o cwiczonkach na brzuszek. Skakanka fakt jest super, ale cwiczy wszystko. Na brzuch najlepsze brzuszki (krotkie!) tylko trzeba pamietac:
-jezeli masz rece za glowa, lokcie szeroko rozstawione, cwiczysz bardziej gore brzuch
-rece skurczone na klatce piersiowej (przylegajace do niej) - dol brzucha
-rece za glowa i 10 skretow lokciem do kolana (prawe do lewego i zmniana pozniej) - boki i miesnie skosne
-pamietajcie aby miedzy jednym brzuszkiem a drugim nie rozluzniac go - nie opierac o podloge
-nie mozecie zapomniec o prawidlowym oddechu - wydech przy zgieciu, wydech przy odchylaniu sie do dolu! nie na odwrot!
-wazne jest by przy brzuszkach wciagnac brzuch - aby sie nie wypuczal, bo inaczej cwiczysz miesnie ale na zewnatrz i brzuch sie nie zmniejsza :twisted:
Na koniec cos bardzo waznego:o : zauwazylam, ze dieta i wyglad malego kosciotrupka to teraz norma, marzenie dziewczyn. Wiele rozpoczyna bardzo wczesnie i drastycznie sie glodzi. Uwazam, ze tak nie powinno byc! Dziewczyny uwazajcie, bo bardzo latwo zepsuc sobie zdrowie, zachorowac...
Tak wiem wszystkie powiecie: anoreksja, bulimia, anemia???!! Nie mnie to nie dotyczy. Ale nic bardzie mylnego!!! Ja malo co nie popadlam w bulimie - musze sie do tego przyznac, bo moze komus przez to pomoge. Na poczatku wymiotowalam sporadycznie, jak czulam sie zle, bylo mi niedobrze ze duzo zjadlam. Pozniej zaczelo sie to czesciej zdazac, czasem jak jadlam, to juz myslalam ze zaraz sobie pojde do lazienki i... wtedy oprzytomnialam. Na szczescie.
A dodam, ze przez ten czas przytylam, a nie schudlam (jak wymiotujesz to bardziej chce ci sie jesc - organizm tego sie domaga i nie mozesz nad tym panowac)
-
smutno ze tu nikt nic nie pisze, ale mimo to bede opisywac sukcesy i porazki oraz to co mnie boli. Moze kiedys znajda sie jakies osobki, ktore poczytaja - bylo by milo;)
Dzis bylam z moim chlopakiem na Starowce na 2-godzinnym spacerku. Pisalam juz wczesniej o akceptaji i wspieraniu ze strony kochanej osoby, niestety spotkala mnie niemila niespodzianka. On chcial pojsc ze mna na kebaba - koniecznie, ja mu powiedzialam, ze przeciez dieta itp, na to sie troszke wkurzyl i stwierdzil, ze juz duzo schudlam i jeszcze wpadne w jakas chorobe. Twierdzi, ze sie glodze i juz nigdzie mnie nie mozna zaprosic. Bardzo mi sie wtedy przykro zrobilo i naprawde ta "dieta" (jak mozna tym nazwac tylko pierwszy jej dzien) wisiala na wlosku:( ale na szczescie sie udalo, choc nadal jestem smutna i bije sie z tym, aby nie pojsc sobie polasuchowac - zajesc smutki (jak mozna zapic to i zajesc, nie? :wink: )
macie moze takie problemy jak ja? czy ktos was wspiera, czy wlasnie wrecz na odwrot???
-
Witam, u mnie też prawie nikt nie pisze, więc jest nas juz dwie :D Widze, że dużo już schudłaś, gratuluje :!: I życzę powodzenia. Mamy prawie to samo BMI :D bo ja jestem niższa, zaczynamy od dziś mówisz?Hmm ile razy ja już zaczynałam?Chyba w tym roku już conajmniej 100 razy :twisted: Ale teraz mam mobilizacje, nie jestem sama:)
Miłego dnia:)
-
Witaj Domi87 :)
Wpadłam zobaczyc, jak sobie radzisz i napisać kilka cieplutkich słów :)
Widzisz, ja jestem starsza (chyba), ale na pewno bardziej doświadczona w sprawach mesko - damskich, dlatego mojemu mężowi nic nie mogłam powiedzieć, że jestem na diecie. Choć wiem, że by zrozumiał, wiem też, że wtedy było by trudniej znieśc, a tak mam swój cel i dokładnie wiem, jak chcę go osiągnąc :D On może się cieszyc tylko jego rezultatami. :D To coś w rodzaju pięknej niespodzianki :)
A tak, a propos tego kebaba, to wiesz :? Tam chyba jest sporo surówek, mogłaś z nim pójść, wiesz, i zjeść po prostu tylko pół, albo wziąć coś innego, choćby sałatkę :wink: Ale nie mnie to osądzać.
Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam i że nie gniewasz się na mnie ;)
życze powodzenia i będę tu zglądać, patrzec, jak sobie radzisz :D Powodzenia!!!
Acha, wiesz, ja jestem magistrem matematyki z informatyką w ekonomii, to chyba jesteśmy blisko związane pod względem wykształcenia :D Gdybyś czegoś potrzebowała z pomocy naukowych, a ja będę w stanie, to chętnie pomogę :)
-
witam serdecznie
ja też zaczynam znów, bo jeszcze mam trochę do stracenia, a ostatnio mi nie szło
mój mąż powiedział wczoraj że oboje wiemy że nie uda mi się schudnąć jeszcze 7kg bo tyle właśnie chcę zrzucić, a j amuszę mu udowodnić że właśnie potrafię :twisted:
Doty ja w tym roku kończę informatykę stosowaną i właśnie muszę się zabrać za pisanie pracy inżynierksiej i nie wiem od czego zacząć i z tego powodu łapię coraz większego doła :( czyli mamy coś wspólnego po części w sprawach zawodowych :wink: tyle że ty jesteś specjalistą a ja nic nie umiem :(
trzymajcie się cieplutko i nie poddawać się :twisted: schudniemy dziewczyny :D
-
hej Domi, widzre ze ty teraz z punktu z ktorego i ja zaczynam , dotarlas do punktu w ktorym ja chce skonczyc:-)
tylko dla ciebie to polowa drogi, jesli tobie sie udalo to tak pieknie to mnie tez se musi udac :-d
powodzenia w dalszej walce :-D
-
Inezza cieszę się, że zainteresował Cię mój post... :D Co do specjalisty :? hmmm, no wiesz, ja mam mgr przed naziskiem, ale co z tego??? Jestem tylko zwykłą sekretarką :lol: :wink: Jak chcesz pomocy, to chętnie pomogę, tylko napisz, czego potrzebujesz :D Ja zawsze chętna... :D POWODZENIA W PISANIU PRACY :)
A co do męża (!!!) :D udowodnisz mu, ze stać Cię na zrzucenie tych 7 kilo!!! Dasz radę!!! Udowodnimy naszym facetom, że stać nas na to, ze mamy tyle siły i wytrwałości, żeby stać się super laseczkami :wink: POWODZENIA!!![/b]
-
wlasnie sobie rocilam z uczelni, weszlam na forum, a tu taka niespodzianka! Tak sie ciesze, ze napisalyscie! To mnie podnosi na duchu i motywuje jak sie patrzy.
Dzisiejszy dzien w moim wydaniu, jak narazie idzie super, pochlonelam 950 kcal i mam nadzieje, ze menu skonczone na dzis. Nie ukrywam, ze pomogla mi w tym uczelnia - bo bylam caly dzien maxi zajeta. Ale zawsze milej zasluge przypisywac sobie, wiec tak sobie mowie, ze dalam dzielnie rade :P
rayane znam bardzo dobrze to ciagle zaczynanie, ale tym razem dosc! Przeciez czlowiek nie moze zyc w ciaglym stresie ze cos je, bo sie wykonczy psychicznie. Tym razem dochodzimy do wymarzonej wagi, cieszymy sie nia, nie obrzeramy potem tylko...jemy normalnie i cieszymy sie zyciem. To musi byc super uczucie nie byc na diecie.
doty22 fakt jestes starsza. Co do obrazania sie to musze przyznac, ze uwielbiam jak ktos mowi to co mysli, a nie sciemnia. Czyli innymi slowy walenie prosto z mostu mile widziane;) fakt moglam z nim pojsc ale byla juz 21 (co chyba wazne jest) i nie bylam wcale glodna, a wczesniej zjadlam juz 1200 kcal. No i pierwszy dzien diety, a mialabym juz ja zawalac? Zdecydowalam sie na to co zrobilam. Teraz juz wiem ze on sie po prostu bardzo o mnie boli istaram sie mu wszystko wytlumaczyc. PO prostu to maly obrzartuszek jest, a on nie wie co to tycie 8) Za pomoc bardzo dziekuje - to strasznie mile z twojej strony. Narazie daje sobie rade, ale jak cos bedzie nie tak to chetnie bym sie zglosila.
Inezza masz taka swietna motywacje! hehe teraz sie nie zdziwie jak schudniesz nawet troszke wiecej i to bez zadnego trudu, bo nie ma to jak zawziecie - aby mu pokazac :twisted:
nadziejka_82 jasne, ze ci sie uda! jak nie nam to komu??!! Jestem z toba. I chyba wszystkie jestesmy z nia, prawda? no wiec zagladaj tu i pisz do nas jak tylko cos pojdzie zle (a w to nie wierze) no i oczywiscie chwal sie sukcesami!
-
No i Cię znalazłam-widzę,że u Ciebie tłoczno.Nie zajadaj smutków bo nie warto...Mnie też próbują zniechęcić-dziś np.Mam weszła do pokoju kiedy przejechłam na rowerku 5 minut dosłownie i kazała mi zejsć twierdząć,ze ze mnie pot się leje-a byłam suchutka-ech....ciężko tak..
-
Domi masz rację im więcej zajęć tym lepiej z jedzeniem, a raczej jego brakiem :wink: co mnie zawsze cieszy
masz rację motywację mam niezłą, muszę mu pokazać że potrafię :twisted: :twisted:
co do facetów to ciężka sprawa, mój mąż to wie że się odchudzam, chciałam ukryć ale się nie udało, jak jem mało to mówi że za mało, jak jem dużo to tylko patrzy na mnie dziwnie, że za dużo
ciężka sprawa :roll:
wsparcia w rodzinie zero!! rodzinka llubi zjeść i jest raczej otyła, ale ja nie chcę być taka :evil: ja chcę być szczupła !!! :evil: :evil: :evil:
i będę :D tylko dajcie mi czas
-
powiedz mamusi ze to dobre jest na serducho i ogolne zdrowie - bo ten kto cwiczy, zyje dluzej! na moja zawsze to dzialalo;)
-
Kurcze a ja zapomniałam już jak kto jest nie być na diecie, bo jestem ciagle z mniejszym lub większym skutkiem :wink: Jak dzisiaj poszlo?milego wieczoru
-
Witaj Słońce jak chetnie oferuje ci swoje wsparcie:))
Nawet nie wiesz jak ja bym chciała ważyć 62kg!!! ehh, ale pewinie jeszcze ponad miesiąc na taki efekt będę czekała;)))
Tobie się na penwo uda, masz bardzo rozsądny i przemyślany plan:) i ja bardzo mocno trzymam kciuki,żeby ci sie udało:)
A tymczasem dobrej nocki:)
-
pewnie, ze sie uda bo czego nam jeszcze potrzeba:
- motywacja---> JEST
- wsparcie ---> JEST
- samozaparcie ---> JEST
- gdzie sie powkurzac na siebie i wyzalic ---> JEST
TYlko czas, ktory tez przeciez mamy i juz! Do dziela moje panny :wink:
CO do bliskich osob, to fakt jest trudno, ale sobie powiedzialam, ze jak np. ukochany zobaczy, ze schudlo mi to i owo, to nie przejdzie obojetnie, a jak mama lub siostra - beda zazdroscic i pewnie tez rusza na diete :P ale ja im bede pomagac, bo wiem jak to jest
-
linunia ty juz super schudlas i nie poddalas sie wiec - tylko poratulowac :!: i czekac az tluszczy bedzie odchodzil w zapomnienie
-
a zapomnialam napisac, ze jutro bedzie trudno, bo mamy z moim Karolkiem male nasze swieto - 1,5 roku:oops: i z tej okazji porywa mnie do teatru i restauracji - gdzies, nie wiem gdzie bo mi nie chce powiedziec. Ale sie bede starac nie obrzerac, tylko jesc mniej, w miare normalnie
-
Witajcie dziewczynki :D
Jak dietkowanie???
domi87 przykro mi, że Cię uraziłam, nie powinnam wypowiadać swojego zdania, dopóki nie poznam całej prawdy :? nie wiedziałam, że chodzicie tak późno na spacery :| Jeszcze raz przepraszam...
Także - miłego dnia życzę i uciekam do pracy :D Pa
-
nie urazilas mnie ani troszke, serio. A nawet nabralam do ciebie szacunku - bo mowisz to co myslisz i to jest super. Nawet najgorsza prawda jest lepsza niz... znasz to powiedzonko.
szkoda, ze dzis tylko (albo az:) ) doty tu zajzala - przyznam ze rozbestwilam sie po wczoraj. No ale coz, trudno...
Co do mojego dzisiejszego dnia z moim Karolem to bylo super i nawet dietetycznie. Serio! Jak bylismy w restauracji, to nie patrzylam na kalorie za bardzo, zamowilam tylko nie takie duze porcje. POzniej soobie to wszystko podliczylam i wyszlo mi... 1200 na dzis - caly dzien! ale jestem zadowolona! a poza tym zgadnijcie co zaobserwowalam rano? TAK POKONALAM GO, O JEDNEGO WROGA MNIEJ - 61 kg na wadze! i ha
Ktoras z was na forum poruszyla temat zakupow po odchudzaniu. Teraz zauwazylam, ze to bedzie niezbedne! Mam tylko 2 pary spodni (kupione dzies 2 miechy temu), ktore mi nie spadaja calkowicie z tylka! to niby mile zalozyc swoje stare ciuchy i sie w nich utopic, ale gorzej jak zakladasz wszystkie i tak jest, a chodzic musisz... niby bez :twisted: ? :lol:
Chce jeszcze powiedziec,ze nie udam sie teraz na zakupy i musze sie przemeczyc. Powod jest prosty - a jak schudne jeszcze, albo...pfu pfu przytyje tak jak zawsze? tak wiec narazie sie wstrzymuje.
-
Domi - pogratulować pokonanego kilograma :D Bardzo mnie to cieszy, że tak dobrze sobie radzisz. Daje mi to siłe, żeby schudnąć, a co do zakupów, to fakt, ja też mam mało ciuchów i juzczuję, ze za jakiś miesiąc, to się będę w nich topić :lol: Czas więc przed Gwazdką wybrać się na zakupy i dobrać garderoby :D
Widzisz Domi, nie zawsze do Ciebie trafiam, wczoraj tylko raz, bo ... nie mam usprawiedliwienia :( Ale postaram sieto szybko naprawic i zajrzeć do Ciebie dzisiaj częściej :P
Trzymaj się Domisiu i nie puszczaj :lol:
-
brawooooo bardzo Ci gratuluje kilograma :lol: :D , jej jak ja bym chciał,zeby waga mi spadła o kilogram ehh :roll:
hehe co do zakupów to ja też sie wstrzymuje kupie sobie dopieor jaks chudne czyli planowo styczen-luty:P na szczescie mam kilka par spodni wiec moze jakos wytrzymam;))
Miałaś super 2,5 rocznie, ja w przyszłym tygodniu świetuje 2,5 roku:)), ale ide na koncert wiec do teatru to aj jzu się nei wybiore, chcoiaz szczerze to bym chciała;)))
Życze Ci udanego dnia Słonko, buuziaki!
-
gratuluję!!!! :D
Ja na razie walczę o to żeby ubrania które nosze nie były opięte i przyciasnawe-a w sam raz-a potem wielkie zakupy-ale to za 10kg :D Kase juz zbieram :D
-
Gratulacje spadku wagi :!:
I powodzenia w dalszej walce :!:
A o tak późnej porze możesz po prostu powiedzieć, że nie jesteś głodna albo wolisz coś mniej tłustego, bo przecież nie zawsze ma się apetyt akurat na to samo, co druga osoba. Bo sporo osób tak własnie reaguje na stwierdzenie, że jest się na diecie, "znowu sobie coś ubzdurałaś?, nie masz ważniejszych rzeczy na głowie?" itp, więc czasem nawet nie warto się do tego przyznawać.
Miłego dzionka :D
-
Zajrzałam do Ciebie, zgodnie z obietnicami, ale widzę, ze pewnie na uczelni siedzisz i będziesz wieczorkiem :D Jeszcze raz gratuluję, bo widze, że tłoczno u Ciebie i tak głupio by było tego nie dodać. Jestem dumna z Twoich osiągnięć!!!
-
jejku jejku jak tu milusio! strasznie sie ciesze ze wszystkie tu zajrzalyscie! i jeszcze gratulacje zbieram... zyc nie umierac! teraz musze sie znow starac by uslyszec to pononie! A wam jak minal dzionek?
U mnie nawet dobrze, 1100 dzis, bo robilam obiedek dla calej rodzinki i przeciez wszystkigo trzeba sprobowac, czy juz dobrze doprawione itp. Takie skubanie jest strasznie zdradliwe. Ale nie jest zle.
Teraz sobie pocwicze hulahop - uwielbiam to, bo to taki masazyk brzuszka i wzacnianie boczkow - super. A jutro 1,5 h intensywnej koszykowki!!! TAK! uwielbiam czwartki
-
Domi, tak trzymać, a próbowanie ma każda z nas jak dla rodzinki gotuje :( Niesty takie są uroki kucharzenia, dlatego, ja dzisiaj sobie tak pomyslałam, że nie mogłabym pracować jako kucharka, bo nie wytrzymałabym i musiałabym coś zjeść, a tak w biurze jest łatwiej. ZazdroszczęCi tej koszykówki... Ja myślałam o siłowni, albo aerobiku, ale szkoda mi czasu, bo mogłabym go poświęcić dla synka, przecież jest jeszcze malutki, ma dopiero rok i czery miesiące :) Ale ćwiczę w domu jak tylk ozaśnie, więc może to nie jest takie złe??? Trzymaj się i milutkiego czwartku, Domi :D
-
a ja nie cierpię koszykówki :( bo nie umiem w nią grać, kiedyś w szkole grałam w siatkę, było super ale teraz nie mam gdzie grać :(
muszę się wziąć za ćwiczenia bo niedługo zostanę w tyle za wami z moimi kilogramami :(
-
cwiczenia sa super i to kazde! kto powiedzial ze cwiczenie w domu jest gorsze? nawet czasem lepsze, bo mozesz sie skupic na nim. NO moze czasem tylko brakuje takiego bata nad toba i sie lenisz.
Koszykowke to ja uwielbiam, nawet kiedys gralam w klubie sportowym, ale go zamkneli, wiec...coz skonczylo sie! dzis sie na niej upocilam jak dzika locha! chyba spalilam z 800 kcal, bo ja jak juz gram to na maxa, az mi brakuje tchu i padam.
No pozniej z karolem pozwolilam sobie na kawalek pizzy, ktora sama mu przyrzadzilam (ja uwielbiam gotowac! i tylko zabija mnie probowanie :shock: ), ale lacznie (jezeli przyjac ze pizza ma 600 kcal, a moze ktoras z was wie ile moze miec taki kawalek z pizzy hut np???) zjadlam dzis 1196 kcal, wiec super!
Jakos niespodziewanie dobrze mi idzie ta dieta:) i super sie czuje w moim ciele teraz
-
Gratuluję Ci tego ruchu, pięknie :!:
A skoro dietka nie daje Ci się we znaki, to bardzo dobrze, łątwiej Ci będzie po zakończeniu dietki :D
-
Domi, wiedz, że Cię dowiedzam patrzę, jak rezultaty... :) Mimo mojego podłego nastroju :(
-
-
Sairko, kochana, wiedziałaś jak mnie rozbawić :lol: Fajny tygrysek :D Bo brykanie jest tym, co tygryski lubią najbardziej :wink:
-
Cieszę się, że pomogło :D
-
Oj, Sairko, Sairko, co ja bym bez ciebie poczęła :lol: :wink: :D ????
Milutkiego weekndu :D
-
wiecie co? totalna porazka! dieta szla super, ale... nadszedl weekend i totalna porazka! teraz chyba jutro musze caly czas cwiczyc, bo jak nie to 2 kilo do przodu! aaaa!!! A powod - imieninki babci i maxi duzo zarcia bo ona jest super kucharka! bardzo mi terz zle:(
-
Napewno nie przytyłaś 2 kg po jednej imprezie :D To niemożliwe, jutro zjedz mniej, a w poniedzialek bedzie juz dobrze, strawi sie co ma strawic i bedzie dobrze:)Imprezka czesto sie nie zdarza, wiec głowa do gory :!: Dobranoc
-
no dobra chyba nie przytylam 2 kilo:) nadal waga wsakzuje 60 choc juz bardziej po jej prawej stronie jest wskazoweczka ( waga jest zwykla). A tak sie staralam i tera zbede musiala sie niezle nameczyc by znow waga mogla ruszyc. eh... to jest taki trudne - schudnac! Plus jest taki ze bardzo duzo lludzi zauwazylo, zer jest mnie mniej i wczoraj nawet jak zalozylam spodniczke przed kolano, to... faceci na mnie zwracali uwage:) bardzo to motywuje i cieszy. A jak tam wam idzie? Ja walsnie zaczynam robic sobie obiadek - rybke - pange, z surowka z kiszonej kapustki i marcheweczki(wiele witaminek podono zawiera i jest pyyycha)
-
Przybyłam Domi po weekendzie się przywitać, a Ty co??? Jak dietka??
-
Dietka niestety tak srednio:( weekend byl koszmarny! Najadlam sie za wszystkie czasy, a to najpierw za sprawa mojej babci, a pozniej chlopaka - ale wiem ze to moja "wina". Coz czasem mozna sobie pozwolic;P dzisiaj znow powracam do dobrego zywienia i bedzie 1000 (teraz jest 850, ale jeszcze jaies jabuszko na podwieczorek, czy cos).
Niestety nie mam ostatnio za badzo czasu aby tu zagladac:( bo zaczela sie nauka i naprawde musze nad nia przysiasc, za co przepraszam wszystkich.
Pewnie zauwazylyscie tez zmiane w tickerku - a mianowicie stwierdzilam ze daze do 54 kg i pozniej zobacze jak bede wygladac i zdecyduje czy kontynuuje moja walke, czy juz tylko pozostaje to utrzymac (a powod? teraz juz wszyscy mi mowia ze jestem akurat i sama nawet to widze, a nie chce stracic np. calkiem biustu - uwielbiam moje 70D :D )
Pozdrwiam was wszystkie i powiedzcie jak wam tam idzie
-
to trzymam kciuki za twoje dietkowanie,
miłej nauki i wpadaj to od czasu do czasu i pisnij co tam u ciebie.
pozdrawiam cieplutko, buziak dla ciebie