-
Dziś po raz pierwszy miałam ochotę najeść się czegoś niedozwolonego (czyt. chleb biały, makaron z zupą, kupić cos słodkiego, jabłko po obiedzie ;) ), ale...powstrzymałam to!! :D do tej pory zero grzeszków, tzn. jeżeli chodzi o całe założenie, ale za dużo jem :/, moge wam napisać:
Śniadanie: płatki owsiane (4-5 łyżek) 1,5 szklanki mleka+ 1,5 słoika dżemu :shock: wiem, to brzmi przerażająco, ale on był taki dobry...domowy... :oops:
Obiad: 2 kotlety mielone (bez bułki 8) ) + sałata lodowa+ 3 pomidory+ jajko+ ser feta (dość spory kawałek) +łyżka oleju z dodatkiem oliwy z oliwek+ kalafior+ 4 orzechy włoskie
Hmm...no dobra, obiad nie brzmi może aż tak zastraszająco, ale chodzi o to, że jajo, dwa pomidory orzechy i ten ser zjadłam tuż po obiedzie, chodzi mi o to, że chce nałożyć sobie porcję- zjeść ją i nic nie dojadać. Bo mój głupi nawyk: zjadanie małej porcji, potem otwieranie lodówki i dojadanie sobie czegoś. Tak być nie może!!!!
Moje założenia:
-Opierać się pokusom.
-Nie dojadać po posiłku.
- ćwiczyć.
A'propos ćwiczeń- dziś wstałam o 7.30 (pomimo, że miałam na 11) i 30min. ćwiczeń (brzuszki, na nogi) + 30min. rowerek.
Dzeń wyjątkowy, bo jak widać miałam na 11, jutro mam na 8, więc na 100% nie dam rady wstać godzinę wcześniej a już na pewno ćwiczyć, z rowerkiem nie mam takich problemów, więc w dni, kiedy mam na 8 sam rowerek (40min.)
Uff...
Moje refleksje:
Już wiem jaki jest mój problem, ktoś mądry powiedział: nazwać problem, to mieć nad nim wyższość, więc już niedługo go rozwiąże :).
Otóż trudno mi okazywać uczucia, przez to ranie swojego chłopaka- nie wie o co mi chodzi, nawet czasami boi się mnie :shock: , nie wiem co się stało, że się tak zamknęłam, nie miałam żadnych wstrząsów itp. dieta i matura raczej też mi nie zaszkodziły (chyba :roll: ).
Z innej beczki:
Musze sobie jogurt 0% (TANI) kupić, suszone owoce i ser biały 0% - jeśli takowy jest.
I powiedzieć miłemu, żeby nie przynosił więcej tego przepysznego dżemu, którego cały słoik dziś zjadłam :shock:
AA i co najfajniejsze: kiedyś dawałam 6-7 słodzików do owsianki, a dziś dałam 3 i była słodka jak diabki :shock:
-
Wczoraj pierwsze załamanie: jogurt waniliowy campina (5%!) ale był pyszny :D, i wiecie co dziwnego?? Rano może nie miałam rewolucji, ale czułam lekki dyskomfort w żołądku :? czy aż tak jestem wrażliwa??? :/
Dziś ładnie, ale mam pewien dylemat: nic nie jem w szkole i czasami dochodzi do tego, że przerwa między posiłkami trwa 9 godzin :shock: , tzn. pije sok pomidorowy...myślicie, że to źle??
-
Co jak co ale przerwa 9 godzin to troche za duzo. Zrob cos z tym Nan :P
Hehehe pewnie sie troche zdziwisz bo dawno mnie nie bylo :wink:
Tak jakos z odchudzanie tez 'roznie bywalo' hehhh juz nie waze 65 tylko 67, ale jesli moge byc szczera to od kilku miesiecy (od sierpnia) sprawdzam wage pod koniec kazdego miesiaca i co? I jest tendencja spadkowa :D Nie sa to jakies wyrzeczenia, wrecz przeciwnie - jem zupelnie normalnie, calkowicie odstawilam maslo (kiedys bylo maslo z chlebem, pozniej chleb z maslem a teraz sam chlebek :D ), chodze na wf na uczelni (mamy na silowni :shock: ) i jest fajnie. Zajecia mam troce porozwalane przez caly dzien wiec juz nie mam czasu zeby zrec tyle co w wakacje 8) i nie ukrywam ze anglistyka to troche wymagajacy kierunek, wiec wiecej siedze w ksiazkach a co za tym idzie mniej na necie (no i naturalnie duuuuzo mniej na dieta.pl). Teraz siadam na 5 minut, sprawdzam poczte, gg, czasem przejrze wazniejsze wiadomosci na Onecie i tyle z mojego siedzenia, dlatego pisze tak z doskoku troche.
A wracajac do tematu to naprawde radzilabym zrobic cos z ta 9-cio godzinna przerwa. Nie znam sie na tej Twojej diecie (Monti? South Beach? gdzies czytalam wyzej ale nie pamietam juz), ale na zdrowy chlopski rozum 9 godzin to kawal czasu i szczerze mowiac to sok pomidorowy w moim przypadku polechtalby tylko apetyt :twisted:
No dobra, ja znikam w ksiazki. 3maj sie Nan, Monia (tak tak, Ciebie tez tu widzialam i 62kg... normalnie nie moge wyjsc z podziwu :D ) i cala reszta.
Papapapa 8)
-
Gramma- przyznam szczerze- zdziwiłam się jak Cię ujrzałam ;)- myślałam, że jesteś tak chuda, że nie masz już siły klikać na klawiaturze :P.
Dziś już więcej żarła- wczoraj dowiedziałam się, że moją kochaną owsiankę na mleku (gotowaną) jednak nie moge, bo płatków IG się zwiększa po gotowaniu ;( buu...ale co tam- jakoś sobie poradze 8)
Na obiadek zrobiłam zmodyfikowany sos pieczarkowy do piersi z kurczaka, bo z serem feta (śmietany nie było) mi tam w każdym razie smakował ;).
Wyrzuciłam kartkę z odliczaniem do końca diety, czyli moich urodzin- dietę Montignaca chce stosować całe życie, nie wiem tylko, czy stanie się wielka tragedia jak sobie odpuszcze na urodziny i święta ;)
-
Grr...ja się zastrzele z tym słodzikiem :evil: :evil:
Od jutra nie jem świerzych owoców- z jabłek (kupiłam kilogram, pół zjadłam ;) ) zrobiłam a'la dżemik/marmoladzik- bez słodzika bo te jabłka cholernie słodkie- ale coś z moim językiem (a raczej kubkami smakowymi ;) ) się stało.
-
Wczoraj nie wytrzymałam, no cóż zdaża się.
Dziś pierwszy dzień diety bez wpadkowej- ma ona trwać 31dni (miesiąc) jeżeli wpadka: od nowa ;).
Ciekawe czy się uda...
Znów się dowiedziałam, że grzesze (nieświadomie) mianowicie: popijam posiłki herbatą (a tak nie wolno :?)
-
:) czesc Nantosvelciu :)
i jak idzie dietowanie? mam nadzieje ze fajnie! i ze sie nie dajesz. no wyglada na to ze strasznie duzo tych regul co wolno a co nie...szkoda ze dietowanie nie moze byc banalnie latwe, prawda? ze tylko by sie chcialo i od samego tego faktu by sie schudlo :) ale by bylo!
trzymaj sie dzielnie, ok? dopinguje Ci z calego serca. a sama trzymam swoja wage na wodzy a przynajmniej sie staram. buziaki
-
Oh Moniu :( ja tak Cię podziwiam, że z podziwu wyjśc nie mogę :( , wczoraj otrzymałam list od pani lekarki z wynikami badań. Rozpoznanie: hiperglikemia i otyłość ;(. Wystraszyłam się na maxa- nie chce mieć cukrzycy ;(, przepisała mi jakiś lek na oblizenie cukru we krwi :?, ale nie wiem skąd się to wzięło??
Zawsze miałam jakieś problemy z wynikami, najpierw: za dużo złego holesterolu, za mało dobrego, teraz moje wyniki są wzorcowe 8) ale co z tego, jak hiperglikemia... :shock: Boże! To brzmi strasznie! Prawie jak wyrok :shock:
Z nerwów zeżarłam paluszki z sezamem, chleb biały z dżemem, paczkę draży.... :oops: głupota bo wcale mi nie smakowały, naprawde- ten chleb był okropny! Gdyby był jeszcze świerzy to rozumiem, ale on taki...bee :?.
Najpierw myślałam, że to są ataki bulimi tyle że bez wymiotów, ale ja nie zjadłam obiadu ani kolacji: jeno węglowodany :?
Potem przyjechał mój ukochany z waflem a'la jego mama: dla mnie za słodkie.
Może dzięki temu, że nie słodze słodzikiem wszystko mi się za słodkie wydaje??
Nie ważne.
Zaczynam od początku: jak będzie źle to będe mówić o tym mojej mamie...ona chyba mi pomoże :(
-
Nic nie pisałam do tej pory, bo i czym chwalić się nie było :oops:
Wczoraj miałam zacząć pięknie dietkować, bo równo za miesiąc urodzinki, ale skończyło się na wielkim jedzeniu jabłek i marchewki :oops: , ja chyba jestem uzależniona od jabłek- zjadłam chyba z kilogram :shock: :shock: , na szczęście nie zjadłam rano znalezionej w chlebowniku bułki, ani nie kupiłam żadnych słodkości..
Dziś narazie pięknie.
Chciałabym się podzielić z wami oburzającą sytuacją: moja lekarz prowadząca (z programu dietkowego) wysłała mi wyniki krzywej cukrowej i receptę na obniżenie cukru. Na wypisie było napisane: rozpoznanie- hiperinsulinizm, otyłośc.
No dobra- myśle- kupie specyfik, zmniejszy się cukier będzie ok, jak pomyślałam tak zrobiłam i całe szczęście o tym dowiedziała się mojej mamy koleżanka, która jest byłą pielęgniarką i do tego ma cukrzycę. Co się okazało- babsztyl głupi wypisała mi lek silny na cukrzycę typu B, który nie można odstawić i prowadzi do wstrzykiwania dożylnego insulinę!!!!!!!!! :shock: :shock: z tego wszystkiego bym cukrzykiem została :?
Jak tu lekarzom ufać?!
Oczywiście zostawiłam te "lekarstwa" i mama zadzwoniła do babki- przyznałam się, ze przeddzień badania nażarłam się słodyczy :oops: , no więc zrobią mi ponowne badania.
Na 100% nie mam cukrzycy :? przecież nie pije hektolitry wody ani nie sikam tyleż samo :?
-
:)
ELLO! Dobrze, że nie brałaś tego leku!Po co się truć!Teraz to mi narobiłaś strachu!Odwołuję wizytę u dentysty! :wink:
A co do obżarstwa, w którym dominują jabłka i marchewki!-to co to za obżarstwo!?Zdrowe jedzonko! Lwpiej przejeść się marchewą niż zapchać słodkimi bułami itd!Zazdroszczę Ci, że masz słabość do takiego jedzonka!Pozdrawiam!
I trzymam kciuki!