-
Ha! Ha, ha, ha! :D :D :D
57.5!!! :D :D :D I to po południu :D
Z radości mam ochotę przebić głową sufit! Normalnie oczom nie wierzę :) I muszę się co czas jakiś szczypać, żeby potwierdzić, że nie śnię.
Właściwie nie robię nic nowego. Tyle, że jakoś - diabli wiedzą, jak - waga znów zaczęła spadać :D
Teraz to już nic mnie nie zatrzyma! Jupiiiii! :P :D :)
-
gratuluję tej pięknej wagi! :) i skruszona przepraszam za brak odwiedzin:) cała zalatana byłam...sesja a zaraz wyjazd. ale przeczytałam wszystkie zaległe notki i jeszcze raz baaardzo gratuluję spadku kg :)
buziak :*
-
Maggie należą Ci sie brawa i gratulacje 8)
dzieki za odwiedzini i zapraszam częściej. ps: nad ta kawusią
w Londynie pomyślimy :wink: tylko musisz mi dac namiary na siebie :wink:
-
no no no:) tylko gratulować:) oby tak dalej...;p do celu..ja trzymam mooooocniutko kciuki;p jak Ty to kobietko robisz;p:)
-
Jak? Ano, zwyczajnie: trzymam dietę i ćwiczę :D
Dzisiaj za mną aerobic + body pump, czyli moje klasyczne wtorkowe combo :D Jutro robię sobie dzień wolny od siłowni; zresztą, nawet gdybym chciała, to nie mam jak iść, bo obiecałam mojemu mężczyźnie obiad :D Więc muszę wcześniej wrócić do domu :)
Najważniejsze, że coraz bliżej do urlopu. Z drugiej strony zaczynam trochę panikować: zupełnie nie jestem przygotowana, nie mam nawet bikini. Coś trzeba będzie wykombinować, zakupić albo wynaleźć w czeluściach szafy ;)
Pozdrawiam!
-
bikini koniecznie kupić! ;). w końcu to będzie wielka przyjemność na pewno :)
-
hej Maggie :)
no to gratuluje spadku :) widze, ze dopadlo Cie klasyczne zatrzymanie wagi i sobie swietnie z nim poradzilas!! :D:D
a co do ubran to jestem pewna, ze cos sobie kupisz lub znajdziesz! i ze bedzie sliczne i bedzie pieknie lezec :D
-
Ano, kupić i założyć to na pewno będzie przyjemność. Tylko znaleźć nie będzie łatwo. Wczoraj mierzyłam (tu wstawić liczbę między 10 a 20 - sama już nie pamiętam) - i jest mały problem: ja po prostu nie mam cycków :D Nie dość, że już wcześniej byłam płaska (efekt głupiej, szczeniackiej kuracji odchudzającej, którą zafundowałam sobie jako 15-latka), teraz to, co jeszcze tu i ówdzie się trzymało, spadło i właściwie to nie wiem, na co ja tę górę od bikini założę :D Może powinnam kupić same kąpielówki i udawać, że jestem facetem? :D
Nic to, znajdę coś, na pewno znajdę. Widziałam coś, co mogłoby się nadać - z lekko wypchanymi miseczkami, w dodatku marszczonymi u dołu - ale mieli same duże rozmiary. Jeszcze niedawno ucieszyłoby mnie to, teraz już niekoniecznie ;)
A jutro piątek, co oznacza, że kolejny tydzień z głowy! Ech, jak przyjemnie :D
-
Ech, nikt już do mnie nie zagląda :( Może to dlatego waga stoi, bo wie, że nie będzie komu się pochwalić? :P Ale nic to, nie poddaję się.
Kumpel mojego mężczyzny, który mieszkał z nami od ubiegłej soboty, właśnie się wyprowadził, co mnie cieszy, bo wreszcie czuję się trochę swobodniej w domu i mogę sobie trochę poćwiczyć, kiedy akurat nie idę na siłownię. Czyli - jutro :D Dzisiaj nowa wersja body pump, chyba jeszcze bardziej mordercza niż stara (szczególnie ćwiczenia na triceps i klatkę piersiową) - za to muzyczka w tle świetna, wręcz napędzająca :D
W sobotę - nareszcie! - zakupy. Znów wywaliłam sporo rzeczy z szafy, bo się jakieś duże zrobiły. A jeszcze część wyrzucić muszę. Trochę mi żal, bo to naprawdę fajne łaszki, ale cóż, wracać do nich nie zamierzam :D
-
Proszę państwa, jest 57.00 :D
Niby nic, te pół kilograma, ale za to jak pomaga utrzymać motywację, zwłaszcza, kiedy się już myślało, że waga stanęła na dobre!
Dzisiaj w planach zakupy (buty, buty, buty, prostownica do włosów, trochę kosmetyków itd.), jutro natomiast wybieramy się na chrzciny do znajomego. Tak więc zapowiada się kolejny weekend, którego wypoczynkowym żadną miarą nie można nazwać. Ale nieważne, bo następny będzie już bardzo wypoczynkowy - w Polsce na urlopie :D
Najgorsze będzie przetrwanie tego tygodnia w pracy. Niby ostatni tydzień przed urlopem i najchętniej już odetchnęłabym pełną piersią, ale nie mogę stracić koncentracji, bo będę miała cholernie dużo do zrobienia przed wyjazdem. Muszę zamknąć parę spraw, których nie mogę przekazać nikomu innemu, muszę przeszkolić koleżankę, jak robić kilka rzeczy, które na ogół są moim zadaniem... Cóż, łatwo nie będzie. Ale pociesza mnie myśl o tym garnku złota na końcu tęczy ;)
Dam radę :D :D :D