Specjalistką od diety to nie jestem ale widzę poprawę na lepszeCudownie że tak dużo uwagi poświęcasz na wysiłek fizyczny, mi zawsze brakowało chęci. Tak trzymaj
![]()
Co do samego składu diety to proponowała bym jeszcze malutkie zmiany a mianowicie jesz za mało białka. Oprócz pieczywa powinnaś wcinać też różnego rodzaju jogurty i serki (mogą być nawet light, osobiście polecam serki wiejskie... mniammm... :P ), chlebek na śniadanie i kolację możesz też czasami zastąpić płatkami z mlekiem, na obiad skombinować sobie rybkę (ja jem paluszki rybne z piekarnika-smażone mają za dużo tłuszczu). Nie zapominaj o owocach i warzywach. Jedz dużo surówek (jeśli nie masz czasu na przyrządzanie ich możesz kupić gotowe), gdy w ciągu dnia poczujesz głód sięgaj po owoce, od nich nie utyjesz.
Zauważyłam też że brakuje Ci ciepłego posiłku. Staraj się zawsze zjeść jakiś wartościowy obiad, godne polecenia są zupy (ale nie te chińskie-sama chemia). Mają malutko kcal i można je jeeeść bez końca.
Jeśli chodzi o alkohol to wiadomo... W umiarze nie wyrządzi Ci krzywdy, gdzieś czytałam że nie tyle alkohol tuczy, co przekąski do niego serwowane. Nie wiem czy to prawda, ale jeśli po kilku kieliszkach pędzisz na dyskotekę to bez obaw- spalisz wszystko! Tylko pamiętaj... ALKOHOL Z UMIAREM
Rozkład diety też bym troszkę zmieniła. 1000kcal może Ci lekko spowolnić metabolizm, 1200 jest bezpieczniejsze, poza tym spotkałam się z opiniami że na 1200 chudnie się szybciejNo i przyjemniej. Jako zakończenie diety, tak jak już wspomniałaś 1500 jest bardzo dobre.
I bardzo ważne: nie przejmuj się niepowodzeniami jeśli takowe wystąpią ( a małe wpadki każdemu się trafiają)Traktuj to jako dni ulgi i walcz dalej!
Ale się rozpisałam... ufff... Będę wpadała i sprawdzała jak Ci idziePilnowała :P
Pozdrawiam serdecznie![]()
Zakładki