Po pierwsze chciałabym wszystkich serdecznie przywitać, gdyż to mój pierwszy post na tym forum
Wczoraj rozpoczęłam dietę 1000 kcal. Już taką stosowałam parę razy i zawsze byłam zadowolona, bo taka dieta jest niezwykle wygodna. Co prawda nie mam nadwagi, mam w miarę normalną figurę, ale niestety zakładając obciślejsze ubrania czuję się źle. Jeszcze jak stoję to mogę wciągnąć trochę brzucha ale jak siadam to widać moje fałdki Toteż zdecydowałam się coś z tym zrobić przed wyjazdem nad wodę w sierpniu.
Przyznam się, że jeszcze jednym powodem tej diety jest mój chłop Po pierwsze czasem zwracał mi uwagę na te fałdki a po drugie - wreszcie on się zaczął odchudzać, więc muszę go wspomóc

Mam CZTERY podstawowe zasady:
1. Odpowiednia ilość kalorii na każdy posiłek (pewnie tu wszyscy wiedzą o co chodzi, no ale pochwalę się, że ja też wiem )
* śniadanie 250 kcal
* drugie śniadanie 100 kcal
*obiad 350 kcal
*podwieczorek 100 kcal
*kolacja 200 kcal.
2. Nie jem po godzinie 18:00.
3. Więcej ruchu.
4. No i chyba najoczywistsze: jak najmniej tłuszczu i jak najwięcej zdrowizny

A oto co pożarłam wczoraj:
Ś: 2 x chlebek WASA i 200 g jogurtu
DŚ: kefir 200 g
O: rosół z makaronem
P: pół kromki takiego chleba z formy z łyżeczką dżemu
K: jajko na miękko + pomidor (300 g) + mała cebulka do pomidora + wasa x 1

A to zaplanowałam na dziś:
Ś: duża maślanka (400 g) + świeże maliny (150 g)
DŚ: chleb ciemny z soją (kromka) + makrela wędzona (tak na oko, malutko, tylko cieniutko na kanapkę)
O: żołądki bez sosu (100 g) z kaszą gryczaną (niecała szklanka)
P: wasa z pasztetem drobiowym z puszki i z ketchupem
K: 3 x kromka chleba z soją z miodem (aż trudno uwiezyć, że taka porcja ma tylko 200 kcal!)

Dieta jest boska, bo mam tą dowolność wyboru potraw Żeby dobrze ją przeprowadzoć wystarczy www.dieta.pl (tabele kaloryczne), waga kuchenna i kalkulator

Świetna sprawa, polecam - po tygodniu człowiek czuje się wspaniale - lekko i zdrowo! Ja planuję ją przeprowadzać trochę dłużej (może ze 3 tyg? zobaczymy) a potem co tydzień dodawać sobie dodatkowe 200 kcal (czyli najpierw te powiedzmy 3 tygodnie 1000, potem 1200 przez tydzień, potem 1400 przez tydzień itd...)

Jeśli chodzi o ruch to ja nie należę do wielbicieli jakichkolwiek sportów, tak więc po najmniejszej linii oporu - spacery, marsze i czasem rower. Kiedyś chodziłam na basem z moją drugą połową, ale niestety druga połowa złapała jakiegoś syfa na basenie co zaowocowało kuracją u dermatologa przez dobre parę miesięcy - tak więc popływam w jeziorze albo w morzu najwyżej...

A tymczasem lecę właśnie na spacer

Pozdrawiam!