-
wracam po roku
witam 
od 4 dni jestem na diecie. tak jakoś wyszlo, ze w końcu się zmotywowałam 
mam 21 lat, wzrost 165 cm i ważę około 65 kg. nie mam porzadnej wagi w domu, wiec trudno mi określić. chciałabym osiagnąć 55 - 58 kg.
własciwie wychodze z założenia, że waga jako tako nie jest najwazniejsza ale to, czy podobam sie sobie i czy dobrze się czuję. jako miernik moich sukcesów (porażek nie przewiduję ;P ) zamierzam wziać... SPODNIE!! otóż mam w szafie takie spodnie, które zakładalam i nosilam, jak wazylam właśnie około 55-58 (rok temu). wtedy i w miare się sobie podobałam, i bardzo dobrze sie czułam
zamierzam je mierzyć 2 każdego miesiąca. mierzyłam teraz, 2 kwietnia... to owszem, weszłam w Nie. ale żeby dopiąć je to brakowało jakiś 8 cm materialu i byly na udach tak opięte...
następna przymiarka 2 maja 
moje słabości:
1. słodycze, słodycze, słodycze.... chipsy, paluszki, orzeszki... non stop muszę cos pogryzać!
2. za mało ruchu
3.hmmm... ja potrafię do 15.00 nic nie jeść... i solidne posiłki zjadam 22.00-23.00... no nie ma rady, musi w dupsko pójść. już nie mam za bardzo kiedy tego spalić.
jakie plany? jakoś nie wierzę za bardzo w powodzenie takich diet, które podają ile czego dokłądnie można zjeść. znaczy może i one są skuteczne, ale znam takie mądre powiedzenie: " mierz siły na zamiary, a zamiary na siły". a ja znam swoje możlwiosci i problem z silną wolą
więc:
1. nie jeść słodyczy. no, raz w tygodniu troszeczkę. za słodycze uważamy tez chipsy, orzeszki itp 
2. wiecej ruchu. ze względu na stan zdrowia (3 tygodnie temu bylam operowana) na razie może dużo chodzenia. od przyszłego miesiaca bieganie
3. biale pieczywo zastąpić ciemnym.
4. ostatni posiłek przed godziną 18.00
5. nie jeść tlustego. znaczy sie masełko zastąpic jakimiś lekkimi twarożkami itp.
no... to zaczynamy!! 
dopisane: oczywiście wszelkie wsparcie mile widziane
czy to prawda, że w czasie diety nie nalezy pić kawy? dlaczego? i co sądzicie o tych wszelkich herbatkach pu erh i mieszankach ziołowych na odchudzanie? warte to coś?
-
Witaj
Fajnie ze jestes z nami
Nie słyszałam o tym, ze nie powinno sie pic kawy podczas diety, ja pije i nie zauwazyłam by jakos ujemnie wpływała na spadek mojej wagi, za to herbatki pu-erh, zielona, mietowa wpływaja ale jak najbardziej pozytywnie
Zielona- oczyszcza z toksyn, wspomaga przemiane materii i podnosi nieznacznie cisnienie- pod tym wzgledem ma podobne własciwosci do kawy, czerwona- spala tłuszcz a mietowa- swietna na trawienie.
Mysle ze załozyłas sobie całkiem realne cele i bez problemu osiagniesz wymarzona wage ( lub wbijesz sie w spodnie- motywacje)
Pozdrawiam ciepło i zycze powodzenia
-
dzięki za odpisanie 
to się dobtrze wszystko składa, bo akurat dziś kupilam sobie pu erha i zieloną jaśminową
a miętę mam w domku zawsze. a co do tej kawy to nie wiem... kiedys słyszałam, ze w czasie diety nie powinno sie pić.
Gotka, 15 kg w dół... gratuluję!
-
Witam! dasz radę - fajne założenia i podejście więc bede trzymać kciuki!! U mnie też w szafie leżą takie motywacyjne spodnie
wchodziłam w nie przy 59 więc jeszcze sporo więc ale uda się
Pozdrawiam i miłego wieczorka życzę- a czerwoną ja piję cały czas i nawet mi posmakowała
-
Hej hej- to i ja sie dolacze ;P
Jesli bedziesz trzymala sie swojego planu to na pewno Ci sie uda
bo plan jest naprawde dobry i zawodowy
. Pamietaj tez, ze jakby cos nie wyszlo to na nas zawsze mozesz liczyc.
Jesli chodzi o czerwona herbate to ja ja pije sporadycznie, poniewaz jest bardzo specyficzna. Uwielbiam za to miete i wszelakie zielone, ale najbardziej to chyba owocowe ;P
Fajnie, ze teraz taki mamy wybor i kazda moze znalezc cos dla siebie.
pozdrawiam i trzymam MOCNO kciuki
-
hej hej 
nie sądzilam, ze tyle ludzi od razu będzie pozytywnie nastawionych. dzięki Wam, kochane jesteście 
no ja włąśnie piję pierwszy kubek pu erha. no nie powiem, żebym tym zachwycona była, nie smakuje mi to. no ale cóz.... przemęczę sie
co dziś zjadłam?
śniadanko: pół grahamki z serkiem filadelfia i sałatka z połowy ogórka, kilku liści sałaty, świeżej bazylii i dwóch łyżek jogurtu naturalnego. a, szczypta soli i pieprzu
obiad: mały talerz barszczu ukraińskiego niezaciaganego niczym. włąsnie, jak zupy? jeść je w czasie diety?
podwieczorek: jogurt owocowy
kolacja: pół bułeczki z serkiem filadelfia light, pomidorkiem, sałatą i ogóreczkiem.
ogólnie; wszystko mniam
poza tym na piechotke przelazłam jakieś 5 kilometrów. czytałam watek Gotki.... tyyyyle ćwiczeń. dziewczyno, skąd ta motywacja? też chcę
ogólnie chyba nie jest źle, nie? jak na początek...
wiecie, obawiam się jednego. ja naprawdę zaczynam jeść dopiero wieczorami. jak sie nie odchudzam, oczywiscie. i już teraz zaczynam myśleć o tym, co by tu przegryść. już mam ochote na jakieś orzeszki, chipsy itp... boje sie, ze nie dam rady. tym bardziej, ze ja bardzo późno kładę się spać, około 2.00 zazwyczaj.
no nic, dam rade!!
miłego wieczoru wszystkim
ps. trzeba mieć cos nie tak z główką by zaczać diete przed samymi świetami
-
Jesli chodzi o zupy to sa jak najbardziej wskazane. Talerz takiej przecietnej ma okolo 200 kcal, albo nawet mniej. Zupy jedzmy na zdrowie, a bedziemy szczuplutkie 
Dobrze, ze sie przespacerowalas... zawsze to jakis ruch (zupe spalilas) hih.
Jesli chodzi o podjadanie wieczorne. Ostatni posilek powinno sie jesc najpozniej 3 godziny przed snem. Jesli zatem chodzisz spac o 2 to nie trzymaj sie bron boze zasady ostatniego posilku do 18. Jedz cos o 21... wtedy dasz rade, a i tak Twoj organizm sie z tym rozprawi. Spokojnie- nie ma co panikowac 
A herbata zielona jest naprawde "dziwna", ale mozna sie przyzwyczaic 
A jesli chodzi o Twoj dzisiejszy jadlospis- bardzo ladny. hihih
-
powodzenia w dietce
obys jak najszybciej zmiescila sie w te spodnie :P
-
hejka 
jaka pogoda u Was? u mnie zbiera się na deszcz
a mam na dzis zaplanowaną wycieczkę do lasu. ale co tam, żaden deszcz mi niestraszny!!
strasznie późno dzis wstałam. nie mogłam spać w nocy, co chwila mi sie coś głupiego śniło. no cóż, trochę wstałam lewą nogą, ale zamierzam zaraz zapakować doła do wora i utopić w kubku herbaty zielonej 
jestem po śniadanku. na śniadanko była bułeczka ziarnista z twarożkiem z bazylią i na to sałata i ogóreczek. a do popitki jakieś 200 gram kefiru z owocami leśnymi.
już teraz wiem, że na obiadek będie barszczyk ukraiński, około 14.00. moja mama ugotowała wczoraj gar pysznej zupy i nikt nie chce jej jeść. tym lepiej dla mnie, mam jedzonko na cały tydzien z góry
a kolacja... to się jeszcze zobaczy
kaczuszka - śliczny misiak
dzięki!
wani - o tym, że jak później się kładę to moge później zjeść ostatni posiłek to nie pomyślałam, a to przeież logiczne
dzięki za informację. no to przesuwamy ostatni posiłek na 19.30-20.30
do was wszystkich - dzieki wielkie za pozytywną motywację! coś czuję, że będzie mi tu z Wami dobrze... i łatwiej schudnę
-
u Ciebie deszc a u mnie śnieg
ale na szczęscie słaby i juz przestaje, ale słonka jak na lekarstwo
Ja uwielbiam barszcz ukraiński od początku diety go nie jadłam bo nie było okazji i dobrze bo pewnie na 1 talerzu by sie nie skończyło.
spacer po lasku hmmmm fajna sprawa pomysl ile kcl zgubonych
tzrymam kciuki za lepsza pogode no i za dietke oczywiście
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki