Bardzo lubię jabłka, więc tez może zrobię sobie kiedyś taki dzień ;) I widzę, że ćwiczenia tez były, ładnie ładnie :D
Wersja do druku
Bardzo lubię jabłka, więc tez może zrobię sobie kiedyś taki dzień ;) I widzę, że ćwiczenia tez były, ładnie ładnie :D
Hej;-).
Wszystkiego Naj Naj z okazji urodzin;-)). Witam Cie w krainie 26 latek;-)).
Pieknie wygladasz;-)). Wogole sliczna z Ciebie Kobietka.
dziękuję Tusiu za życzonka i komplementy:)
a u mnie drugi dzień oczyszczania...w końcu zdecydowałam że będzie to oczyszczanie metodą Mai Błaszczyszyn...zatem dziś mam drugi dzień owocowy, a jutro już wprowadzam warzywka...
dziś do zjedzenia
- 0,5 kg arbuza...nie wchodzi mi więcej
- 6 jabłek czyli kilogram, ale skoro arbuz mi nie wchodzi to może wymienię go na jabłka..ten program oczyszczający na to pozwala...(innym zamiennikiem są winogrona...ale wolę jabłka..jakoś nimi się bardziej najadam)
ogólnie to trwa on 10 dni...ale póki co jestem nastawiona na 5-dniowe oczyszczalnie...ale jak dam radę więcej to może się zdecyduję na te dodatkowe kilka dni...
dziś jeszcze jestem przed ćwiczonkami, a planuję:
- hh 15
- brzuch 15
- pośladki 15
- ramiona 15
- hh 15
Razem 75 minutek
Witam ;-)).
Jestem ciekawa jaki bedzie efekt koncowy Twojej diety oczyszczajaej;-)).Teraz jest sezon owocowo-warzywny wiec czas na taka dietke jest idealny;-)).
hej hej
czy jakies szczegoly dietki jablkowej mozesz podac? co kiedy i ile jesc albo jakis link do stronki?
co do samej dietki jabłkowej (bo początkowo na taką się zdecydowałam) to Super Linia zaleca przygotować sobie 2 kilo jabłek i podzielić ich pulę na 6 porcji i te sześć porcji zastępują nam kolejne posiłki...do tego pijemy sporo płynów...minimum 2 litry...to jest typowa dietka oczyszczająca...trwa jeden dzień...2 kilo to tak na oko 12 sztuk średnich jabłek...ja sobie zważyłam porcję, bo kupiliśmy ich więcej
ja natomiast po tym pierwszym dniu zdecydowałam się na 10-dniową dietkę według Mai Błaszczyszyn...w pierwszym dniu można akurat było jeść jabłka a ja już miałam ten dzień za sobą..
a tu podaję link do tej kuracji oczyszczającej:
10-dniowa dieta oczyszczająca
bardzo wiele kuracji oczyszczających można także znaleźć w internecie..jedno, dwudniowych...
takie kuracje są dobrym wstępem do dalszego odchudzania...ale nie są kuracją odchudzającą..choć efekt odchudzania jest tutaj oczywisty...po dwóch dniach spadło mi już 0,8 kg..a dziś już mamy trzeci dzień...ja dodatkowo ćwiczę na główne grupy mięśniowe...
ale dziś niestety muszę odpuścić ćwiczenia...i już piszę czemu...miałam wypadek na rowerze i styczność z asfaltem...całe uderzenie skupiło się na mojej lewej stronie...zatem mam startą dłoń i lekko wewnętrzne przedramię...ale z tym to się jeszcze da wyżyć...piecze tylko jak cholera...gorzej z kolanem...obecnie puchnie..a śliwy będą włącznie z kolanem aż do stopy...obecnie wszystko obłożone lodem i zamrożonymi warzywami..tego mam obecnie sporo w zamrażarce he he
dziękuję Bogu, że to się tylko tak dla mnie skończyło, że nie mam żadnych złamań czy poważniejszych urazów
a póki co siedzę na kanapie z mieszanką warzywną na nodze, laptopem u boku...może pooglądam sobie CSI Miami...resztę rzeczy musi za mnie zrobić Tomek..no ciekawe jak będzie gdy mnie do toaletki przyciśnie:)
trochę się obawiam o rzepkę..ale mam nadzieję że to jak wygląda obecnie to tylko opuchlizna...ale muszę poszperać w necie..bo mi to spokoju nie da...jakieś doświadczenie na tym polu macie może? to bym miała info z pierwszej ręki...
a tak ogólnie to 3 dzień oczyszczania:
śniadanie
- koktajl truskawkowy 100 kcal
- 100 g winogron (kurcze, nie wiem czy można różne rodzaje owoców jeść razem) 70 kcal
w szkole
- 2 nektarynki 75 kcal
- 140 kcal w truskawkach..nie pamiętam ile gram odmierzyłam
po wypadku
- winogrona, bo miałam totalny spadek energetyczny 70 kcal
- czereśnie w głębokim talerzu...Tomek mi szykował
miało być troszkę inaczej, no ale takie zrządzenie losu
jeszcze będę dziś jadła warzywka duszone
Tusiu..też myślę że czas jest obecnie idealny na przeprowadzenie takiej kuracji
P.S nie mam tej zalecanej herbatki, piję zatem czerwoną, zieloną i 4*Ja grejpfrutową
byłam w toalecie...więc już wiem że chodzić nie mogę...gdyby nie Tomek to..no właśnie nawet nie wiem co...czemu te mieszanki się tak szybko rozmrażają...eh
Noimorejoljo -czyli rowerowa traksa!!!! EHH...wodzisz jak to jest, szybko się źle możezrobic :( baaardzo Ci wspólczuje bo pewnie pare dni poboli.....dasz rade!!!!
bedzie dobrze....trzymaj się!!!!! :twisted:
na obiadek i kolację zjadłam razem 500 g fasolki szparagowej...na całość przypada 175 kca..doprawione bazylią, majerankiem i suszoną cebulką w kosteczkach, do kolacyjnych 200 g dodałam trochę siekanych pomidorów...mniam mniam...muszę częściej sobie coś takiego robić...bo nie dość że małokaloryczne, bez dodatku soli to jeszcze bardzo smaczne to wyszło..wpadłam na ten pomysł, gdyż kiedyś byłam na kolacji u znajomych i podano nam smakołyki kuchni włoskiej..i to jeden z nich
przez to że było dziś więcej różnorodnych owoców przekroczyłam 600 kcal...ale przecież tu nie chodzi o kalorie tylko oczyszczanie...swoją drogą kto te kalorie w tej kuracji liczył..ja to jakoś mimochodem robię..już się przyzwyczaiłam że wszystko przeliczam..
Dzień 5/40
witam w czwartkowe przedpołudnie...
czuję się dziś znacznie lepiej...kolano już się bólowo w miarę uspokoiło...i mogę już chodzić na dwóch nogach..tyle że siadam bardzo ostrożnie...bo wtedy mi się wszystko w nim naciąga...ale jest lepiej niż zakładałam:)
dziś 4 dzień oczyszczania
na śniadanie i II śniadanie : 500 g truskawek + 2 nektarynki
obiad: 300 g mieszanki warzywnej kalafior,brokuł, marchewka + 250 ml siekanych pomidorów, przyprawy w kosteczkach
w międzyczasie: kapusta biała na surowo, 2 nektarynki
kolacja:talerz warzyw na surowo: pomidor, ogórek, szczypior 2 cebulki, 2 marchewki
na wadze 64,7 ponownie - to wynik wczorajszego owocowego obżarstwa:) tak myślę..no bo niby czego he he:)
Witam z rana;-))))).
Szzerze powiedziawszy to chyba i ja zaczne stosowac ta dietke oczyszczajaca;-)). Napewno nie zaszkodzi;-)).
dietki oczyszczające lub krótkotrwałe głodówki są od tego by zregenerować organizm:) i poleca się je każdemu zdrowemu człowiekowi...podczas takiego postu organizm się wyzimnia, dlatego lepiej je robić kiedy klimat staje się cieplejszy...
ja raz na studiach zdecydowałam się na głodówkę...źle wybrałam..było zimno..po pierwszym dniu zasłabłam..i był koniec...pamiętam do dziś drożdżówkę którą kupiliśmy w drodze na uczelnię, bym cokolwiek zjadła..bo w domu nic nie miałam...tylko wodę:) a mój Tomek całe siedem dni wytrzymał...do dziś go podziwiam za wytrwałość....
ale tak ogólnie to szczeniaki wtedy byliśmy i trochę nieracjonalnie do tematu podeszliśmy...
dziś na wadze 64,4
dziś już planuję trochę poćwiczyć...ale nie angażując kolana..myślę że seria brzuszków byłaby wskazana...to dopiero dwa dni...a mi tak cholernie ćwiczeń brakuje, że aż się sama sobie dziwię...tiiiaaa..bo jak człowiek nie może, to dopiero mu się chce...
a dziś już zjadłam truskawki 300 g i 2 nektarynki
przygotowałam sobie jarzynkę z kapusty białej, papryki, marchewki, pomidorów, pietruszki...dodałam kilka pieczarek...pieczarki to prawie jak "warzywo" 90% to woda więc chyba mi nie zaszkodzą...i będę to podjadać jak zgłodnieję...
Dzień 7/40
Zastanawiałam się nad tym od wczoraj i myślę, że już wystarczy tych dni warzywno-owocowych. Przechodzę dziś zatem do zaleceń z dnia 9-tego. Może im szybciej wprowadzę do diety inne składniki, tym lepiej moje rany będą się goić. Bo na pewno brakuje mi białka.
Zatem postanowione: dziś dzień 6 (ale jak 9).
Co do wczorajszego treningu to zakończyło się na 30 minutach z hula-hop i 15 minutowym programie na brzuch. Miał być też program na ramiona, rozpoczęłam go ale przy pierwszym podniesieniu ciężarków złapał mnie skurcz w bicepsie…w tej poszkodowanej ręce. Więc odpuściłam…Ogółem zaliczone 45 minut aktywności.
Co do efektu oczyszczającego to w moich wymiarach chyba nic się nie zmieniło…co więcej brzuch mam bardziej nadęty…moim zdaniem to wynik dużej ilości błonnika. A na wadze 64,4...Zatem spadek na wadze w wyniku 5-dniowego oczyszczania jest rzędu 0,8 kg.
Dzień 8/40
Wczoraj zjadłam więcej niż powinnam :-(
a dziś odpoczywam, oglądam CSI Miami, przeglądam internet i czekam na wieczorny finał
CSI Miami...mmmm uwielbiam...zresztą inne też:) od czwartku obejrzałam prawie 20 odcinków...obłęd..he he.. na ciele za to jest lepiej i lepiej.. jestem pełna nadziei na regularny powrót do moich kochanych ćwiczeń...od jutra...kolano oczywiście trzeba chronić, ale to już raczej kwestia ogromnego siniaka a kostki są w porządku...
life is beautiful
Pieknie ci idzie :)
Jak juz pisalam u mnie - gdybym miala mozg zamiast waty to tez bym byla taka szczupla jak ty :roll: Zabieram sie za siebie, mam nadzieje, z ebedziesz ze mna :)
Buziole w czolko no dobranoc :*
hej nicoletia..już cię odwiedziłam..i jeszcze raz witam z powrotem w naszym gronie:)
tickerek wskazuje że jeszcze 31 dni dietkowania pozostało...ehhh czemu mi tak źle idzie...od wczoraj..a dziś już loda zjadłam...a może wypiszę co już zjadłam
- 60 g płatków fitness, jogurt aktivia - 320 kcal
- leczo z bułeczką małą - 400 kcal
- brzoskwinia, winogrona - 150 kcal
- lód w czekoladzie ? z 300 mu dam
więc już gdzieś mam 1200 kcal zjedzonych..a mamy kwadrans po piątej...eh no szkoda gadać..cały dzień jestem zdenerwowana...z innych powodów, ale to mnie rozwala...jakieś emocjonalne rozterki...idę się nad sobą zastanowić...
Moze lepiej wywal z siebie to co ci na watrobie lezy, a noz bedzie lepiej... mi wczoraj pomoglo
Dzień 10/40
i już 1.lipca..ależ ten czas leci..
a to moje dzisiejsze menu
śniadanko (360 kcal)
- musli czekoladowe 30 g
- maślanka cytrynowa 300 ml
- banan 120 g
II śniadanko (140 kcal)
- brzoskwinia
- kiść winogron
obiad (350 kcal)
- kasza jęczmienna (1/3 woreczka) z sosem pieczarkowym, bez żadnego tłuszczu
(sos pieczarkowy: pieczarki, cebulka, kostka grzybowa, pietruszka zielona, 2 łyżki śmietany 9%, łyżeczka mąki, woda - dla mnie będzie ok. 1/3 całości co daje ok. 50-60 kcal)
- kalafior 300 g
- jajko sadzone na wodzie
kolacja (150 kcal)
- kromeczka chleba graham z serkiem almette i papryką
a na wadze ponownie 65,2...ehh..dobrze że nie więcej..aż mi wstyd przed samą sobą...ale się przyznaję..30 dni zostało=5 tygodni...30 dni walki o 60-tkę
Myślę że to idealny dzień na wzięcie się w garść i rozpoczęcie ostatecznej kuracji odchudzającej...jeszcze tylko miesiąc i będę miała to z głowy he he wiadomo że to nie tak do końca ale jak to brzmi
...jeszcze tylko miesiąc...
Ehh wiem co czujesz. Najgorsze, ze za miesiac powiesz, ze nadal jestes gruba. Ja to nazywam kompleksem anorektyczki :D
Z drugiej strony co to jest miesiac :?: Pomysl ile juz przeszlas, jeszcze chwilka i zobaczysz piateczke. U mnie to w ogole inna bajka bo ja siebie z waga wyzsza niz 54 kg nie widze chyba, ze ladnie wymodeluje cialo w co watpie.
A sukienke slubna chce miec w rozmiarze XS bo takie najladniej leza na modelkach :D
Dzień 11/40
dzień przemyśleń, opalania, w końcu godzinny trening za mną
hh - 30 min
brzuch - 15
pośladki - 15
na chwilę obecną mam dość diety...dość liczenia kalorii..ale jak tylko się nie pilnuję to tyję...
postanowienia na kolejne dwa tygodnie:
- 5 dni godzinnego treningu w tygodniu
- godzinny spacer codziennie
- pilnować ilość wypitych płynów min. 2 litry
nicoletia - zmierzam do tego by za miesiąc być zadowoloną z tego co osiągnę..będzie 60-tka
Ja ci powiem szczerze, ze jak osiagnelam rok temu moje wymarzone 54 kg to zwariowalam od liczenia kcal...bylam tym psychicznie wyczerpana dlatego sie poddalam. Moze sprobuj znalezc optymalna droge bez liczenia kcal. Z reszta jak wychodzisz zdiety to jesczez ze 3 kg schudniesz wiec moze lepiej juz zaczac niz sie zalamac :?:
Caluje w czolko :*
dzięki za rady..jutro więcej postaram się popisać bo dziś już brak mi weny...
Dzień 12/40
DOPRACOWANY PLAN 14-DNIOWY
1) trening 5 x w tygodniu (optymalnie 1h)
2) godzinne spacery codziennie
3) pilnować spożycia płynów min. 2 litry dziennie
4) nie liczę kalorii (mam na razie przesyt w tej mierze) ale odżywiam się zdrowo, 5 posiłków, 3 główne + 2 przekąski, ograniczam spożycie węglowodanów, wykluczam wszelkie słodycze i alkohol, wprowadzam więcej ryb do jadłospisu
A dlaczego na dwa tygodnie? bo tydzień to za krótko by zobaczyć efekty..a od czegoś trzeba zacząć..poza tym lepiej jest osiągać swoje cele w krótszych okresach, gdyż to poprowadzi do sukcesu w dłuższym okresie...przynajmniej takie są moje hipotezy:)
Masz bardzo dobry plan i Twoja hipotezy sa jaknajbardziej prawidlowe ;))
Ja tez musze cos zmienic w swoim zyciu, bo co odpuszcze troche dietke to tu i owdzie przybywa ;/
To dobre wyjscie. Lepiej nauczyc sie zdrowo jesc niz pilnowac sie do konca zycia z kaloriami i w rezultacie zwariowac :)
1 zaliczony, 13 pozostało
ćwiczenia były, spacer był, woda i inne płyny ponad 3 litry, posiłki bez liczenia kalorii ale za to zdrowo skomponowane...
Podsumowując: szczęśliwie zaliczony pierwszy dzień :)
Slicznie :*
Ja rowniez zycze dobranoc chociaz u mnie dopiero 22:04 ;)
zważyłam się i są negatywne efekty moich słodyczowo-owocowych działań z ostatnich dni...jak zobaczyłam ponownie 66 na wadze (wczoraj) no to się wściekłam na siebie, bo co ja k..wa odwalam...jojo sobie funduję i to śliczniutkie..dziś już 65,7..pasek przesunąć muszę..niech i kara będzie widoczna...
zatem u mnie ponownie 65,7
kupiliśmy kolejny steper..tym razem zwykły, bez liczniczka, i używany..jakieś 20 złotych daliśmy za niego..ale ma regulację obciążenia..i już go troszkę wypróbowałam...cieszę się bardzo..więc nie pozostaje nic innego jak ćwiczyć...wskakuję zaraz na pół godzinki postepować, a potem idziemy na dwór...czeka mnie próba biegania...ja bym to raczej nazwała marszo-bieganie z naciskiem na marszo...ale T. będzie zdecydowanie biegał...
a potem muszę jeszcze pohulahopować...i tyle z dzisiejszych planów...
zatem mogę spokojne napisać2 dni zaliczone, 12 pozostało
No to gratuluje :)
Ja bede na mojego orbitreka czekac nawet do 28 dni :( Chcialam troche pocwiczyc do wyjazdu do Polski ale watpie, ze sie uda :(
fajnie ze Twoj T. z Toba cwiczy, jak zamieszkam z moim A. to tez go zmusze ;)))
Wieczorne uzupełnienie:
1) bieganie + marsze (ale się pochwalę że więcej jednak biegania było) 30 minutek
2) brzuch 15
3) hula-hop 15 (taka już byłam spocona że się do mnie strasznie kleiło i nie można było kręcić:)
4) steperek ok.20...nieźle się na nim ćwiczy
5) płyny - już jestem powyżej 3 litrów
6) zamiast spacerka było bieganie więc cel spacerkowy uważam za zaliczony
7) jedzonko - pod kontrolą:)
no i stuknęła mi już 40 strona...no myślę że jak setka mi stuknie to już chudzinką będę :) he he :lol:
Sobotnie ważenie za mną: 65,3...jak miło...spada mi procentowy udział tłuszczu a wzrasta % udział wody w organizmie...na początku odchudzania miałam 31% tłuszczu a dziś już 24%, wody natomiast 45% a dziś 49%...tak przynajmniej podaje moja waga...na ile jest to zgodne z realiami nie wiem..musiałabym chyba iść na jakieś specjalne badanie...czasem takie w aptekach robią...jak trafię akurat to się skontroluję..
tak sobie pomyślałam że jeszcze tylko 3 małe procenty i pozbędę się 10% tłuszczu..wow...póki co 7% tłuszczu wyjechało na (mam nadzieję) wieczne wakacje...:)
wczorajszy trening jeszcze dziś w kościach czuję, a raczej w mięśniach...na razie postanowiłam biegać co drugi dzień..zatem dziś muszę T. na spacer wyciągnąć:)
a dziś już wypiłam litr płynów...ale odliczanie trwa...taka moja norma to na razie 3 l/dziennie
z innych spraw: po raz kolejny zakwitł mój hibiskusek..myślałam że mi już padnie, bo jak wyjechaliśmy na urlop to trochę miał sucho..ale jednak...:) no i turki właśnie rozkwitły, posiałam je w maju...:)a obecnie czekam i obserwuje co będzie z moimi fiołkami...dostałam je od mamy, więc mam je od miesiąca...czekam aby zakwitły...ale na razie nic nie widać, by w ogóle miały to w zamiarze..no nic..trzeba być cierpliwym...
ja mam w ten weekend trochę pracy papierkowej i tak mi się nie chce do tego siadać..odwlekam jak mogę...eh...ale w końcu trzeba będzie...
a wam życzę udanego weekendu!!!
Wieczorne uzupełnienie:
1) trening: hh 30, steper 30, brzuch 15
2) spacer dziś odpuszczam bo padam po ćwiczeniach
3) płyny okej, ponad 3l
4) troszkę większa kolacja niż zakładałam..ale ogólnie okej...jestem zadowolona
tak bym chciała żeby jutro też już coś waga innego pokazała, no ale to za wcześnie..cierpliwości...do celu jeszcze 5,3 kilo
Wieczorne podsumowanie:
1) trening: hh 45 / brzuch 15 / steper 30
2) bieganie mi odpadło bo padało...niestety
3) płyny okej
4) jedzenie okej...troszkę mi cukrów brakuje, to fakt, ale nie chodzę głodna...za to jak miło bez wyrzutów wcinać różniaste sery..i nie liczę kalorii ufff...jeśli waga będzie nadal spadać to znaczy że ta dieta działa
4 dzień zaliczony/ 10 pozostało
Fajnie, 7% tluszczu to naprawde duzo.
Fiolki masz :?: Cuddoo :) Ja uwielbiam ich zapach ale u mnie to nawet parku porzadnego nie ma a o dopiero fiolki :( Choduje sobie za to bazylie i pietruszke na parapecie :)
Dobranoc :*
ja też tak się powoli skłaniam do "domowego ogródka" z ziołami...tylko jeszcze nie mam pomysłu gdzie by to umieścić..bo już prawie każdy kąt zastawiony...a tak bym chciała mieć pod ręką świeżą bazylię czy szczypiorek...pomyślę jeszcze nad tym..
a fiołki mam od maja, więc póki co podlewam i doglądam...i liczę że zakwitną:)
ja pewnie mam tego tluszczy duzoo, szczegolnie na tyleczku i boczkach.
Dobrze ze nie mam wagi ktora to mierzy bo bym sie chyba zalamala ;/
A jak u Ciebie dzis cwiczonka?
Spacerki zaliczone?