-
na jutro muszę przygotować artykuł do przedłożenia przed klasą...tyle że mam narzucony temat z góry...zatem zaraz siadam do pracy nad nim...bo wieczorkiem na mecz będę zerkać..a w planie jedzonkowym na dzisiaj
czwartek 12/06
śniadanko
- woda z miodem
- 2* kromka chleba graham z masłem
- almette, plaster szynki, liść kapusty pekińskiej
- pomidor, kilka plastrów ogórka
II śniadanko
- morelka
- truskawki z kefirem
obiadek
- porcja zupy jarzynowej, zabielanej
- kotlety sojowe panierowane z kaszą
- mizeria pomidorowo-ogórkowa
kolacja
- kromka chleba graham z masłem
- pstrąg wędzony 45 g
- 100 ml kefiru truskawkowego
do meczu: kufel sangrity z owocami
-
Pieknie Ci waga spada...........Dzielnie sie trzymasz.Oby tak dalej;-)).
Jakw razenia po meczu??.
-
co do meczu...kto widział ten wie..i chyba każdy Polak dziś czuje się tak samo....
miałam dziś wyniki mojego egzaminu...więc po wakacjach zaczynam moduł 4...:) ostatni jest moduł 5...ale podobno już egzamin na 4.module to istna kobyła...i dodatkowo jest i pisemny, i ustny...pisemny przejdę bo dobrze mi raczej idzie z gramatyką i ogólnym pisaniem oraz rozumieniem tekstu..ale ustny...blech...muszę ćwiczyć wymowę i to bardzo bo moje "stłumione" i "miękkie" d jest do d..py:)
-
piątek 13/06
tiaa...nie dość że trzynasty to jeszcze piątek...a z dietą dziś nie bardzo...daleka jestem od zadowolenia
coś mi jakoś motywacja spadła..no i nie wiem czemu..kiedy już jestem tak blisko...mam jeszcze 8 dni...obym do 64,5 dobiła do tego czasu to będę szczęśliwa...zresztą każdy spadek cieszy..ale fajnie by było zobaczyć 64 z przodu:)
no właśnie...skoro wiem że będzie fajnie to zobaczyć to biorę się za fraki i na rower spalać te przejedzone kalorie...
śniadanie
- woda z miodem
- 2* kr. chleba graham z masłem, wędliną, liściem pekinki, 1/2 pomidora, 3 plastry ogórka
- 40 g pstrąga
- ciacho a'la ciepłe lody
II śniadanie
- 2*wasa z twarogiem i dżemem
- szkl. soku marchwiowo-jabłkowego
potem jeszcze Mleczny Ryż Dr. Oetker
orzechy laskowe...sporo...nie wiem ile..
obiado-kolacja (już nic ponad to nie planuję jeść)
- zupa jarzynowa
- 2 kotlety sojowe
- frittata z 2 jaj, sera żółtego, bułki tartej i warzyw
może sobie jakąś kuracje 2-dniową na oczyszczenie zapodam...hmmm...przydałoby się
-
hej...już sobota...dzień leniuchowania...szkoda tylko że co chwilkę pogoda się zmienia...to słońce, to znowu pada..czasem i pada i świeci słońce...ale odwagi nie mam na balkon wyjść by tęczy poszukać..bo jednak pada siarczyście...
a dziś na obiad jemy kangura...he he...nabyliśmy wczoraj dwie zamrożone porcje mięska, więc będę coś dziś z nich w kuchni pitrasić...ale jeszcze nie wiem, a raczej nie mam pomysłu z czym to podać...ale do obiadu coś wymyślę...
łazi za mną też sałatka z pomidorów i mozzarelli...zatem trzeba się do sklepu wybrać bo mi głównych składników brakuje...
dziś sięgnęłam po płatki Nestle Fitness & Joghurt...mmmm...pycha..polecam
a na wadze dziś 65,4...nie jest źle..ale mogłoby być lepiej...
-
sobota 14/06
śniadanko
- woda z miodem
- 40 g płatków nestle
- 220 g jogurtu truskawkowo-rabarbarowego
- 4 spore truskawki
obiad
- resztka omleta wczorajszego
- talerz zupy jarzynowej
- podziobałam troszkę kuskusu i kangura w sosie pomidorowo-bazyliowym
- pomidor i kilka plastrów ogórka z kleksem jogurtu naturalnego
kangur wyglądał po zrobieniu jak gruby befsztyk, a ja pamiętając moje mordęgi na kopenhaskiej, po prostu nie mogłam tego do ust wziąć
kolacja
- sałatka z kulki mozzarelli, 1,5 pomidora, oliwek zielonych, kilku talarków cebuli czerwonej, 1,5 kiełbaski śląskiej - 1/4 wszystkiego dla mnie
- 2 wasy
- kieliszek wina z porzeczek domowej roboty
a jutro znowu płatki będą - są przepyszne
-
Te płatki są cudne ;) Sama od czasu do czasu je pochłaniam ;D..
kurczeee kangur? :D ..jakoś nie miałabym odwagi sprobowac ;D
-
no mi w końcu też chyba odwagi zabrakło...:) he he
a płatki rzeczywiście...cudne..chociaż mogłyby być troszkę tańsze..ale już lepiej się najeść takimi płatkami niż bombonierką:)
niedziela 15/06
śniadanko
- woda z miodem
- 25 g płatków nestle
- 2* wasa, reszta sałatki z mozzarelli ze wczorajszej kolacji
II śniadanko
- trochę płatków
- truskawki z jogurtem
obiad
- 1/2 bakłażana nadziewanego kaszą jęczmienną z warzywami w sosie pomidorowym
- 50 g ryby w sosie koperkowym
-
hehe to fakt ;D...
mmm chyba zaraz skocze do sklepu po nie..bo mi sie skonczyly :(
-
Piatek 13 zazwyczaj jest dla mnie szczesliwy;-)).
Platki Fitness jadlam,zarowno zwykle,jak i z jogurtem i owocami.
Hm a jadlas w polewie czekoladowej??. Jestem ciekawa jak smakuja.
-
hej Tusiu..co tam u Ciebie słychać?...co do płatków to jeszcze nie próbowałam innych smaków, bo tylko te jogurtowe przywiozłam z PL...a tutaj się nawet jeszcze nie rozglądałam za innymi..jak mi się jogurtowe skończą to wyruszę na poszukiwania...:)
a Ty wercys wybrałaś się na zakupy?
no i nabyłam w końcu to hula-hop...ale w kręceniu jestem słaba...a raczej mierna...nie wychodzi mi w ogóle utrzymanie tego kółka na biodrach...ale nie zrażam się i będę próbować dalej...a jak się w końcu nauczę to może za jakiś czas fundnę sobie takie fajowe duże, gimnastyczne..ale na razie praktykuję na dziecięcym...no bo jak się w ogóle nie potrafi kręcić...to chyba nie ma sensu kasy wydawać od razu na takie wypasione kółko...
a co do samego hula-hop to się bardzo wiele pozytywnych rzeczy na jego temat naczytałam..i dziewczyny z doświadczenia polecają...a centymetry spadają...:)
poniedziałek 16/06
@ zaczęło się więc i brzuszek taki dziwny, bo napuchnięty..ale póki co innych dolegliwości brak
śniadanko (7)
- woda z miodem
- 200 g jogurtu truskawkowego
- 30 g płatków
II śniadanko w 3 porcjach
- jabłko (10)
- baton Mars (11) nosiłam go w torebce dla T. na II śniadanie w szkole...aż mnie dziś naszło...nie żałuję bo był pyszny...z karmelem, który uwielbiam:)
hmm teraz jak pomyślę to może przez @...
- płatki (13)
obiad (16)
- 1/2 bakłażana jak wczoraj
- 100 g ryby
- surówka z pekinki z dressingiem
i to wszystko...już nic nie jem...bo skoro mnie na marsa skusiło, to trzeba odpuścić kolację
-
Polecam Fitness z owocami.Pyyyyyyyyyszne;-)).
Wogole smakuja mi platki Fitness. Wlasnie sie nimi zajadam;-)).
CO u mnie. SPoro pracy. Postanowilam dojsc do 65kg. Jakos ciezko jest mi zejsc ponizej tej wagi........Kiedys bylo 5 to mam nadzieje zei teraz sie uda....
Hula hop to nie dla mnie. WOle wysilek grupowy,np na silowni.
-
Tusiu na pewno się uda...trzymam kciuki..dodatkowo sporo ćwiczysz na siłowni..a to zdecydowanie pomaga w walce o szczupłą sylwetkę...miłego dnia
-
czas spojrzeć prawdzie w oczy...urodziny już za 4 dni, a waga pokazuje 65,4..miało być 64...no ale trochę się zaniedbałam, a dodatkowo teraz mam @...cudu nie zdziałam...zatem trzeba nieco zmienić mój cel wagowy..no nie tyle zmienić co go przesunąć w czasie..
wielki finał odchudzania zaplanowałam na koniec lipca..i bardzo chcę osiągnąć 60...
do końca czerwca MUSI być 64 na wadze...więc na lipiec zostanie TYLKO 4 kilo do zrzucenia
...uda mi się...
a dziś tj. wtorek 17/06 w menu
śniadanko
- woda z miodem
- twarożek chudy z jogurtem naturalnym i szczypiorkiem
- bułka pełnoziarnista z masłem, pomidor, kawałek ogórka
lunch
- jogurt truskawkowy z płatkami
kolacja
- kasza z warzywami w sosie chińskim
- "byczek" czyli kotlet z indyka w panierce nadziany farszem kapuściano-grzybowym
nauka kręcenia hula-hop trwa:)
-
słów kilka na temat hula-hopowania
...jestem poobijana...myślę, że jutro na mojej lewej nodze od kolana w dół pokryta będę siatką siniaków he he i boczki też oberwały...och..początki są ciężkie...i bolesne...
na razie maksymalnie utrzymałam kółko na 13 obrotów...ale to już znacząca poprawa w stosunku do wczorajszych prób...
swoje hula-hop już rozmontowałam i napełniłam słonecznikiem oraz wodą więc jest cięższe i może dlatego trochę lepiej się nim kręci...
zmierzyłam też średnicę i wychodzi że ma tylko 70 cm...może to kółko jest dla mnie trochę przymałe...bo podobno im większe tym lepsze i lepiej się takim większym kręci...no nic..na razie będę ćwiczyć na mojej siedemdziesiątce...a w ostateczności kupuję większe...
ale wiecie co...tyle się człowiek napoci przy tym kółku...bo to próbuję kręcić, to znowu trzeba je podnieść i tak cały czas...he he plecy to miałam całe mokre po takiej serii prób...
a oprócz hula-hopowania spróbowałam tych ćwiczeń z youtube 8 minut buns, arm niezły dają wycisk...kiedyś też ćwiczyłam 8 min abs...super ćwiczonka i bardzo polecam...pamiętam jak kiedyś nad jeziorkiem je ćwiczyłam, na prywatnym pomostku...jak tylko się chce to wszędzie można...
no i tyle ode mnie...
-
Hej! :)
Teraz zaglądam tylko na chwilę, ale jutro poczytam sobie Twój wątek. Będę się nudzić w pracy, więc będę miała czas :)
BUziaczki i kolorowych snów :*
-
Dobrze ze odchudzasz sie metoda malych krokow;-)).Powoli,powoli az do uzykania celu;-)).
Pozdrawiam cieplutko i niebawem mam zamair sie pojawic u Ciebie na wateczku z bukietem kwiatow;-)).
-
I jak tam dzionek mija? Buuuziole :*
-
Dzień dobry
Witam po długiej przerwie :D Widzę, że tendencje spadkowe utrzymują się cały czas - to super! U mnie po miesiącu w końcu waga drgnęła, niedużo bo 2kg w ciągu 3 tygodni, ale tym razem mam pewność, że to tłuszcz a nie mięśnie :D
Przez to całe odchudzanie narobiłam sobie tylko problemów ze zdrowiem, chyba przeceniłam własny orgaznizm i po prostu się zbuntował :( Niby byłam na diecie 1000kcal rozłożnej na 5 lekkich posiłków, tylko, że mojej uwadze umknęły gdzies białka albo były w minimalnych ilościach. No i przyszło mi za to zapłacić. Zaczęły mi wypadac garściami włosy, paznokcie łamliwe i kruche, cera szara, obwisła skóra, normalnie trzęsłam się jak galaretka :( Niby ważyłam mniej, ale objętościowo było mnie tyle samo :( Dopiero po jakimś czasie zostałam uświadomiona, gdzie popełniłam bład :( Spaliłam mięsnie a tłuszcz pozostał na swoim miejscu :( Nawet nie sądziłam, że organizm tak szybko zareaguje na brak jakiegokolwiek składnika w diecie...
Teraz powoli wychodzę na prostą, jestem na diecie wysokobiałkowej już 3 tydzień, waga poszła w dół, włosy w końcu mniej wypada, cera nabiera zdrowych kolorów i zaczynam czuć się świetnie :D Do tego porządnie wymęczę się na rowerze :D Jak ja to kocham- droga rower i ja :D Wtedy po prostu czuję, że żyję. Uwielbiam się tak zmęczyć do spodu :D Super sposób na chandrę a ta dopada mnie coraz częściej. Właśnie zbliza mi sie termin obrony pracy mgr i jestem troszkę w nerwach, a jak nerwy to wiadomo, że od razu żarcie :(
Życzę dalszej wytrwałości! na wakacjach będziemy piękne :D
-
hej..dziękuję wszystkim za odwiedzinki...
arvil33..oj kobieto to Ty zacznij o siebie dbać..no niezbyt ciekawe te twoje info...ale piszesz dalej że już lepiej i że przeszłaś na inną dietę...szkoda tylko że musiałaś doświadczyć tych negatywnych efektów poprzedniej kuracji..ja się pilnuję co do białek przede wszystkim, bo jakoś te węglowodany to łatwiej się znajduje i zjada...jem na pewno więcej ryb..no i uzupełniam dietę o jogurty,serki i inne nabiały..za to rzadko sięgam po żółty ser...
a kiedy dokładnie ta obrona i o czym pisałaś???
zaczarowana..dzionek dobrze mi mija, już po obiadku..takim trochę wypasionym, ale to już tylko w tym tygodniu...jak mam @ to mam ochotę na jakieś takie włoskie cuda:) he he
oby tylko mnie nie kusiło do słodyczy
Tusiaczku...to mój 12 tydzień diety..przede mną jeszcze około 6...wtedy to dopiero będę prawdziwie świętować...już sobie wymyśliłam, że w ramach prezentu urodzinowego (który sama sobie zrobię, ale pod koniec lipca) biorę kasę i udam się na superowe zakupy ciuchowe...wtedy już będę mogła odnowić garderobę...zatem jest się o co starać he he
a co dzisiaj w menu środa 18/06
śniadanie
- woda z miodem
- bułka pełnoziarnista
- serek wiejski z dżemem
II śniadanie
- aktivia i 3 łyżeczki musi
obiad
- 3 rurki canelloni z nadzieniem mięsno-warzywnym zapieczone pod beszamelem
- surówka z pomidora, ogórka, papryki, kukurydzy
na kolację planowany jest
- jogurt 200 ml
co do hula-hop - jestem poturbowana - czy to rzeczywiście tak trudno jest na samym początku?? mam pełno siniaków, no prawie tak wyglądam jakbym się na schodach przejechała...siniaki na nogach, po bokach talii...dziś sobie troszkę odpuszczę, bo mnie te miejsca bolą...a jak będę miała okazję to dorwę gdzieś w sklepie takie duże koło i na nim spróbuję pokręcić..bo ja tak sobie cały czas myślę że to moje koło jest za małe..a nikt mi nie może doradzić...
-
Też miałam siniaki, ale tylko w pierwszy dzień i tylko na talii... Mimo tego i tak kręciłam ;) Potem już ich nie będzie, to tylko tak na początku :) Co do wielkości to ja mam tez małe hula hop bo dużego nigdzie nie znalazłam. I takie małe podobno daje lepsze efekty, chociaż trudniej się nim kręci niż dużym. Nie poddawaj się i kręć ile wlezie :P
-
hej i dziękuję za odpowiedź Magdo..te moje siniaki na talii dość poważnie wyglądają, na tyle że muszę dać temu miejscu odpocząć, ale jutro znowu spróbuję..a kręci się tym kółkiem naprawdę trudno...ale cholera mnie weźmie jeśli się nie nauczę..na razie najwięcej utrzymałam kółko na 15 obrotów...ale potem po tym osiągnięciu znowu mi spadało...no nic trzeba ćwiczyć:)
-
Zakupy faktycznie motywuja,choc musze Ci powiedziec,ze wczoraj przymierzalam dwie pary spodni ktore byly na mnie dobre jak stosowalam DC,a teraz sa za male:(. Musze wrocic do poprzedniej wagi.........Ahhhhhhh.Biore z Ciebie przyklad.
-
Hula-hop mówisz? :) Hmmmm no chyba spróbuję. :D:D
Od poniedziałku. Tak, to znakomity pomysł. Dorzucę jeszcze skakankę :D:D Pożyteczne i przyjemne :D
-
Tusiu..powrócisz do swojej wagi z dc..tylko trzeba sobie trochę czasu na to dać, no w końcu spodnie zobowiązują:) he he
zaczarowana hula-hop polecam tylko chroń się przed siniakami, jeśli jesteś początkująca..
a ja wczoraj za to aż godzinkę spędziłam przy ćwiczeniach z Tamilee
15 min na pośladki, potem na brzuszek, na ramiona, i na ciało - niezłe te ćwiczonka
za to dziś u mnie okropnie się dzień zaczął...ale to przez ból głowy...noc ledwo przespana..od rana na tabletkach...wzięłam kąpiel i dalej do łóżka..i wstałam dopiero koło 13...zjadłam płatki z jogurtem...ale teraz już lepiej się czuję...przez balkon wlatuje taki orzeźwiający wiaterek...i przyjemnie koi zmysły...mam nadzieję, że to już było okresowe apogeum, a od jutra będzie lepiej
dziś planuję zjeść do obiadu tuńczyka z chlebkiem pita i warzywkami - więc idę sprawdzić czy mam wszystkie potrzebne składniki...do napisania wieczorowa porą
-
tia..więcej dziś spałam niż cokolwiek robiłam..bo po obiedzie znowu mnie złapało...wstałam więc dopiero koło 8...eh..niech się to już skończy...jeszcze żebym się chociaż czuła wypoczęta...a tu padam..ledwo głową ruszam, bo się boję że znowu zacznie mnie boleć..a jak nie spałam to jadłam zatem od rana było tak:
czwartek 19/06
- płatki z jogurtem
- płatki z jogurtem, reszta ze śniadania
- tuńczyk sałatkowy z pitą nafaszerowaną warzywami
- sałatka z pomidorów, mozzarelli, cebuli czerwonej i oliwek, chlebek pita
- cukierki czekoladowe
-
Mam nadzieje ze czujesz sie juz lepiej .........Moze powinnas sie wubrac do lekarza??.Po co sie tak meczyc??.
Oj,w szafie mam rzeczy od 38-46!!. Jakos mnie nie motywuje.....a szkoda........
-
Troche mnie nie było, a u ciebie taki dobry wynik... A u mnie jo-jo :(
-
Tusiu..ja tak zawsze przeżywam okres..niestety...i prócz brania silniejszych leków nic za bardzo nie mogę zmienić..ale przy najbliższej wizycie zapytam się mojego doktorka o te bóle...
a co do ubrań..to w 2004 roku po wakacjach kupiłam sobie dżinsy..takie bardziej biodrówki...i po zakupie nigdy ich już nie włożyłam..bo mi się przytyło...ale trzymam te dżinsy..i postanowiłam że właśnie w nie się w końcu wcisnę...aż się śmiać chce (a może płakać?), bo to już 4 lata...już najwyższy czas spełnić swoje postanowienie...
Athshe witam serdecznie...to u Ciebie już chyba od dzisiaj wakacje..sprawdzę zaraz co tam u siebie naskrobałaś..
dzisiejsza noc też nie należała do moich najlepszych...ale po śniadaniu już mi się zrobiło lepiej... T. również mówi że już mam lepsze kolorki..a dodatkowo byliśmy na zakupach (a to humor poprawia:), bo trzeba się było jedzonkowo zaopatrzyć na weekend i przyszły tydzień...
no i mam tort - Otello się nazywa...bo sobie wymyśliłam już dawno że te moje urodzinki świętować będziemy przy torcie....bo tak ogólnie to ja nigdy nie lubiłam tortów...blech...zawsze trafiałam na takie, gdzie było pełno maślanych kremów...ble, ble, i jeszcze raz ble...ale jakiś rok temu (czyli już w Danii) byliśmy na imprezce urodzinkowej i tam właśnie był Otello...pycha...
no i dostałam bukiet kwiatków i torebkę czerwoną...i hula-hop:))) ale takie większe już...i już nie będę go dodatkowo obciążać (w środku jest woda)..już mi się chce iść nim kręcić..a stare idzie won...siniaki nadal są...
i kupiliśmy też mnóstwo owoców..truskawki, czereśnie, śliwki, morelki, jabłka i takiego średniego arbuza...kocham lato, za te wszystkie świeżutkie owoce...po urodzinkowym torcie dalsza dietka....
a tu nie Otello ale zapewne równie pyszny..wirtualne smacznego!!!
http://img57.imageshack.us/img57/9941/torciktq6.png
-
piątek 20/06
śniadanko
- filiżanka mleka 0,1% tłuszczu
- bułka z masłem
- sałatka z mozzarelli, pomidorów, cebuli, oliwek, kiełbaski śląskiej
obiad
- 150 g pizzy z serem gorgonzola, żółtym serem, szynką, kukurydzą, czerwoną cebulą
- 250 ml soku marchwiowo-jabłkowego
przegryzki
- morelka
- śliwka renkloda
- czereśnie
i teraz trochę Baileys'a z lodem
ale przyznaję się że dziś jeszcze chyba coś na ruszta wrzucę
z ćwiczonek było nowe hula-hop jako rozgrzewka 15-minutowa...a potem 4 programy 8-minutowe ABS, BUNS, LEGS, ARMS dostępne na youtube.com
teraz już częściej ćwiczę z hantelkami, aby mięśnie ramion powoli rzeźbić
-
no i w końcu nadszedł ten dzień...26 lat...
a to ja i moje urodzinowe kwiatki:
http://img145.imageshack.us/img145/750/urodzinkikw0.jpg
dziś zjadłam już:
śniadanko
- woda z miodem
- przetarte mrożone owoce - szklanka
- bułka z paprykarzem
potem
- kawałek tortu
- koktajl alkoholowy sm
-
Nomorejojo -
W DNIU URODZIN WSZYSTKIEGO NAJ NAJ NAJ!!!!!!!!! :D :D :D ŻEBYŚ BYŁA SZCZĘŚLIWA, UŚMIECHNIĘTA, ZADOWOLONA Z SIEBIE ZAWSZE...NIEZALEŻNIE CZY PARE KG W TĄ CZY W TĄ :wink: :wink: :wink:
DUUUUUUUUUŻO MIŁOŚCI PRZYJAŻNI!!!!!!!!
I ZDRÓWKA!!!!!!!!!! :twisted: :twisted: :twisted:
PS - ŚLICZNIE WYGLĄDASZ !!!!!!!!!!
-
:)
STO LAT STO LAT :) WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE, CO TYLKO SOBIE WYMARZYSZ I USMIECHU NA CO DZIEN....
WYGLADASZ REWELKA :)
-
hejka..w pierwszych słowach dziękuję wam za życzenia...
a teraz po kolei...tzn. co też takiego się w mojej głowie zrodziło...
no trzeba się za siebie brać, więcej ćwiczyć...pomyślę dziś nad tym i ułożę jakiś program ćwiczeniowy na cały tydzień, w którym będzie i rowerek, i hula-hop i ćwiczonka na kształtowanie mięśni
pomierzyłam się (w stosunku do pomiaru z 15/06)
PAS: 72 cm (b.z.)
BIODRA: 91 cm (spadek o 1)
UDO: 54 cm (spadek o 1)
...jeszcze 5 kilo przede mną...
-
Czy miałaś w swym życiu wystarczająco dużo
szczęścia, aby poznać co to rozkosz;
doświadczeń, aby być silnym;
nieszczęść, ale nie zatracić swego człowieczeństwa;
nadziei, aby jeszcze wierzyć w szczęśliwe dni?
Śnij o tym, o czym chcesz śnic;
Idź tam, gdzie chcesz iść;
Bądź tym, kim chcesz być,
ponieważ masz tylko jedno życie
i tylko jedna szanse, aby zrobić
to wszystko, co chcesz zrobić...
W Dniu Urodzin życzę szczęścia, jakiekolwiek by ono miało imię nosić...
-
Nomorejojo - widzę, że paln działania masz :) tak...teraz RUCH to podstawa by6 ładnie wyrzeźbić ciałko i przyspieszyć spalanko!!! A więc do dzieła :!: :!: :!: :twisted: , trzymam za Ciebie Kciuki!!!!
-
dziękuję bardzo arvil...a co tam u Ciebie? służy Ci zmiana diety? mam nadzieję że tak...pozdrawiam jeszcze weekendowo...
włącznie z dniem dzisiejszym wyznaczam sobie 40 dni na osiągnięcie mojego celu wagowego czyli uzyskania 60tki na wadze...przede mną ostatnie 6 tygodni walki z sadełkiem...no właśnie czas już najwyższy doprowadzić tę walkę do końca...bo tylko piszę, że walczę i walczę...i tak wciąż walczę :) czuję, że ta początkowa mobilizacja do mnie wróciła...zatem idę za impulsem...
niedziela 22/06 - dzień 1/40
śniadanko
- woda z miodem
- bułka z paprykarzem
- pomidor faszerowany sałatką jajeczną
- nektarynka
II śniadanko
- truskawki z kleksem jogurtu naturalnego, posypane cukrem waniliowym
obiad
- to co wczoraj
kolacja
- jogurt do picia
- serek wiejski z dżemem
na jutro zaplanowałam dzień oczyszczania według pomysłu z "Super Linii" czyli 2 kilo jabłek do schrupania podzielonych na 6 porcji oraz dużo, dużo, dużo płynów...
jabłka już umyte i odłożone w specjalnej miseczce tylko dla mnie..to tak zapobiegawczo żeby niepotrzebnie się jutro po kuchni nie krzątać:)
a teraz uciekam do ćwiczeń...
hula hop - 15 min
rower - 30 min
brzuszek - 15 min
pośladki - 15 min
hula hop 15 min
łał...oto jest wyzwanie..ale wczoraj była przerwa i tyle słodkości że dziś trzeba tyłek ruszyć...dam radę:)
-
Ćwiczeniowa misja wykonana :) ...do jutra...
-
no w końcu dorwałam się komputera na dłuzej :) a więc po kolei:
:arrow: nabyłam hula-hop, ale takie zwykłe ze sklepu z zabawkami, nasypałam soli i heja kręcić, tylko, że na chęciach się skończyło :( nie potrafię kręcić, uczyłam się tydzień i guzik- oddałam siostrzenicy :( ale za to katuje sie wajderem, jestem przy 20 dniu, widze efekty, brzucha mniej, mięsnie twarde tylko, że wyczuwalne dopiero pod grubą warstwą tłuszczu :( matko jak ja zaczynam zazdrościć gruchom tego płaskiego brzuszka :( ale nic, nie poddaje się, śmigam na rowerze, aby stracić tłuszcz, może potem będą się pięknie eksponować...
:arrow: na dietce czuje się dobrze, w sumie jem wszystko, tylko to białko muszę pilnować, normalnie jak dawniej na pamięć znałam zawartośc kaloryczną każdego dania tak teraz znam zawartość białka, a żeby było jeszcze śmieszniej to na studiach przez bite 5 lat uczyłam się o białkach, tłuszczach, węglowodanach, budowę, funkcje, procesy zachodzące z ich udziałem, procesy kataboliczne i anaboliczne i co? nie potrafiłam zastosować tej wiedzy w praktyce :( normalnie wstyd się przyznać :( przez to całe odchudzanie dostałam jakiś klapek na oczach :( do tego doprowadza kult szczupłego ciała lansowany przez media... i własna głupota :(
:arrow: a ogólnie moja pogoda ducha jest nie najlepsza, miewam straszne wahania nastroju, dosłownie popadam z jednej skrajnosci w drugą, potrafię śmiać się do rozpuku a za chwilę popłakac się :( :( dosłownie nie wiem co się ze mną dzieje :( szczerze mówiąc mam dośc tego odchudzania, ale jestem już tak blisko, że poddac się w tej chwili to głupota... nikt mi nie kibicuje, brak mi jakiejkolwiek motywacji, wszytsko przychodzi mi z trudem, mam nadzieje, że to tylko chwilowy kryzys :( poczułam potrzebę wygadania się stąd te moje żale...
zmykam i już nie przynudzam, życzę dalszych tendencji spadkowych :)
-
arvil..możesz zawsze do mnie napisać jak masz potrzebę wygadania...w końcu jesteśmy z tej samej paczki - odchudzających się:)
co do hula-hop...ja miałam na początku takie ze średnicą 70 cm..i było po prostu do d...py...frustracja we mnie narastała, bo nijak nauczyć się nim kręcić nie mogłam...pokręciłam może z 2-3 obroty i niestety cały czas spadało..a przy tym spadaniu to mi znaczne szkody wyrządzało...jeszcze mi nie poschodziły siniaki...i miałam prawie że rezygnować...ale w piątek wybraliśmy się na zakupy no i wpadliśmy po drodze na nowe hula-hop...żeby potem nie skomleć że to też "nie działa" spróbowałam w sklepie nim zakręcić...i po prostu szok...za pierwszym razem mi wyszło...więc za hula-hop i do kasy...to nowe ma średnicę tylko o 10 cm większą, jak się okazało w domku..ale jednak w kręceniu różnica jest ogromna...być może ty miałaś podobny problem ze swoim...obecnie, nie to że mi nie spada, bo spada...ale mogę już sobie z nim normalnie ćwiczyć...
a od wczoraj prowadzę mały hula-hopowy eksperyment...będę codziennie hula-hopować 30 min (15 i 15 z przerwą) i porównam jak tam moje wymiary sprzed i po...
Dzień 2/40
rano na wadze 65,1 kg...wymiary b.z.
a dziś OCZYSZCZANIE - DZIEŃ JABŁKOWY
te wyliczone na dziś 2 kilo jabłuszek to 12 sztuk...już jestem po 7...
na obiadek zrobiłam sobie 2 sztuki na ciepło z piekarnika z goździkami dla lepszego aromatu...skutecznie oszukało brzuszek, że to prawdziwy obiad...do wieczora postaram się więcej pić...bo na zajęciach to może tylko wciągnęłam koło litra...teraz czeka na mnie zielona herbatka...
Dziś w ramach godzinnych ćwiczeń było:
- hula-hop 15 min
- trening na ciało z TW 30 min
- hula-hop 15 min