Sięgnęłam dna czyli wróciłam do punktu wyjścia :(((
6 lat temu, w maju - nigdy nie zapomnę tego dnia - weszłam na wagę i złapałam doła.
Byłam sama w domu bo rodzice wyjechali a ja właśnie kupiłam sobie nowiutka elektroniczna wagę. Tak jak przed wejściem na wage byłam wypełniona rodością i podnieceniem z nowego nabytku, tak szybko uczucia te zmieniły się w żal, wściekłość i rozpacz jak tylko weszłam na wagę :( :cry:
Waga wskazała 80kg!! Nie zdawałam sobie sprawy, że ważę aż tyle. To mnie jakoś otrzeźwiło. Po tym schudłam 20 kg. W sumie nie wiem jak to się stało bo specjalnej diety nie miałam a ćwiczenia ograniczyły się do 30 minut dziennie.
Przez 1,5 roku udało mi się urzymać wage bez najmniejszego problemu. Bez ćwiczeń jedząc wszystko :)
Ale później już było już tylko gorzej. Wyjazd na pół roku na studia za granicę i przywiozłam 8 kg więcej. Wracając ledwo co się w spodnie dopiełam :/
Później wyjście za mąż i kolejne kilogramy. W ciągu 19 miesięcy pracy przytyłam 10kg!!!
W ostatni czwartek odważyłam się wejść na wage :shock: i wskazała 79kg!!!! Przez cały tydzień chodziłam na siłowię, dieta, kontrolowałąm wage i .......... we wtorek miałam 80kg!!!!! W ciągu 4 dni kolejny kg. Ale dziś weszłam na wagę i znowu 79kg :)
Czyli okres obronny organizmu na dietę i ćwiczenia szybko się skończył i teraz mam nadzieję na same sukcesy ;)
Prowadziałm tu pamiętnik we wrześniu - wtedy ważyłam 74kg.
Były ćwiczenia był basen i mimo ze waga nie szła w dół to nie szła też w górę.
Na 2,5 misiąca zarzuciłam ćwiczenia i efektem jest 5kg na plusia :(
Ale walczę i proszę o wsparcie bo sama mogę nie dać rady ;)