GRATULUJĘ: WYTRZYMAŁOŚCI, CIERPLIWOŚCI I MIŁOŚCI!!!
Ja jutro 2 rocznica, a znamy się 7lat i bylismy razem.
Jutro jak łobuz będzie grzeczny to będzie romantycznie a jak mnie wkurzy to w łep mu dam ciastem. On wie, że nie żartuję!!!
Do jutra
Wersja do druku
GRATULUJĘ: WYTRZYMAŁOŚCI, CIERPLIWOŚCI I MIŁOŚCI!!!
Ja jutro 2 rocznica, a znamy się 7lat i bylismy razem.
Jutro jak łobuz będzie grzeczny to będzie romantycznie a jak mnie wkurzy to w łep mu dam ciastem. On wie, że nie żartuję!!!
Do jutra
:lol: :lol: :lol:
Szkoda ciasta!
gratuluję WAm dziewczynki przede wszystkim cierpliwości do facetów. ja nie dałam rady i po czetrech latach rzuciąłm takiego tam jednego co to na niego już sił psychicznych nie maiłam, a miało być tak pięknie..hahahha...teraz jestem z moim Aniołem i jest cudownie.... tylko ciągle się zastanawiam czy jestem stworzona do stałego związku, takiedo na dobre i złe w szczęściu i nieszczęściu zdrowiu i chorobie itd. itp. bo z moją wiernością to różnie bywa....no co?? nie moja wina ze kocham mężczyzn, kcoham być podrywana i podrywac, uwielbiam otaczać sie afcetami...ahhh a co mi tam..raz sie zyje!!!!!! :D :D :D :D
ps. wolę nawet na ten przepis nie patrzec bo jak zerknę i zachce mis ie zrobić to zjem całe.... sama....
Pewnie!! Zupełnie się tym kilogramem nie przejmuj i nie załamując się idź dalej.
My kobiety mamy gorzej... właściwie już 5 dni przed okresem zaczynamy gromadzić w organiźmie wodę, która przecież waży. Słone rzeczy także tę wodę w naszych organizmach zatrzymują. W czasie okresu ważymy onawet do 2 kg więcej niż zwykle. Oprócz tego brzydka sprawa ale napiszę-wypróżnianie.... Jeśli ważysz się codziennie musisz mieć pewność, że masz puste jelitka :).
Tak więc broń Boże nie łam się i jednak nie waż się codziennie-znacznie fajniej jest zważyć się dwa razy w tygodniu i widzieć te efekty aniżeli stresować się każdego ranka.
Powodzonka!
Entuzjastka Diety South Beach
Eloł ślicznotki!
Jak wczorajszy dzień? Ja się muszę pochwalić - uszyłam sobie w końcu płaszcz. Uff... siedziałam do późna w nocy, ale zakończyłam go i dziś przeparadowałam sobie w nim do pracy. Palce mnie bola od igły iledwo klikam, ale co tam! Warto było.
Do tego żadnych słodyczy. Skakanki niestety nie odrobiłam, ale tym szyciem jestem chyba usprawiedliwiona. Zresztą godzina szycia 135 kcal, więc 5 godzin szycia to 675 kcal. Tyle, co bym jeździła ponad godzinę szybko na rowerze! :lol:
Dziś niestety robota na kopmputerze do późna... nie wiem czy nie zasnę...
Ale oczywiście żadnych słodyczy. Aha - już wiem dlaczego słodycze są takie złe. Jeśli zjem kawałaek słodkiego to szybko robię się głodna. Jeśli nie jem słodyczy - głodu nie czuję!
Buziaki
Celebrannko-jestem pełna podziwu dla Ciebie!
Ty umiesz: szyć, gotować, przetwory-może inaczej, czego Ty nie umiesz?
Ja szycie???Nigdy!
Zazdroszczę Ci tej umiejętności.
Może zrobisz fotkę płaszcza i mi prześlesz?Jak będzie sexi, kupię materiał i se uszyję-no nie ja tylko Ty!!! :lol:
Masz fuchę u mnie :lol: !
Jest dziś zimno, mokro i szaro.Nic mi się nie chce.A co do diety to nic nie powiem, bo się wstydzę, a mocno narozrabiałam i dziś ciąg dalszy psucia mojego organizmu.
Pozdrawiam
Witam Was, teraz będę rzadziej do Was zaglądać, bo w pracy młyn...
Dziejszr założenia:
śniadanie: chleb z błonnikiem z białym serem
przegryzka: śliwki, kilka żelek
lunch: serek wiejski z truskawkami (wczoraj nie miałam kiedy zjeść...)
razem bez obiadu - 728 kcal
obiad: nie wiem, bo jadę do rodziców...
Wczoraj - przyznam się bez bicia - zjadłam pół czekolady....było warto, bo była...eeech nie będę Wam smaku robiła 8)
Potem jednak wsiadłam na rowerek i spaliłam 1000 kcal i zrobiłam 300 brzuszków...
Ja ze słodyczy nie porafię zrezygnować :cry:
Ale z ciastami nie mam problemu, gorzej z czekoladą....dała bym się pokroić za mleczną Lindta...
Witam w pierwszy dzień jesieni...czy u Was też jest tak zimno i nieprzyjemnie...?brrr....
wczorajsze wyniki - zjedzone ok 1900 kcal :oops: (pyszny obiadek był - kurczaczek i mnostwo surowek, ale potem też lody...)
ruch: tylko 400 brzuszków...
waga: 63,9 kg, zatem stoi w miejscu, mimo weekendowych wybryków :P
dziosiejsze menu i plany:
śniadanie: chleb ciemny z parówkami 3% tłuszczu i serkiem oraz pomidorem
przegryzka: kawa z chudym mlekiem i banan
lunch: serek wiejski z truskawkami
obiad: znowu nie wiem, bo tym razem jedziemy do rodziców mojego narzeczonego...
ruch: brzuszki obowiązkowo + może uda mi się na rowerku pojeździć :?
Oj graziu, zimno, zimno! powietrze znad Islandii... ciekawe jak musi być nad morzem? U nas taki wiatr szaleje! A w Warszawie to ja może niedługo się pojawię :D . Koniecznie odwiedzę taką restaurację na Nowym świecie w celu pochłonięcia szarlotki z sosem waniliowymmmmm.... znasz może tą restaurację?
Ale widzę, że jesteście rozpieszczani przez rodziców tymi obiadkami? My z mężem odwiedzimy naszych w weekend. Ciekawe, jak wytrwam w postanowieniu, żeby nie jeść słodyczy przez tydzień :lol: :lol:
Graziu, a jaki to jest ten serek z truskawkami? Gotowy, czy masz jeszcze truskawki?
Pozdrowienia!
Lekkiej pracy i mało stresów!
Celebrianno, a jaka to restauracja, jak się nazywa?
Rodzice nas rozpieszczają z obiadkami? - po prostu ich przyzwyczailiśmy, że raz w tygodniu ich odwiedzamy i teraz odzwyczaić się nie mog, a że nie mamy zobowiązań typu dzieci (jeszcze), to nie mamy jak się wywijać...
Serek z truskawkami - wiejski Piątnicy, są różne "opcje" z miodem ( dla mnie za słodki ), z brzoskwiniami i właśnie truskawkami ( ten mi smakuje najbardziej )
A w pracy lekko nie jest i chyba nie będzie...tak to jest gdy fimra kończy działalność, druga ją przejmuje i jest to działaność związana z bardzo dużą presją czasu...
Ale ja lubię, jak mam zajęcie w pracy, czas leci jak z bicza strzelił, nie obejrzę się i znowu weekend...tylko ja coraz starsza :wink:
pozdrówki