Drugi dzień diety. Z przerażeniem kłade się spać, bo pewnie jutro rano też nie będe miała w co się wcisnąć do roboty. Garderobę uzupełniałam już kilka razy. Za każdym razem obiecując sobie, że to będzie po raz ostatni. Chciałabym sobie zasnąć na kilka tygodni i obudzić się jak już będę 20 kilo chudsza. No ale, nie ma zmiłuj się. Kochane nóżki weżcie się do roboty. Przeżyłam dwa dni na 5 posiłkach to i przeżyje następny dzieńAch, jak miło mi tu sobie postękac i poużalać się nad sobą
Od razu człowiekow sie weselej robi
![]()
Zakładki