witam jestem w powaznym stresie. od dzis kazdy bedzie mogl obserwowac moje porazki w walce z upartym ciałkiem (nie znajacym podstawowej zasady 'co za duzo to niezdrowo') tak wiec juz ja sie postaram zeby porazek uniknac. jestem pewna ze jesli sie przylaczycie to damy rade rozbrykanym kilogramom. dzis zjadlam ostatnie spaghetti i ostatnia czekoladke przed godzina zero. teraz juz nic mnie nie zatrzyma

aby wszystko bylo jak nalezy zaczne od pozegnan i czulosci:

*biale czekoladki, zelki, ciasteczka kokosowe, kinder bueno, bounty i cala przepyszna gromadko: bede tesknic
*pizza, spaghetti, lasagne, zingery z kfc i capuccino: zegnajcie(obyscie nie weszly mi w droge)
*mleczko w tubce...eh juz sie nie zobaczymy
dobrze ze nie musze rozstawac sie z moim ukochanym sushi... uff

witaj wodo mineralna!! kielki!! otreby!!! i inne swinstwa!! przykro mi ale bedziemy sie spotykac...codziennie
(nie obiecuje rozstania z gorzka czekolada... przeciez dziewczynie w wieku 17 lat zrodlo magnezu zawsze jest potrzebne )

przylaczacie sie do mnie? razem damy rade