-
Wciaz walcze!
Hej! Po raz tysieczny chyba zaczynam swoja walke o szczupla sylwetke. Mam nadzieje, ze tym razem mi sie uda cos ze soba i dla siebie zrobic. Mam koszmarna nadwage i zeby wygladac po ludzku musze zrzucic okolo 28 kg. Kiedys udalo mi sie schudnac 20 kg (po czym 16 nadrobilam szybciutko), potem chudlam 17 (i tez mi wrocilo). Czyli wiem, ze schudnac moge, ale musze sie po tej calej akcji pilnowac, a z tym u mnie kiepsko. :oops: Idzie lato, a ja siedze i tyje :( Oczywiscie mowie sobie ze od dzis to juz na pewno zaczynam i nic mnie nie zlamie. No zobaczymy jak to bedzie. Te niedotrzymywanie postanowien jest bardziej dolujace niz gdybym w ogole nic nie planowala. Ale wciaz sie ludze i wciaz marze o szczuplej sylwetce. Mam nadzieje, ze dzis mi sie uda wystartowac!!! Powtarzam sobie zawsze, ze wszystko siedzi w glowie...[/list]
-
Witam cię Marcysiu między nami :lol:
Zacznijmy od tego, że wyrzucisz do kosza wszystkie pretensje do siebie, całe to chciałabym ale mi się nie udaje itd. Niema, poszło, przepadło :!:
Jasno musisz sobie powiedzieć, że tych kg nikt na ciebie nie załadował, sama je gromadziłaś przez długi czas. Powiedz to sobie ale bez wpadania w rozpacz. Tak poprostu jak mówi się dzień dobry znajomym na ulicy.
No pierwszą część mamy za sobą.
Teraz dalej : źle ci z tuszą, nieestetycznie, niewygodnie i różne inne "nie", które sama sobie wyliczysz ale też spokojnie, jakbyś mówiła o kimś obcym.
Powodów mamy dość, więc podejmujemy decyzję, ALE decyzję na 120%
Podejmujesz walkę o nową, szczęśliwszą, zdrowszą i piękniejszą SIEBIE
Na początek znowu parę przykrych wieści : walka będzie długa, nie będzie łatwa, będą wpadki po których trzeba wstać, otrzepać się jak mokry pies , podnieść głowę i walczyć dalej.
Jeśli akcepyujesz wszystko co napisalam tooooooo
Witam cię jeszcze raz bardzo serdecznie, nie pozwolimy ci się poddać,
będziemy cię wspierać w każdy możliwy sposób, możesz do nas wypłakać każdy żal i wykrzyczeć każdą radość.
Są tu same fajne dziewczynyi co bardzo ważne większość ma dokładnie takie same problemy.
Bądź z nami :lol: trzymam kciuki za dobry początek :lol:
szane
-
hej
Wlasnie mialam isc cos zjesc i to wcale nie dietetycznego, ale cos mnie tknelo i zajrzalam tutaj... Ico? SZalenie mila niespodzianka! Ciesze sie, ze komus nie sa obce moje problemy. Jesli komus bede zawdzieczac wytrwanie w dzisiejszym postanowieniu trzymania diety, to wlasnie Tobie Szane :) Dostalam pozytywnego kopniaka na dzien dobry! Wszystko co napisalas jest swieta prawda! Dzieki! Aaa... pochwale sie, ze jestem juz po cwiczeniach na pupe z majowego numeru SL i zjadlam tylko 2 jablka jak do tej pory (nie jestem zwolenniczka glodowek, ale dzis mam ochote sie troche oczyscic na poczatek).
-
Hello, Slonko! :wink:
I slusznie robisz, ze ciagle marzysz o szczuplej sylwetce. To naprawde pomaga. To, ze juz nie pierwszy raz decydujesz sie schudnac, swiadczy o tym, ze kiedys na pewno Ci sie uda. Mysle, ze wlasnie nadszedl czas. Doskonale Cie rozumiem, gdy piszesz, ze chcialas cos zjesc, ale zmienilas zdanie. Wiesz, Marcyssiu, ja teraz zawsze zanim cos zjem, przypominam sobie ten forum i to naprawde pomaga. Mysle sobie, jezeli oni potrafia, to i ja tez 8) .
Zycze jak najwiecej wytrwalosci. Glowa do gory i nie daj sie tym wstretnym kiloskom. :wink: A opuszcza Cie, zobaczysz.
Cmokusie :P
-
... mialo byc nie "ten forum", a "to forum"... upss :roll: qrcze, chociaz, gdy cos napisze, to potem czytam to kilka razy, ale wszystko jedno zdaza mi sie popelnic jakis blad :D . A nie lubie tego,oj, nie lubie :P .
-
znowu... "zdaRZa sie"... Marcyssiu, kochana, chyba nie bedziesz miala mi za zle, ze w Twoim posciku pisze o ortografii. Obiecuje, ze to sie wiecej nie powtorzy :D .
-
O i znowu to samo! Jak ja sie ciesze... jest juz wieczorek i mialam ochote na jedzonko ( a dzis oczyszczam sie przeciez) i znowu weszlam i znowu mam nowe sily. Jak ja sie ciesze, ze dzis zrobilam pierwszy krok!! Teraz to juz wiem ze nie moge sie poddac, bo mi najzwyczajniej w swiecie bedzie glupio :) Jestem pozytywnie nakrecona i za to Wam bardzo dziekuje! /Nawet jakby mi ktos tu greka i lacina pisal to i tak bym sie cieszyla, a co dopiero o ortografii wspominac :) /
-
Ho, ho, jaki zapal 8) .
Cmokus :wink:
-
I oby ten zapal mnie nie opuscil!!!Plan na dzis - 1000 kcal i ani odrobiny wiecej. Naxt - bieganie po laseczku, cwiczenia na brzuszki z plyty i odrobina wymachow hantlami. Zobaczymy co z tego wyjdzie. A dzis mam switny humor mimo nie najlepszej pogody, bo po wczorajszym zobaczylam dzis na wadze 2,4 kg mniej. W koncu pozbylam sie zaleglosci i zlogow i moge od nowa zaczac swoj boj!! No to do dziela!!
-
Wyglda na to, ze i dzisiejszy dzien moge zaliczyc jako udany pod wzgledem dietowym. Troche ciezko bylo jesli chodzi o cwiczenia, ale przynajmniej troche z rana pobiegalam. Zjadlam wedlug dziennika kcal na glownej stronce okolo 765 kcal. Nie wiem czy to wszystkich dotyczy, ale mnie za kazdym raze jak zaczynam diete strasznie boli glowa i mam zawsze taki dzien w ktorym, co tu duzo mowic, wymiotuje mimio ze wszystko powinno byc ok. To jakby bunt organizmu na zmiane. Jak juz to przejde i wytrwam to potem jest ok. Mam nadzieje, ze tym razem mnie to nie spotka. Ciesze sie tym kolejnym zaliczonym dniem.
-
WItaj Marcysiu:)
Ja od miesiaca sie tu krece i podejmuje prawie codziennie nowa walke. jak na razie niewiele ubylo ale na szczescie nic nie przybylo. Przeczytalam twojego posta i postanowilam do Ciebie dolaczyc! MAm do zrzucenia tyle samo kg wiec we dwie bedzie latwiej:) MAm nadzieje ze sie uda bo naprawde mam juz dosc zycia z tymi okropnymi kg! Pozdrawiam Ciebie i wszystkie inne walczace:)
Obiecuje ze przed posilkami OBOWIAZKOWO zajrze na forum!:)
-
myping i wszystkie walczace!! jak ja sie ciesze, ze mam w Was oparcie. Mam nadzieje, ze i ja Wam choc troszke pomoge. Zaczyna sie nowy dzien i nowy boj. Ja mam silna bron w postaci samozaparcia i wiary w sukces. Nie bede cale zycie czekac z zalozonymi rekoma na cud. Ktos kiedys powiedzial, ze szczescie trzeba sobie umiec zorganizowac i ja to wlasnie robie. Tak wiec plan na dzis - nie dac sie pokusom na urodzinowej imprezie u Babci (oj latwo nie bedzie), ale wszystko do zrobienia. A ja lece juz do mojego kochanego laseczku... Zagladanie na forum przed "grzeszkiem" to naprawde niezly sposob na hartowanie silnej woli - u mnie dziala w 100% !! Cmokasy dla wszystkich czytajacych i piszacych!!
-
No i udalo mi sie przezyc impreze bez wpady. Duma mnie rozpiera. Dzis mam trzeci dzien dietki i okolo 640 kcal na koncie, nie wiem czy to oby nie za malo, ale co by tu jesc dietetycznego, taniego i smacznego :?: ... Zaliczylam tez pol godzinki cwiczen momo ze bola mnie zwlaszcza miesnie pupy (polecam cwiczenia z majowej SL).
-
ja dzis drugi dzien dietki i jak na razie idzie mi swietnie:) tez jestem obolala..tylko zeja po rowerku:) dzis tez ide na godzinke! mam pelen brzuszek po sytym sniadanku ale gdzies wyczytalam ze na snaidanko powinno sie jesc jak najwiecej bo organizm i tak spali te kalorie przez caly dzien. zaraz wiec zaczynam ostre pranie, sprzatanie i gotowanie by bezczynnie nie siedziec:) po poludniu rower:) Na snaidanko zjadlam 3 kromeczki pieczywa CHABER(1 kromka=16kcal) 2 z pomidorkiem a jedna z dzemem niskoslodzonym.popilam rumiankiem i zagryzlam kawalkiem zielonego ogorka z 2 lyzeczkami kefiru:) mam andzieje ze nie za duzo a jakos nie chce mi sie liczyc w dzienniczku bo to baaardzo dlugo trwa:) okolo 12 zjem jablko a gdzies okolo 15 brukoly z malutkim kawalkiem piersi z indyka i mam nadzieje ze to bedzie na dzis wszystko!
trzymaj sie marcysia:) gratuluje ze znioslas dzielnie impreze:) lece sie krzatac!
-
Hej hej, myping, czy chcesz powiedziec, ze to bylo DUZE sniadanie? Eh, a swoja droga to t4ez musze sie przerzucic na (jak ktos slusznie uzyl tej nazwy) tekturke :) Teraz jestem wlasnie p rowerku, siedze, nudzi mi sie i dumam co by tu robic, zeby nie jesc z nudow. Wieczory sa najgorsze :x Bosh, oby do rana, oby do sniadania ... oby tak do wrzesnia!! :lol: A dzisiejszy piekny dzionek tez zaliczan do udanych i moge z czystym sumieniem zaznaczyc koleczko na kalendarzu. Koleczka to dni dietowe bez najmniejszej wpadki, krzyzyki to... eeeee krzyzykow przeciez nie bedzie :lol: :lol: :lol:
Hmmm... no meczy mnie dzis cos, cos za mna chodzi, ale i tak sie nie dam - niech spada na szczaw!! Bede tworda, jestem swiadoma wlasnej wartosci, wem, ze moge przenosic gory, wiem ze mi sie uda. Ide to sobie powtorzyc z 5 razy przed lustrem - podobno dziala!! :wink:
-
hejka marcysuia:)zastanawiasz sie czy przejsc na tekturki?ja polecam! od czasu do czasu oczywiscie czarny chlebek:) osobiscie najbardziej mi podeszlo pieczywo chrupkie "chaber" tanie i naprawde niezle:)
dzis mialam wpadke..wlasciwie przed godzinka. zjadlam kilka okraglych tzw.wafli pikantnych, cokolwiek to bylo czuje sie strasznie:/ niby niewiele a jednak. mam jednak nadzieje ze nic nie przybedzie bo 2 godz intensywnej jazdy na rowerku w plenerze zaliczylam i ogolnie dzionek taki ze na chwile nie siadlam nawet. zaby miec spokojne sumienie co do tych wafli to ide wlasnie na dluuugi spacer..moze chciaz czesc z nich sie spali:) a jutro dzialka caly dzien wiec sadelko tez sie ruszy:) strasznie nie lubie prac polowych ale trudno..jakos zniose:)
gratuluje marcysiu dnia bez wpadki:) pewnie ze wpadek nie bedzie! u mnie juz tez nie! pomyslalam sobie ze coooo? ze na darmo dzis wjezdzalam pod gigantyczna gore wypluwajac pluca prawie? o nie! tak latwo nie bedzie!
zobaczysz marcysia! jeszcze bedziemy paradowac w bikini po plazy!:) hehe
-
Hej hej!! Pewnie, ze bedziemy paradowac w bikini, a co!! Narazie mysle sobie, ze jak zaloze fajne waziutkie jeansy albo bijowki (jeny jak mi sie bojowki podobaja) to tez bedzie sukces!! A bikini jest juz tylko o krok od tego. Hmmm... zaczynam dzis piaty dzien. To, ze moge sobie tu poklikac jest wrecz nieocenionym pomocnikiem w boju o smukla sylwetke, do tego obejrzalam "sniadanie z dwojka" (czy jakos tak ten program sie nazywa), w ktorym bylo o cwiczeniach i grubasach i znowu mam nowe sily.
W poniedzialek, kiedy startowalam, mialam 86,9 kg, a dzis ujrzalam na magicznym :lol: wyswietlaczu (niekiedy magicznym niekiedy przekletym :? ) rowne 83. :shock: Jak ja sie ciesze!! Wiem, ze to woda, zlogi itp. itd., ale zawsze to cos.
A jak u was? Fajnie, ze was "mam" (no chyba nikt sie nie obrazi za to spoufalanie sie :wink: )
"Wazne sa dni, ktorych jeszcze nie znamy."
Aaaa no i do tego, ze bede laska (wszystkie bedziemy!!), to jeszcze dzis mam zamiar zrobic sie na czekoladke :lol: korzystajac z pieknego sloneczka!!
Niech moc bedzie z wami!!!!!!
-
:( :( :( no i stalo sie... dol, zalamka, wpada, wymioty... mam dosyc!
-
Bedzie lepiej, musi być :D Główka do góry:)
-
dołączyłam wczoraj do jednego topiku, ale do Was laseczki też dołączam. Zaczęłam od 1 maja dietę, też nie wiem po raz który, jeszcze 3 lata temu ważyłam 12 kilo mniej, ale cóż trzeba walczyć. Uda nam się!!!
Marcysiu- nie załamuj się, ja jestem na forum i będę ma stałe łącze a takie doły są właśnie przyczyną, że ciagle walczymy. Zobaczysz będzie lepiej, wzajemne wspieranie naprawdę dużo daje. Ja będę miała ciężki, bo zaczęłam Cambridge, a pracuje zawodowo umysłowo i praca jest dośc stresująca. ale wstydze się nawet iść ze znajomymi do ogródków. obiecałam, że dołączę 29 maja, więc to jest dla mnie nieprzekraczalny termin, do którego muszę zgubić przynajmniej 5 kilogramów. Trzymajce się dziewczynki! czekam na odzew!
-
hej, jak milo wiedziec, ze nie jestem sama... to dla mnie wiele znaczy. Wczoraj bylo zle, ale dzis jest nowy dzien i nowa szansa. Nie poddam sie tak latwo :) Postanowilam, ze dzis jem same warzywka - jakas odpowiedzialnosc za wlasne czyny i jakas za to kara byc musi... Tak wiec zjadlam dzis juak do tej pory 4 unijne marchewki i jedno europwjskie jablko.
qqrq5, ja tez Cie wspieram i sobie co nieco zagladam na Twoje posty, nie mowiac o czacie :)
wisienka, razem lepiej sie walczy, chocby to bylo po raz tysieczny. Na poczatku szane napisala slowa, ktorych ogolny sens byl taki, ze nie ma co patrzec za siebie, a trzeba widziec to co bedzie i co nas czeka (to chyba nie jest nadinterpretacja :roll: ) Ja je sobie wzielam gleboko do serca. Moje zalozenie to tez zrzucenie 5 kg do konca maja.
Beata
-
Też szybki odzew, jak się cieszę!!! A w ogóle z jakiego miejsca w Posce jesteś?? JaK już dzięki wzajemnemu dopingowi uda nam się osiągnąc założony cel, musimy się spotkac na plaży w bikini. Ja też musze wytrzymac dzielnie do końca dnia, bo już spożyłam swoją rację zywieniową w postaci 3 torebek proszku. będę dużo piła... Aha i w jakim wieku jesteś? ja mam 26 lat Pozdrawiam i czekam na odzew. Buziaczk!
-
Aha na czacie mnie jeszcze nie było, ale chętnie się spotkam -szczególnie wieczorkime, wieczorkami bo to strasznie trudny czas...
-
witam dzieffffczynki:)
marcysia! nie lam sie! ja wczoraj spalaszowalam kawalek grilowanej tlustej kielbachy zagryzajac bialym chlebem:) na szczescie caly dzien tyralam na dzialce wiec spalilam:) nie martw sie:) jedna wpadka niewiele zmmieni, musisz potem podniesc glowke i dzielnie powiedziec" no dalej, nie poddam sie!":)
u mnie dzis byla kanapka z bialym chlebem i kielbaska ale nic innego nie bylo do jedzonka bo od 10 znow tyralam na dzialeczce az do 19:)
jestem teraz okropnie glodna ale co tam, poczekam do sniadanka jutro i spalaszuje ze smakiem 3 tekturki z ogorkiem i pomidorkiem:)
pozdrawiam i trzynajcie sie!:)
wiesienka, ciesze sie ze dolaczylas:)JEstesmy w podobnym wieku, ja mam 25:)
-
Hej laski !! Ja dzis tak krociotko, ao zajrzalam tylko zobaczyc co u was. Dzieki za slowa otuchy!! dzis latwo nie bylo, ale co tam... damy rade :)
Ja z kolei mam 22 lata i mieszkam niedaleko Szczecina. Czy moze jest tez ktos z moich okolic :?: Byloby szczegolnie fajnie wiedzac, ze ktos jest tak niedaleko ;)
Pozdrawiam. Cmok 4 all !!
-
Eh, wyglada na to, ze za bardzo celebrowalam ta majowke :( Wrrrr zla na siebie jestem. Zamiast chudnac to ja znowu mam do przodu na wadze, a mialo przeciez ubywac, a nie przybywac z tego co pamietam :( No coz, jutro tez jest dzien i jeszcze troche mam zamiar powalczyc. Nie bede cienias... No i znowu mam syndrom utraconych korzysci!! Niech to trafi!! I jak tu sie nie lamac jak czlowiek taki slaby...
-
hejka!
ale jestem szczesliwa! waga ciagle idzie w dol a mi brzuszek spada:) tez mam wpadki: ciacha, chrupki, tluste miecho:) ale jak juz sie na takie cos skusze..to do konca dnia zdrowiutko na owockach i wodzie:) noo...i jeszcze te pyszne kaloryczne soczki :oops:
mowcie jak u was. ja melduje ze na razie waga spelnia moje prosby:) i chociaz dzis oblalam drugi egzamin na prawko to najwazniejszym wydazeniem dnia byla dla mnie wiadomosc ze nareszcie moja waga ma dwie cyferki, nie trzy!:)JUPIIII!
-
O! :lol: Jak fanie, ze ktos sie odezwal, bo jakos sie cicho ostatnio zrobilo :?
Myping, jak ja dobrze pamietam dzien kiedy zobaczylam dwucyfrowa liczbe na wadze!! :!: To bylo jak piekny sen, cieszylam sie jak glupia :!: Wiem dobrze jak to jest i tym bardziej Ci gratuluje!! dla takich chwil warto sie troche pomeczyc.
U mnie waga nie jest zbyt laskawa, ale nie moge narzekac. Jakies dwa kiloski od poczatku mniej. Zawsze to cos :) W dlugi weekend strasznie sobie pozwolila, ale przynajmniej caly czs sie troche ruszalam. Od wczoraj jestem znowu na 1000 i staram sie codziennie rano begac i do tego potem rowerek.
Jakos optymistycznie na to wszystko patrze, bo i pogoda slczna i humorek dopisuje... slowem, jest super!
Trzymam kciuki za wszystkich!! Pa!
-
MYPING :lol: :lol: TO WIELKI DZIEŃ 4. MAJA 2004
GRATULUJĘ Z CAŁEGO SERCA :!: :!: :!:
walcz dalej dzielnie, będzie coraz lepiej.
Marcyssia :lol:
tak trzymaj, optymizm i dobry humorek to podstawa sukcesu :!:
buziaczki szane
-
Oj ale tu u nas zastuj, gdzie wy sie dziewczyny podziewacie??? Szane, Myping, Wisienka i cala ekipa!!! Czemu nie mowicie jak wam idzie, czemusie nie chwalicie albo nie zalicie???
u mnie od 3 dni jest wzorowo. Zapycham sie pyszna zielona salata z dodatkami wszelkiego rodzaju. Codziennie biegam, skusilam sie tez na sciagnieci cwiczen na brzuszek od Sunflower (wielkie dzieki za pomysl umieszczenia ich w poscie - sa naprawde super!!!)
Do diety przylaczyla sie tez moja przyjaciolka Sylwia, wiec tym bardziej jest mi raznie.
Obiecalam sobie w nagrode za majowe trzymanko i wytrwanko (efekt nie jest taki znowu zwazne, wazne ze zrobilam co w mojej mocy) wizyte u fryzjera :) zeby juz calkiem sie zrobic na bostwo :)
Czuje sie calkiem fajnie i jakos uwierzylam, ze moge wszystko!!!
Buziaki 4 all !!!
-
Hejki Marcyssia :lol:
Jak to miło czytać, że komuś ładnie idzie, podbudowalaś moją słabnącą motywację , dzięki.
Powodzenia tobie i Sylwii, trzymam za was kciuki :lol:
Buziaczki
szane
-
hejka! ja jestem dziefffffczynki moje i czytam codziennie, tylko ze nie zawsze mam czas cos dopisac:) gdyby nie to forum...to szkoda gadac. pewnie siedzialabym teraz z micha paczkow albo czyms jeszcze gorszym w lapskach i zajadala sie niemilosiernie az do bolu brzuucha:) U mnie jest oki! wczoraj niestety skusilam sie na loda w czekoladzie(200kcal mial) ale w ramach pokuty przejechalam po okolicy cieeeezkie 25km rowerkiem, wiec chyba jestem czesciowo rozgrzeszona:) dzis na sniadanie musze wszamac jedna oscypke co mi siostra przywlokla z zakopanego bo inaczej bedzie jej przykro, hehe:)
postanowilam tez nie wazyc sie czesto i mam nadzieje wytrwac w tym postanowieniu miesiac i baaaardzo baaaaaardzo pozytywnie sie zaskoczyc.
trzymam kciuki z ciebie marcysia, sylwie i szane:) kobietki, razem napewno sie uda! no lece na tego oscypa:) narka!
-
No właśnie, już myślałam, że na topic zamarł. Ja cały czas czytam i czekam na Wasze refleksje:). Jakoś się trzymam od tych 3 dni, ale musze powiedzieć, że jakoś mam ostatnio doła. Nie mogę się ponadto zmobilizować do ćwiczeń. Znajomi zaczęli wychodzić do ogródków, a ja się czuję osamotniona, bo gruba jestem nie od zawsze. Męczę się przy ttym odchudzaniu, a efektów jakoś nie widać. A najgorsze, że zawwze przychodzi ten dzien, kiedy rzucam wszystko... objadam się i kolejny dzień jest niby nadzieją, ale mimo wszytsko pomimo bardzo chce to wiem jakim długim i ciężkim procesem jest odchudzanie. Kurcze, w dodatku jestem nieszczęścliwie zakochana.. Totalny dól. Cóż dzisiaj idę jeszcze do pracy i jakoś może zapomnę na chwilę o tych problemach. Pozdrawiam Was dziewczynki. gdzieś się musiałam wyżalić:(. Do napisania,
-
wisienko kochana! nam wszystkim jest trudno, naprawde! ty sie wstydzisz bo nie od zawsze bylas gruba a ja znowu niewiem co to znaczy byc szczupla bo nigdy nie bylam:( mi oczywiscie tez sie zdaza rzucic wszystko w jeden dzien i obzerac sie by nastepnego dnia juz zalowac i zaczynac od poczatku! ale teraz jest inaczej! nie mialam jeszcze zalamki totalniej. oczywiscie nie jestem wolna od grzeszkow i grzechow wieeeelkich ale jakos sie trzymam a forum naprawde wiele daje! jesli ci bedzie zle i bedziesz chciala znow zrezygnowac to zajrzyj tu kochana:) i wyjd z tego dola! wiem wiem...latwo jest mowic. Ja tez nie mam powodow do radosci..z sercem na ramieniu czekam na decyzje ambasady odnosnie wizy, z moim facetem nie widzialam sie ponad 3 mce i naprawde nawet w przyblizeniu niewiem kiedy sie zobaczymy ale chce mu zrobic niespodzianke:)wiem ze kocha mnie taka jaka jestem ale pewnie milej by mu bylo gdyby bylo mnie znacznie mniej i choroba zrobie to! chocby niewiem co! schudne i juz! trzymaj sie wisienka i wy tez laseczki:) ja pedze sprzatac domek bo troszke go ostatnio zaniedbalam..ugh!
-
Dziewczyny, trzymam za was caly czas kciuki!! Jak mnie jakies licho kusi, to mysle sobie: inni moga wytrzymac, to ja tez! To wlasnie mnie motywuje.
wisienka, nie daj sie. Zobaczysz, ze cierpliwe trzymanie diety w koncu da efekty i przekonasz sie, ze bylo warto. Moze za bardzo sie teraz katujesz i to Cie zniecheca? A wedlug mnie w kwestii ruchu powinnas, jak masz na to ochote, zaczac robic cos co laczy przyjemne z pozytecznym: ja polecam rowerek. A jak bedzie Cie meczyc i bedziesz miala ochote rzucic to wszystko, to po prostu omysl: czym rozni sie dzisiejszy dzien od jutra, nie mam zamiaru jutro zaczynac od nowa, jutro moze byc dzis i bede miala dzien do przodu - ja tak robie i dziala (czesto :wink: ) /troche namotane, ale mam nadzieje, ze wiadomo o co chodzi :) /
myping, nie ma to jak chudnac z mysla o facecie :D
Dzis mija mi tydzien osrtrego trzymania dietki. Mam 7 boskich koleczek na kalendarzyku i co na nie spojrze to duma mnie rozpiera :lol: Dla niewtajemniczonych t tylko bazgroly, ale dla mnie dowod, ze kazdego dnia bylam silniejsza niz moje slabosci.
Trzymam dietke, biegam rano, potem rowerek (robie cos kolo 10 km, niewiele, ale liczy sie przyjemnosc).
Jak zauwazylam, to codziennie jem bardzo duzo nabialu. Sylwia sie
z tego smieje i nie moze zrozumiec (dodam, ze dla niej nabial moglby nie istniec, a za to dzien bez miesa to dzien stracony). Moje standardowe sniadanie to pol kostki chudego bialego sera z jogurtem naturalnym, swiezym szczypiorkiem i roznymi dodatkami wedlug humorku typu: rzodkiewka, pomidor, ogorek, jajko itp. Pycha!!!
Ale jak mam wpadki, to zawsze zajadam sie weglowodanami. Od akiegos czasu mam patent na to, zeby troche sie zaslodzic bez grzechu wiekszego. Codziennie okolo 18.00 robie sobie kawke (napoj kawowy dietetyczny z cykorii - moja mama mowi, ze to zwykla kawa inka :? ) z mleczkiem i slodzikiem. Uwielbiam to, slodziutkie i mniam!!!
No to chyba tyle! Gorace pozdrowionka :!:
-
Wlasnie wrocilam od Sylwi. Tez sie zawziela i dzielnie sie odchudza. Pogadalysmy o tym jak kazdej z nas idzie, ponarzekalysmy sobie, powspieralysmy sie... Racja, razem razniej!!!
Ale najlepsze jest to, ze Sylwia sprezentowala mi dwie piekne sukieneczki, ktore na nia juz sa za duze, a na mnie z kolei za male.
Obiecalam jej i sobie, ze 1 lipca sie w nie wcisne i nawet nie tyle wcisne, co beda na mnie jak ulal :D
Tak wiec bogatsza w kolejny "motywator", po pysznej kawce i slodkim jabluszku zaciskam dzis pasa i obiecuje pic juz dzis tylko wode. Ech, a tak mnie cos ciagnie do polasuchowanie.
Zrobilm sobie dzis pyszne ciasteczka owsiane, na ktore przepis znalazlam w jednym z postow. Sa pycha!!! W koncu sie zaslodzilam, a co wazne nie mam wyrzutow sumienia. Mniam....
A wczoraj o malo nie mialam wpadki i juz sobie szykowalam wieczorkiem :? pyszne wcale nie dietetyczne jedzonko... Nagle sie opamietalam, doslownie rzucilam tym jedzeniem o blat szafki kuchennej i wyszlam z kuchni wkurzona na caly swiat z krzykiem "Perdziele to jedzenie, a do kuchni dzis nawet nie mam zamiaru zagladac :!: ". Trzeba bylo widziec miny mojej lekko zdziwionej rodzinki :lol:
Ja tam jestem z siebie dumna - krzyzyk raz jeszcze!
-
Oczywiscie nie krzyzyk, a koleczko mialam na mysli. Poprawka: koleczko raz jeszcze :lol:
-
motywacja
Hmm a moze brak ci motywacji? Ja tez zabieram sie za maja sylwetke conajmniej pare razy w miesiacu, ale teraz mam nadzieje ze mi sie uda :) Na poczatku zawsze trudno, pozniej jak zobaczysz efekty bedzie lepiej, Tzrymama za Ciebie kciuki i jestem z Toba :) buzka :D
-
hej :)
HEj, też tak bym chciała. Żucić jedzonkiem i pujśćw drugą strone. Tylko że jak ja sie bronie od jedzenie to krzycze a to na brata, a to na kogoś innego :P hehe ot, reakcje dietetyczki :D:P
-
A wczoraj nie rzucialam :oops: :cry: Ech, najadlam sie na wieczor, ze az mnie brzuch bolal :oops: A dzis pokuta - mala jednodniowa glodowka jeszcze nikomu nie zaszkodzila.
Ale musze sie pochwalic wynikami, momo tej wczorajszej wpady. Oto male podsumowanko: zaczelam 26 kwietnia z waga 86,8. Potem w dlugi weekend (1, 2, 3 maja) zrobilam sobie obzarstwo. Po czym 4 maja zaczelam dietke na nowo i dzis 14 maja waze juz 81,5 kg. Przede mna jeszcze dlllluuuuuggga droga :x , ale zawsze to jakis poczatek jest, a po tym wczorajszym to musialam sie pochwalic, zeby sie troche zdopingowac, ze jeszcze nie jedno moge i nie jest tak calkowicie najgorzej.
A jak u was?? Czemu nie piszecie? Jestem ciekawa jak wam idzie... co u was, co robicie...