No i widzisz Makbet trzeba było się tak stresować i denerwować tym odchudzaniem.Pisałam Ci to nieraz ,że w końcu uda Ci się zrzucić no i co proszę nagle waga ruszyła,a zaraz pewnie pokaże Ci Twoje upragnione 52 kg .A u mnie sobota zbliża się małymi kroczkami hehe a co to oznacza wejście na wagę mam nadzieję,że pokaże 46 kg a jak nie no to przecież nic się nie stanie ,byle by nie pokazała 48 ,bo się zezłoszcze a ducky nie martw się tak jak mówiłam spalisz wszystkie zjedzone kalorie na studniówce ja np. dzisiaj nie mogłam odmówić pomidorowej mojej mamy,uwielbiam ją.Trudno zjadłam talerz pomidorowej,zabielanej z ryżem i zdaję sobie sprawę ile to ma kalorii ale mam to w nosie :P zjadłam i nie żałuję ,poza tym pewnie choć troszkę spaliłam moimi ćwiczonkami w domku.No a w sobotę(z resztą jak w każdą)pozowlę sobie zjeść kawałek ciasta mmm już mi ślinka cieknie hehe no a potem szuram na basen
biziaczki dla Was dziewczyny,pozdrawiam gorąco