-
Kalkulator fajny, ale niestety w moim przypadku nie wiele pomoże :(
Odchudzałam się 10 lat temu i bardzo wtedy schudłam. Niestety moja dieta wówczas to była prawdziwa głodówka (600-800 kcal). Oczywiście dopadł mnie efekt jo-jo i potem przytyłam a kolejne próby odchudzania kończyły się fiaskiem :oops: . Dzięki temu właśnie zawdzięczam to, że mój organizm znakomicie sobie radzi z małą ilością dostarczanych kalorii i przy diecie powyżej 1000 kcal z mojego odchudzania nic nie wychodzi :( Teraz jem dziennie od 1000 do 1200 max i wiem, że na efekty długo przyjdzie mi czekać, ale innego sposobu na pozbycie się nadmiaru tłuszczyki niestety nie ma ;).
-
Witam :) i zyczę powodzenia. Sama tez kiedyś stossotwaam różne dietki, a potem zakońzenie diety chwila zdrowego żywienia a potem "szał" i powracałam dotego coyło. Więc teraz mam to co mam czyli duzo nadprogramowych kilogramów.
Powodzenia życzę :)
-
Kolejny dzień dietkowania minął jak z bicza strzelił :)
Dzisiaj w ramach spalania kalorii powyrywałam trochę chwastów na działce :D
Muszę tam częściej zaglądać, bo już zupełnie zarosła :oops:
Jutro ma być prawie 30 stopni, więc znowu z synkiem tam pójdziemy na kilka godzin.
Po za domem mniej ciągnie do kuchni ;)
-
Zazdroszczę Ci, że masz skąd te chwasty wyrywać :wink:
-
Oj też zazdroszczę działeczki :)
Życzę udanej niedzieli!
;)
-
uff dzisiaj na dworze cieplutko :) właśnie wróciłam z Michałkiem z zakupów i położyłam go spać, wiec mam trochę czasu dla siebie i na ogarnięcie mieszkania :D
Chyba steper by mi się też przydał, może troszkę bym połaziła na nim ;) muszę się rozejrzeć.
Dietka na razie OK :) Zrobiłam zapas warzyw, serków wiejskich, homogenizowanych i ryby w różnej postaci chyba na cały tydzień. Tylko chlebka chrupkiego nie było, wiec muszę dzisiaj jeszcze poszukać, bo to składnik mojego śniadania a jutro idę do pracy na siódmą rano.
Ale na razie jeszcze przed nami piękna niedziela :) wszystkim życzę miłego dnia.
-
Właśnie do mnie dotarło, że 10 lat temu, kiedy się intensywnie odchudzałam, to ważyłam połowę z tego to teraz jak zaczęłam dietkowanie, ze 100 zeszłam na 56 kg :( Fakt, że zawdzięczałam to zwykłej głodówce i że dopadł mnie efekt jo-jo nie usprawiedliwia tego, co teraz zrobiłam ze sobą :oops:
Jak ja mogłam do tego dopuścić :!:
Teraz skromnie wyznaczyłam sobie cel 75 kg i obiecałam, że nie będę schodzić poniżej 1000 kcal dziennie i przede wszystkim, że wytrwam do końca i już nigdy nie dopuszczę do tego, aby przytyć :!:
-
niestety ale taki juz nas los jak schudniemy bedzie trzeba sie bardzo pilnowacna kazdy kilogram trzeba bedzie uwazac ale za to jakie laski wtedy bedziemy ;)
pozdrawiam i nie ma co sie zalamywac tylko dalej trwac i mocno wierzyc ze przeciez sie uda!
pozdrawiam
milego poniedzialku
-
Marg 75, a myślisz jak ja doprowadziłam do swojej wagi?
Kilka lat temu się zaczęło . . .
Zaczęło się delikatnie, ot taka dietka na wakacjach, schudłam gdzieś 10 kg. Czułam się super fajnie. Ale potem przyszła zima i cześć kg wróciła. A potem kolejne lato i genialny pomysł - dieta kopenhadzka. I wszystko było by ok, kg zleciały, gdyby nie to, że po tej diecie mój metabolizm padł i ciężko mu się było pozbierać, nie mówiąc potem o problemach żołądkowych. A potem to lepiej nie mówić :roll: Podczas ostatnich wakacji dużo pracując chudłam, czułam sie świetnie myślałam że będę ta dalej chudła, ale przyszła zima, przyszło zapomnienie a wraz z tym przyszły nowe kg i waga taka jaka jest.
A psychiczne dojrzewanie do odchudzania trwało u mnie trochę, teraz znów wróciłam na swoją drogę ale każdego dnia mam stracha, przed tym, że znów popełnię błąd, że się zapomnę i to co osiągnę do danej pory znów zostanie zaprzepaszczone.
Oszzzzz się rozpisałam ;)
Aaa i dlatego ćwiczę, bo jak ćwiczę to wiem ,ze sobie pomagam, nie mówiąc o Tym jak Ty i inni mi pomagają dobrym słowem!
-
Z buziaczkiem, dziś szybciutko