Ehhh miało być dietkowo, i jakoś nie wyszło...![]()
Zjadłam:
śniadanie: kawałek mięsa pieczonego, sałatka jarzynowa
II śniadanie: kawałek makowca
obiad: flaczki (znów...ale takie doobre :P), i udko pieczone z kurczaka
podwieczorek: kawałek sernika
kolacja: pomidor i pół cebulki (mniam)
Wsiadam na rowerzynę, by spalić troszkę tych kcal. Nie wiem, czy powrócę tak szybko do diety, jak się rozlenię, to aż mi się nic nie chce... I na dodatek kłócę się z chłopakiem, nasz związek wisi na włosku...![]()
Zakładki