-
no sprawdzilam poczte i no powiem ci super wygladasz ten kolor i ta grzywa i zazdroszcze ci prostych włosów :wink: :lol: :lol: ja mam puszyste i niedługo jak podrosna mi bede musiala kupic prostownice :wink:
makaron to z czym go jadłas ?
ja go jem ale w ograniczonych ilosciach :wink:
-
-
Dziękuję ;)
A włosys traszne - mało, elektryzują się i szybko "klapią" :P
A makaron taki suchy, tzn. sam...za 1000kcal go przeżarłam :? Najlepsze, że do tej pory na diecie ewentualnie skubnęłam dosłownie dla smaku a tak to w ogóle....
-
O czukierku widze ze wage mamy podobnaq , tylko ty masz chyba wiecej motywacji ode mnie :oops: , bo mi gdzies sie wena z zeszlego roku zatracila zupelnie :evil:
Ja dzis zre umiarkowanie @ prawie za mna wiec przystopowalam
-
Ja tak średnio ;) Inne mają więcej, ale zabieram im :lol:
A co mi tam...łap trochę mojej ;)
-
Motywacji to ja jakoś też ni mam :roll: Nie chce mi się już nic... Może to tylko przejściowe. Bo dieta i ćwiczenia są codziennie. Ale myśl o wakacjach jeszcze mnie trzyma i o bikini 8)
-
Ehh...i wczoraj wieczorem była masakra. Doszły 3 połówki białego pieczywa z masłem, wędliną i ogórkiem, jedna dodtakowo z majonezem....i sporo półtłustego twarodu ze śmietaną. Nawet tego nie liczę... :?
Nie wiem czy organizm się jakoś przyzwyczaja do kcal, ale po tej wyżerce się z toaleta mocno zaprzyjaźniłą, oj mocno :roll: :lol:
A dziś na śniadanie jajecznica z dwóch jaj z ketchupem ;)
-
hihi jajecznica z ketchupem przyznam nie probowalam , jak cie to pocieszy melczna krowo wczoraj tez uleglam ale dzis sie trzymam jak narazie chyba z tego powodu ze nie moge sie nazrec za duzo bo na aerobik ide
Czukerku to troche ci podkradne tej motywacji , chcialabym przynajmniej wejsc z moje spodnie z zeszlej wiosny :roll:
-
ooooooooooooooooo ja nie tykam makaronu wcale :D no chyba ze moj Mężczyzna zrobi spaghetii to jak ja mam mu odmowic :mrgreen: zwłaszzca ze co zjedzone to zaraz z nim spalone :P
-
Lisia przeczytałam co nieco z twojego wątku bo jest strachelnie długaśny no i......
no i padłam z wrażenia!!
Niby widać w sówaczkach że było 111 a jest 72 ale dopiero jak twoje zdęcia zobaczyłam to tak naprawdę uświadomilam sobie co ty osiągnęłaś!!!!!
Nie sżło by rozpoznać na ulicy Lisi tej sprzed i tej po (w trakcie :) ) diety!!
Musiałam to napisać!! GRATULACJE!!!
A ja mam ze sobą problem codzienne staram się być na tej zakichanej diecie i co z tego skoro chyba jakiś potwór zasiadł w mojej głowie. Zjem to co zaplanowałam a potem mimo że nie czuję głodu lecę do lodówki i napycham się aż do bólu brzucha wręcz. Nie wiem co się ze mna dzieje. Dawniej jakos mialam samozaparcie a teraz kiszka. A co najgorsze to potem mam wyrzuty i biegne do łazienki zwrócić :( i po jakims czasie znów sie opycham. Nie miałam problemów nigdy z bulimią (czasami coś zwymiotowałam raz na miesiąc). A teraz tak mam od nowego roku czyli cały tydzień.
Niech mi ktos pomoże :cry: Co zrobić żeby nabrać wiary w siebie, motywacji i chociaz odrobinę silnej woli???