No tak.
Mam do oddania 40 kg (no prawie).

A dzisiaj było tak:
wspaniały ranek : musli, mleko 0%, kawa
super obiad : zupa jakaś tam
A potem w domu - siedzę sobie, oglądam olimpiadę a tu rusza chleb z masłem do ataku, napadł mnie i zmusił do zjedzenia (3 kromki, grubo masło). Ale był groźny – obawiałam się ze mnie pożre.
A potem jogurt.
Ach ja nieszczęsna pokonana znowu przez jedzenie...
Kobiety zdopingujcie mnie. PROSZĘ. Mogą być nawet wyzwiska

Monika