Dodano: 2015-08-26

Kurą domową być. Czy to źle poświęcić się domowi? Ocena: 4/5 Ilość głosów: 8

Kura domowa - …............ . Każda z nas sama może wpisać sobie definicję tego dość negatywnie brzmiącego w języku polskim określenia. Większość z tych definicji byłaby ponura, a może nawet i obraźliwa.

 

Kura domowa – dlaczego to nas obraża?

Co stało się z ludzką mentalnością, że kobiety, które troskliwie zajmują się domem, wychowują dzieci wkładając w to całe serce, przygotowują mężowi smaczny obiad i dbają o ognisko domowe, stały się obiektem drwin? Czy bycie „housewife” (po angielsku brzmi zdecydowanie lepiej) jest takie straszne?
 

Money, money, money….

Ogólniaka należy skończyć z wyróżnieniem, dostać się na elitarny kierunek studiów, ukończyć jak najlepiej i rozpocząć wspaniałą karierę zawodową. Mając ok. 35 lat modnie jest poddać się In vitro. Niepłodność to już prawie dramatyczny trend. Wiele kobiet od 25. do 35. roku życia nie potrafi przygotować wigilii czy upiec ciasta. I te kobiety dziwią się, że są singielkami?!
 
No bo, czego pragnie mężczyzna kiedy wraca do domu? No najpierw to każdy mężczyzna będąc samcem i maszyną prostą chce jednego – MICHY! I to najlepiej pełnej. Jeśli to, co w niej się znajduje jest do tego smaczne, to „za pierogi mojej żony oddał bym wszystko”. Facet tęskni za domem będąc na delegacji nie wtedy, kiedy siedzi sam w hotelowym pokoju, ale wtedy kiedy je restauracyjne dania i marzy o zapachu twojej kuchni! I nikt mi nie powie, że to nieprawda – bo wypróbowałam to w praktyce. Domowej roboty dżemy, zapach świeżo upieczonych muffinków, to jest to, co mój facet uwielbia. Dżemy przyznam nauczyłam się robić niedawno, a mój kochany oczywiście pół słoika zjadł za pomocą łyżeczki za jednym razem…Gdybym robiła zawrotna karierę zawodową jak moje koleżanki, na pewno nie miałabym ani siły ani czasu przygotowywać dla niego pyszności, których zazdroszczą mu koledzy z pracy.
 
wyrażenie kura domowa wcale nie musi być obelgą
 

Niania, pokojówka i ogrodnik – czyli kura domowa i wielozadaniowość

 Z braku czasu  kobiety sukcesu, zatwardziałe feministki do dzieci wynajmują nianie. Owe nianie widzą pierwsze kroczki dziecka, słyszą pierwsze słowa i o dzieciach generalnie wiedzą często więcej niż ich szanowne rodzicielki. W oczach mężów bywają nawet bardziej atrakcyjne niż ich własne żony, ze względu na troskliwość i ciepło, jakim otaczają ich potomstwo. Podobnie jest z paniami, które sprzątają domy pięknych zabieganych kobiet.
Stereotyp ogrodnika nie tyczy się jedynie przystojnego Latynosa koszącego trawę przed domem. Pamiętajmy o tym, że stereotyp ten nie powstał bez powodu. Dla leniwego pana domu ów ogrodnik nie jest niczym innym jak zagrożeniem, a nie wyręką. No bo kobiety kochają męskich facetów i jak on jej skosi trawę, kran naprawi, gwoździe poprzybija, to on jest tak męski jak nigdy. Natomiast jeśli on siedzi przed telewizorem, a czynności te wykonuje ogrodnik…czy leniwiec przed ekranem kipi testosteronem? NIE! I tak samo jest z pięknymi acz wygodnymi paniami, które do prowadzenia domu wynajmują inne kobiety.
Moja babcia zawsze powtarzała – w domu jest tylko jedna gospodyni. Dlaczego więc na własne życzenie kobiety sukcesu pokazują swoim mężom, jak bardzo są ułomne? Kura domowa to nie obelga.
 

Hestia i Westa do lamusa

W czasach starożytnych czczono boginie ogniska domowego. Uosabiały one wiele cech idealnej kobiety, cierpliwej, ciepłej, otoczonej dziećmi, pracowitej i zorganizowanej. Taki oto obrazek kobietom współczesnym wydaje się być żałosny. Nasuwa się jednak pytanie: czy kobietom nie wolno chcieć być matką i żoną na pełny etat? Zawsze byłam godna podziwu dla umiejętności prowadzenia domu, sprawnego zarządzania czasem, organizowania rodzinnych uroczystości i wyjazdów. Zorganizowana gospodyni domowa pracuje nie mniej intensywnie niż szef korporacji. Dlaczego więc uważana jest za głupią, niewykształconą i żałosną?
 

Nigdy nie będę TAKA! Kura domowa to przeżytek?

Niechęć kobiet do bycia „kurami domowymi” wynika z wielu czynników. Często jest to problem zakorzeniony głęboko w psychice, który świadczy o niedoskonałym obrazie własnej rodziny którego nie chcemy powielać. Może być również tak, że kobieta nie potrafi stworzyć ciepła i rodzinnej atmosfery dookoła siebie. Jakie by nie były tego przyczyny, kobiety decyzję o pozostaniu business woman przypisują feminizmowi. Tym czasem feminizm nigdy nie wykreślał bycia matką, żoną i gospodynią. Warto sięgnąć do jego korzeni, a być może wtedy odkryjemy swoje własne – te, których nie potrafimy zapuścić.
 
Marzena Skrzesiewicz
To pole jest wymagane Wciśnij ENTER, aby dodać komentarz
To pole jest wymagane

Od czasów starożytnych rolę były podzielone. Facet biegał za mięsem po lesie, a kobieta opiekowała się namiotem. Za żadne skarby świata nie zamienił bym mojej żony, która zajmuje się domem, dziećmi na jakąś biznes women jak moja była szefowa do której Jej własne dzieci mówiły ciociu. Żono kocham Cię :* jesteś SUPER MAMĄ, przepraszam... Kurą domową ;)

OdpowiedzAnuluj dodanie odpowiedzi

Ten artykuł jest po prostu żałosny. Przepraszam, ale nie jestem w stanie znaleźć innego określenia. Lubię i potrafię zajmować się domem, szanuję i rozumiem kobiety, które się temu oddają w pełni, ale Pani Marzena Skrzesiewicz jawi mi się jako osoba zdumiewająco sfrustrowana, zgorzkniała i chyba nie do końca pewna siebie i swoich wyborów. Bo, żeby rzucać tekstami w stylu: "I te kobiety dziwią się, że są singielkami?!", kiedy chodzi o brak umiejętności przygotowania jakiegoś durnego ciasta, to już po prostu ręce opadają. Wstrętny, uwłaczający kobietom tekst.

OdpowiedzAnuluj dodanie odpowiedzi

Dokładnie, każda kobieta powinna robić na co ma ochotę, szanuje kury domowe, ale nie bycie kurą domową nie jest złe

Nie umiesz gotować, prawda?

Wzorcowa odpowiedź wojującej biznes łomen, która nie potrafi nic oprócz oddawaniu hołdu korpo. Jesteś sama, albo w porąbanym związku. Mnie to lata, jeżeli jesteś w tym szczęśliwa. Ale jeśli kiedykolwiek po winie zaczęłaś płakać bo zaczęłaś w głębi duszy zazdrościć paru "domowym kurom" to nie pisz tu więcej, zegar tyka.

Powiem tak, kury domowe są zależne finansowo od mężczyzny, co ten może wykorzystać. I nie, męzczyzna nie szuka juz kobiety która upiecze mu ciasto, ale takiej z która bedzie miał o czym porozmawiac. A jakie horyzonty może miec kura domowa?

OdpowiedzAnuluj dodanie odpowiedzi

Hahaha..tu kura domowa..znam 4 języki angielski hiszpański włoski I trochę niemieckiego, jeżdżę po świecie..nigdy nie pracowałam bo mój syn do 19 roku życia ciągle chorował, I wiecie co jestem najszczesliwsza na świecie że nigdy żaden idiota nie darl pyska nade mną, codziennie rano wstaje i jestem szczęśliwa bo jestem wolna I robie co chce!!! Żadne frustracje mnie nie prześladują ani wyrzuty sumienia A na dodatek mam super kontakt z moimi dziećmi, które oczywiście już są dorosle A w tym wszystkim grunt to mieć super męża!!!

Widać ciągle szersze, niż przemądrzałe feminazistki. Kura domowa może mieć takie same hobby i zainteresowania jak ktokolwiek inny. Sztuką jest połączyć czas poświęcany rodzinie, na rozwój osobisty. A nie siedzieć w internecie i pisać o swojej wyższości. Jeżeli ktoś patrzy przez pryzmat zależności finansowej, to nie dorósł do związku, bo polega on, w moim mniemaniu, na tym, że budujemy to wszystko razem, a nie liczym pieniążki na osobnych kontach i trzymamy własne półki w lodówce.

A jaki współczesny mężczyzna chce mieć koło siebie kobietę której główną ambicją jest ugotowanie obiadu i przebranie pieluchy (i bycie kosztem całe życie)?

OdpowiedzAnuluj dodanie odpowiedzi

Ja bym nie miał nic przeciwko.

Myślę, że większość facetów, którzy są w stanie zarobić na utrzymanie całej rodziny. Co do ambicji, to uważam, że opieka nad dziećmi i zarządzanie gospodarstwem domowym to nie jest łatwa praca i wymaga dużo kreatywności. w korpo i przeklepywanie formułek do komputera, czy pracowanie w fabryce, czy za kasą w sklepie jest bardziej ambitne. Oczywiście szanuje wszystkie osoby, uczciwie wykonują swoją pracę. Doceniam bardzo te kobiety, które decydują się na pracę w gospodarstwie domowym

Kosztem ? Inwestycją raczej. Co z tego że Ona pracuje, jeżeli jej pensja idzie na kosmetyczkę, fryzjera, buty i torebki i Bóg wie jeszcze na co. Ale to ok, przecież Ona pracuje, więc kupuje za swoje, bo przecież w pracy musi jakoś wyglądać etc... Do domu trzeba zatrudnić prasowaczkę, opiekunkę do dziecka... Niedzielny obiad na mieście, bo przecież Ona musi się odstresować - to już z Jego pensji. Ten po dwóch etatach ma w domu pizzę z mikrofali i awanturę że jest mało zaradny i nieczuły. Po pewnym czasie następuje bum...

No popatrz a my pracując oboje mając obecnie niecałe 40 lat możemy już iść na emeruturę.
Poza tym mizoginie czemu chcesz narzucać ludziom na co mają wydawać pieniądze które sami zarabiają? Ja wolę kobietę inteligentną, ambitną i samodzielną z którą można prowadzić firmę i konie kraść niż amebę od stania przy garach.

Paweł: smutne to, że musisz podać się za faceta, żeby utwierdzić się w tym kłamstwie. Zapewniam cię kobieto, że taki Paweł nie istnieje

Ja jestem kurą domową i wiesz kim sie czuje? Małżenską prostytutką, bo tym właśnie są kury domowe, a to co napisałaś to herezje zazdrośnicy...

OdpowiedzAnuluj dodanie odpowiedzi

Zapewne nie jesteś kurą domową tylko feminazistką która jest sennym koszmarem każdego prawdziwego mężczyzny i prawdziwej kobiety. Siedzisz teraz w statbaksie i popijając kawusie próbujesz pchać swój zryty trend otwartości i progresywności (jakby ci ktoś powiedział że jedzenie gówna jest trendi to byś szamała tak żeby ci się uszy trzęsły) narzucać kobietom które chcą być sobą. Lewicowy faszyzm który unieszcześliwia tak samo kobiety jak i mężczyzn.

Cały artykuł brzmi jakby autorka zazdrościła kobietom, które krytykuje.

OdpowiedzAnuluj dodanie odpowiedzi

Ludzie, skąd w was pomysł że kura domowa to 0 ambicji, a z kolei kierowniczka w call center to już prawie jak Maria Skłodowska-Curie? Obie tak samo w czasie wolnym mogą się rozwijać, mieć pasje. Tak samo obie mogą być głupie i zgorzkniałe. Bardzo współczuje ludziom którzy z partnerem/partnerką rozmawiają tylko o pracy i nie widzą życia poza nią.

OdpowiedzAnuluj dodanie odpowiedzi