Ciągłe postanowienia o rozpoczęciu odchudzania i stałe przesuwanie tego na tzw. "jutro", permanentne i dwustronne zmiany wagi, spadająca samoocena,
znacie to
Tak właśnie wygląda moje życie. Ogólnie uchodzę za osobę raczej atrakcyjną, chociaż niewidoczną (cała moja niechęć do siebie sprawia, że unikam zwracanai na siebie uwagi i od pewnego czasu odcinam się od ludzi). Jestem gruba - przy wzroście 157, ważę ok 63 kilo.
Chcę to zmienić, chcę zapomnieć o wszystkich tych porażkach, chcę lubić swoje ciało.
Każde "odchudznaie" zaczynam od napisanai planu, postanowień itd. Ale to nic nie daje
Ograniczę się zatem do postanowienia, że będę jadła 1200 kcal i będę zapisywała wszystko, co jem .

Dzisiaj już zdążyłam się poopychac, ale nie będę "czekać do jutra" - zacznę teraz

Od teraz zjadłam:
filiżankę zupy pomidorowej (ze śmietaną )
kawę z mlekiem, bez cukru