no więc spowiadam się z grzechów..

dziś zjadłem loda z automatu, DUZEGO! na śniadanie było za to jedno jajko gotowane na twardo, kawałek ogórka (mały, tak na 6 plasterków) i kiełbasa podsuszana mojej babci (też około 6 plasterków). jakoś nie mogę się zmusić do jedzenia zbożowych rzeczy: chleb, ryż, płatki, kasza.. to jakoś we mnie nie wchodzi. może to i dobrze, nie czuję się źle. mam grupę krwii 0Rh+ i podobno wskazane jest dla mnie mięso, mięso i jeszcze raz mięso. kiedyś próbowałem wegetarianizmu i skończyło się gigantycznym poziomem cholesterolu (paradoksalne? podobno moja grupa krwii tak właśnie reaguje..). w każdym razie dziś jest jeszcze w miarę, wczoraj zaszalałem z bułkami babci.. lepiej nie powiem ile ich zjadłem..
no i jeździłem dziś na rowerze, godzina to może nie tak dużo, ale to już coś, że w ogóle ruszyłem się gdzieś przed południem..