wydaje mi sie ze sposob w jaki sie odzywiam stal sie juz choroba. rano jezeli jestm na glowdowce to nic nie jem, a jezeli nie to jakies zdrowe sniadanie. ale pozniej , kiedy przychodzi pora obiadu, zaczyna sie dramatzjadam to co mama ugotuje, i pol godziny po posilku wydaje mi sie ze znowu zawalilam, chociaz wiem, ze do 1000kcal zostalo mi jeszcze conajmniej 300nie wiem ,ja juz mam tak zakodowane w glowie. no i zaczynam sie obzerac. trwa to az do czasu kiedy wygladam jak dziecko z afryki.zatrzymuje sie dopiero kiedy czuje ze zaraz rzygne, czyli okolo godziny 22. wtedy ide spac z poczuciem winy, strasznym bolem brzucha i swiadomoscia ze jutro nawet jezeli nie bede chciala to i tak sprobuje od nowa i pewnie znowu zawiode. powoli zaczynam miec dosc zycia...musze cos z tym zrobic, musze zaczac normalnie jesc(tzn. chudnac powoli na diecie 1000kcal) i normalnie zyc.dobra, juz Was nie zanudzam tymi depresyjnymi myslami:P przepraszam jezeli to co napisalam nie ma za bardzo sensu, musialam sie po prostu wygadacjezeli ktos mial kiedys podobnie to prosze pomozcie**