Cze Oliveira!!

Ja też chę się wpisać do Twojego postu. Na diecie jestem już jakiieś trzy tygodnie, efekt: minus 4 kg, ale nie powiem, że mi łatwo idzie. Coś ostatnio jakiś diabeł mi szepcze do ucha, żebym sobie darowała. Ale ja mu pokażę.
Znalazłam podobieńswo pomiędzy nami, mianowicie mi też zostało 7 kg do zrzucenia, tyle, że ostatnio coś waga mi się zatrzymała, to chyba efekt oszukiwania na diecie.
Tłumaczę sobie, że już 4 kg zgubiłam, jeszcze tylko 7 i problem będę miała wreszcie z głowy, ale coś ostatnio nie pomaga.
Na dodatek jutro na tydzień przyjeżdża do mnie siostra mojego męża z 2 dzieci i żebym tylko nie przytyła przez ten czas to będzie dobrze. Problem tkwi w tym, że oa jeast b. szczupła i nie rozumie, że ktoś nie chce jeść. Tyle, że ona chyba nigdy w życiu się nie odchudzała. Dlatego wcale nie cieszę się na ten przyjazd, bo wiem, że będzie mnie szantarzować, że ona też nic nie będzie jadła. A ponieważ nie będę się kłócić z goścmi, nie wiem jak długo wytrzymam takie namowy.
Dobra pogadamy za tydzień, jak sobie z tym fantem dałam radę.

Póki co gubimy 7 kg!!!!
Walka rozpoczęta!!!