dziś zjadłam trochę słodkiego,
ale naprawdę niewiele;)
w kaloriach spokojnie się zmieszczę:)
jutro mam pierwszy egzamin na prawo jazdy. i stwierdziłam, że sobie musze poprawić humor :)
dobra.. mykam sie uczyć świateł i tego co pod maską ;/
Wersja do druku
dziś zjadłam trochę słodkiego,
ale naprawdę niewiele;)
w kaloriach spokojnie się zmieszczę:)
jutro mam pierwszy egzamin na prawo jazdy. i stwierdziłam, że sobie musze poprawić humor :)
dobra.. mykam sie uczyć świateł i tego co pod maską ;/
Ooo, to trzymam kciuki za egzamin! :) A silnika nigdy nie pojmę, nawet już nie próbuję :P (z referatu z fizyki miałam 6, to mi wystarczy, mimo że spisałam wszystko z podręcznika :twisted: )
Życzę miłego wieczora :)
To ja też trzymam kciuki :lol:
RedBloodedWoman też jestem już uprzedzona do tych cukierków, mimo, że dobre to tak jakoś bała bym się je otworzyć... :roll:
Dziewczyny, a jakie efekty daje taki orbiterek :?:
Dużo słoneczka na dzisiaj życzę :lol:
http://1978.blox.pl/resource/wiosna.JPG
Gosiu, ja też trzymam kciuki za Ciebie. Sama pamiętam swój egzamin i wiem, że powinnam Ci życzyć dużo szczęścia.
no i po egzaminie- efekt- oblany.
testy zdałam bezbłędnie
na placu zrobiłam wszystko dobrze.
ale oblał mnie na mieście.
stwierdził, że stanowiłam zagrożenie dla rowerzysty i że powinnam wrzucić bieg 3 a nie jechać na dwójce :?
chłopaka przede mną oblał na mieście za to, że ten ustąpił staruszce i stanął przed pasami :shock:
w efekcie nikt z mojej grupy nie zdał.
no cóż, trza się szykować na drugie podejście :(
ale za to dieta idzie dobrze:)
Łojej, to jakiś straszny ten egzaminator!! Ale widzę, że nie rozpaczasz, i dobrze, bo po co się dodatkowo frustrować. Ja zdałam za drugim razem, za pierwszym też oblałam na mieście - za szybko jeździłam :D:D:D a co się będę wlec :D:D
Tak, to wina egzaminatora :!: Na pewno nie Twoja :lol:
Dobrze, że dietka w porządku.
Jak idzie dietka Gosiu :?:
Miłego dnia życzę.
dobrze idzie:)
powoli tracę to co przybrałam w święta :oops:
ale nie jest źle ;)
ostatnio zaprzyjaźniłam się z serem twarogowym i macą:) pychaaa:)
wczoraj wymieściłam się w kaloriach idealnie;)
myślałam, że pozostanę na 700 ale jednak zmusiłam się do zjedzenia jogurtu i kilu migdałów :)
a dzisiaj już po śniadanku, zaraz jadę na starą uczelnię i do parku uchwycić zbliżającą się wiosnę:)
O! I ten optymizm mi się podoba, aż z Ciebie promieniuje. Z takim podejściem na pewno pokonasz wstrętne kilogramy :)