retsina ma rację każdy najmniejszy krok do przodu to już jest sukces. Wcześniej napisałaś że nawet narzeczony w Ciebie nie wierzy może zaprzyj się w sobie u udowodnij jemu i innym że dasz radę. Satysfakcja gwarantowana a i motywacja wydaje mi się całkiem całkiem. Wiem wiem że odchudzamy się dla siebie a nie innych ale czasami potrzebujemy jakiegoś takiego "kopa" dla mnie kiedyś to był ślub teraz w sumie brak ubrań a i powrót do pracy też mnie mobilizuje (pracuje praktycznie z samymi facetami więc sama rozumiesz) oni czasami bardziej plotkuja oceniają niż dziewczyny. Może znajdź u siebie coś co sprawi że łatwiej będzie Ci wytrzymać o może zrób sobie zdjęcie w bieliźnie .... uwierz mi motywuje jak cholera kiedy będziesz miała kryzys spójrz na nie i zobaczysz że zastanowisz się dwa razy zanim zgrzeszysz