Edytko to super ze wracasz do zdrowia :* bardzo sie ciesze ze nie będziesz sie męczyć :) :P
co do pizzy to mojej nie przebijesz :twisted: :mrgreen:
a mężuś już wrócił tak? to chyba było gorąco ;) ja bym sie poplakala gdybym go zobaczyla w drzwiach po kilku dniach nieobecnosci :roll: i tak rycze jak przyniesie mi np. kwiaty :shock: glupol ze mnie ale taka jestem :roll: ech... ciesze sie ze zyjesz bez slodyczy ja tez musze odstawic to dranstwo raz na zawsze :( :roll: :x