Już jestem bliska załamania , znów się poddaam. Nawet nie pytajcie co i ile dziś zjadłam W dodatku jedzenie staje się moim pocieszycielem i sposobem na nudę . Nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem, ale wolałabym już mieć 2 styczenia, szkoła daje mi zajęcie, walka jest prostsza. Ostatnio sporo przytyłam , niestety. Co robicie gdy Was bierze ogromna ochota na słodycze czy tłuste przekąski, gdy wiecie, że są one w domu, gdy Wam się nudzi, gdy macie doła i tracicie nadzieję na powodzenie (jeżeli wogóle tak macie) . Proszę pomórzcie mi, już nie wiem co robić... Naprawdę nie chcę się nad sobą użalać, ale moja obecna waga tak mnie dołuje... Na pocieszenie wcinam słodycze i tak powstaje błędne koło. Jaką macie motywację i z kąd bierzecie siłę