Kochani moi pomozcie.
Jestem czwarty dzien na diecie i nawet niezle mi szlo az do dzis.Zjadlem malutkie sniadanko, jest godzina 11.10, siedze w pracy i okrutnie mnie ssie. Pije ogromne ilosci wody i herbaty bez cukru, ale nie pomaga. Oczywiscie mam mala kanapeczke i jablko na obiad, ale chcialbym to zjesc jak najpozniej, zeby w domu sie nie opychac.
Powiedzcie mi jak odgonic od siebie te ciagle mysli o cieplutkim i chrupiacym schabowym z kapusta?

pozdrawiam

PS. tyma razem musze dac rade