Strona 32 z 36 PierwszyPierwszy ... 22 30 31 32 33 34 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 311 do 320 z 359

Wątek: Magiczny kociołek. - Część 1

  1. #311
    Awatar Niobe
    Niobe jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    07-02-2016
    Posty
    320

    Domyślnie Odp: Magiczny kociołek. - Część 1

    Tak, to wszystko prawda.
    Z tym, że nie bardzo.
    Ile razy mówiłam, że już wszystko wiem. Wszystko rozumiem. Znam mechanizmy. A guzik!
    Nie. Dzieje się coś na poziomie, którego nawet nie dotykam, do którego nie jestem w stanie dotrzeć. Nie wiem jak. Inaczej radziłabym sobie. Po tylu próbach wreszcie umiałabym sobie poradzić. Shin, nie umiem ci wytłumaczyć co się dzieje w mojej głowie, kiedy bezmyślnie sięgam do szafki w kuchni. Ja nie wiem. Nie umiem tego zarejestrować. Po wszystkim czuję sie jak kupa i tylko to wiem. Cały proces emocjonalny z czasu "w trakcie" nie jest dla mnie dostępny na poziomie świadomości. Coś się dzieje w tle, coś co mi umyka. Nie jestem w stanie sobie przypomnieć i przeanalizować co myślałam i co czułam "podczas". Czy to było chociaż przez chwilkę przyjemne? To nie sa kaprysy i zachciewajki. Jakbym wtedy była pusta. Jakby mnie nie było w środku.
    To jest jak DOS w komputerze. Nie znam komend, które pozwalają nad tym panować. W końcu czas się przyznać, że ich nie znam i nie mam pojęcia czy to co robię niby dla siebie i dla mojego dobra i co uważam za słuszne, czy to nie programuje kolejnych małych katasfrof na poziomie podświadomym. Nie wiem. Nie radzę sobie z tym i nie wiem co robić dalej. I choćbyś nie wiem jak bardzo na mnie krzyczała to nie sprawi, że się dowiem i zrozumiem.
    Wczoraj cały dzień było dobrze. Na kolację zjadłam dwie kromki z pastą fasolową. A potem zdałam sobie sprawę, że po kanapkach wciągnęłam jeszcze dwie kulki mozzarelli. Po cholorę? A bo ja wiem? Oczywiście, że pamiętam jak szłam do lodówki, jak rozcinałam nożyczkami opakowanie i osuszałam serek na papierze kuchennym. Ale nie wiem w którmy momencie podjęłam decyzję, żeby iść do kuchni... Nie było żadnych rozważań, czy mogę, czy powinnam i jakie będą tego efekty dla mnie, mojej wagi czy samopoczucia (zemdliło mnie przeokrutnie) i ostateczniej decyzji, że pierdzielę, zjem bo lubię, i co mi kto zrobi! Shin, z całym szacunkiem, ale to nie jest takie proste jak piszesz. Myślisz, że z góry opracowałam moją stretegię drożdżowej wędrówki po cukierniach? Na trzeźwo nie wpadłabym na tak absurdalną argumentację! Max 1 bułka w jednej cukierni. Co za bzdura! A jednak coś takiego byłam w stanie po prostu zrobić. Bez planu, bez namysłu. Jak psychol jakiś.
    To co jest racjonalne to jest do opanowania. Jestem świetna w pracy. Bo ekonomia to nauka ścisła. Są prawa niezmienne i nie do ruszenia, a moja praca da się ułożyć wg regulaminów, zasad i stałych procesów. Nawet segregatory mam wszystkie w jednym kolorze a maile program segreguje mi wg nadawców. Mamą jestem niezłą. Bo dziecko ma nazwane potrzeby: jeść, spać, ubrać, odrobić lekcje itd... To zadania do wykonania. Opanować dom? Bez problemu bo to kolejna lista racjonalnych czynności - sprzątanie, gotowanie, opłacenie rachunków... Dieta? Proszę bardzo - WO, keto, wege, co checie - zbiór ściśle skatalogownych zasad, które trzeba przestrzegać. Oh, jestem świetna w porządkowaniu, układaniu i pilnowaniu reguł. A potem przychodzi czas, gdy trzeba lekko zaimprowizować i wtedy się sypię. Bez ostrzeżenia i właściwie bez powodu.
    W mojej psychice jest coś, czego nie umiem zamknąć w ramy. Nie sądze też, żeby to wszystko co właśnie napisałam jakoś sensownie obejmowało temat.
    Dziewczyny, ja nie wiem co się dzieje i co mam z tym zrobić. Nie wiem.

  2. #312
    Awatar Shinden
    Shinden jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    08-02-2016
    Posty
    345

    Domyślnie Odp: Magiczny kociołek. - Część 1

    Cytat Zamieszczone przez Freyra_77 Zobacz posta
    Wszystko to oczywiście prawda prawda, napisana przez dziewczynę, która co schudnie do wymarzonej wagi to wraca do poprzedniej bo się boi.... przez dziewczynę, która walczy z arbuzem i wie jak zrobić żeby go nie było ale co tam... zawsze mozna założyć szeroką bluzkę... przez dziewczynę, która wpierdziela lody choć wie, że jej zaszkodzą i zraz będzie balonikiem któremu się kurtka nie dopina.... albo zje garnek zupy... hahahahahahhahahaha.... przepraszam!!!
    ależ właśnie tak!
    DOKŁADNIE tak jak piszesz!
    Nie wyrzekam się niczego!
    I nie przepraszaj, bo nie ma za co
    Dobrze, że wróciłaś

    Ja też się trzymam. Chociaż zrobiłam kolejny garnek rosołu. Ale obiecuję, że kolację zjem bardziej normalną

    Kurde, mam osłabienie ciała. Temperatura robi sobie co chce i jak chce. Generalnie 35.5. G chory.
    A najgorsze jest to, że żadne z nas nie czuje się chore :P Ja tylko osłabienie, a G tylko katar i niski baryton. Czasem temperatura skacząca na skakance.
    Ale wiecie co?
    Mam dość.
    Nie podoba mi się to, że pewne rzeczy robię odruchowo i nie egzekwuję "rzeczy". Fanie, że G umyje okna i łazienkę. Szkoda, że później muszę posprzątać po jego sprzątaniu. Wszystko zostawione na wierzchu. Wiem, że on nie robi tego specjalnie. Po prostu za rzadko dostaje opierdziel o to. A ja, zamiast mu to powiedzieć, to odruchowo sprzątam!!!!!!!!! Moja wina!

    Ogarnęłam się....ogarnęłam, wczoraj.... Musiałam tylko w końcu uwolnić ten ból, wypłakać.... żeby go więcej nie zagłuszać niczym....Nie potrafiłam tego zrobić w tygodniu. Może to świadomość, że muszę być silna. Muszę? No własnie nie muszę. Czasem mogę być słaba. Czasem mogę płakać. Czasem mogę być smutna. Taka kolej rzeczy... A potem trzeba wstać, otrzepać kolana. I biec dalej. Nawet jak własnie odpadł paznokieć!
    Dokładnie. I ja właśnie jestem słaba. Namarudziłam trochę, a potem skasowałam. To było bezproduktywne marudzenie. Więc mówię tylko, że właśnie odbiło mi się żółcią. I znowu temperatura poszła w dół. Jestem słaba i jednocześnie pełna agresji. Wciąż. Dziś w nocy spałam jakieś 5h. Poszłam spać o 1:30 a obudziłam się o 5:50 wyspana. Przeleżałam jeszcze trochę, ale to mnie tylko zmęczyło.
    Tak pięknie dziś było, a ja nie miałam sił biegać. grrrrrrr

    A ten twój paznokieć to niezły gałgan! Puść go, niech leci

  3. #313
    Awatar Shinden
    Shinden jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    08-02-2016
    Posty
    345

    Domyślnie Odp: Magiczny kociołek. - Część 1

    ak byłam na zakupach to też kupiłam sobie śledzika. I wiecie co? Nie dobrze jest go popijać sokiem z kiszonej kapusty Bardzo niedobrze No to ten tego

    Pamiętajcie, że po bieganiu też nie pijemy soku z kiszonej kapustki!

    Żyworódka puściła dodatkowe korzonki (bo wsadziłam od razu do ziemi) i daje radę. Kwiatek ukradziony u ciebie też chyba daje radę (też prosto w ziemię). Nie wiem czy się ukorzenia, ale nie pada i wygląda dobrze. Za to listek z drzewka szczęścia nie da rady. Nie byłam w stanie niczego więcej ukraść jak właśnie listek. I to za mało
    Mięty nie przesadzam. Kumplowała się w jednej doniczce z rozmarynem. Zabrałam tylko rozmaryn. Zetnę. Aloes... Mam jednego, nie wiem czy chcę tego drugiego. ... Z drugiej strony, przytargałam wczoraj z biedry dwa nowe kwiatki Jeden potrzebuje dużo wilgoci i jest neiizwykły! A drugi nie potrzebuje wody w ogóle prawie :P

  4. #314
    Awatar Shinden
    Shinden jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    08-02-2016
    Posty
    345

    Domyślnie Odp: Magiczny kociołek. - Część 1

    Niobe, ale kiedy cię to już napada, to już jest za późno na świadomość. Chodzi o to co dzieje się wcześniej w twoim życiu. Chodzi o decyzje w głowie jakie podejmujesz wcześniej. Tydzień. Kilka dni wcześniej. Wcześniej już robisz sobie jakąś krzywdę w głowie i w końcu pękasz i pędzisz do lodówki. Wcześniej. I uważaj na racjonalizację. Nie jest dobra. Czy przełożenie sushi nie ukuło cię w środku? Czy nie miałaś dziwnego stanu wycofania i doła po wizycie ekipy? To te stany wycofanego smutku są zalążkiem podejmowania decyzji przeciwko sobie.

  5. #315
    Awatar Niobe
    Niobe jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    07-02-2016
    Posty
    320

    Domyślnie Odp: Magiczny kociołek. - Część 1

    Odwołanie sushi to skutek a nie przyczyna. Średnio bym się czuła objedzona, wzdęta z bolącym brzuchem więc uciekłam. A z ekipą faktycznie czułam się bardzo niefajnie. Z tobą i Juśką było ekstra. Z Chlopakiem i Dziewczyną też. I skusiłam się na sernik choć miałam ochotę zmykać do domu. A jeszcze wcześniej nic niepokojącego się nie działo. Chwile wkurwu na ludzi w pracy, spoko. To praca, bezpieczne środowisko. Wszystko opanowane i moje na górze. Jak trzeba.
    Jeśli to chodzi o ostatnią niedzielę i tak źle reaguję na każdą społecznie niekomfortową sytuację, to jest gorzej niż myślałam. Bez jaj.

  6. #316
    Awatar Shinden
    Shinden jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    08-02-2016
    Posty
    345

    Domyślnie Odp: Magiczny kociołek. - Część 1

    Cytat Zamieszczone przez Niobe Zobacz posta
    z ekipą faktycznie czułam się bardzo niefajnie. Z tobą i Juśką było ekstra. Z Chlopakiem i Dziewczyną też. I skusiłam się na sernik choć miałam ochotę zmykać do domu. A jeszcze wcześniej nic niepokojącego się nie działo. ...
    Jeśli to chodzi o ostatnią niedzielę i tak źle reaguję na każdą społecznie niekomfortową sytuację, to jest gorzej niż myślałam. Bez jaj.
    Justka właśnie zauważyła, że byłaś wycofana. Pytała, czy wszystko ok.
    Chodzi o tą potrzebę ucieczki. Pomyśl. czy w twojej głowie nie zrodziło się w tym okresie ponowne wycofanie w kwestiach bliskości z partnerem? Bo to wtedy masz napady jedzenia. Gdy się zasmucisz, gdy odczuwasz samotność. Gdy nie czujesz się sama z sobą bezpiecznie. Gdy potrzebujesz wsparcia z zewnątrz a jednocześnie od niego uciekasz, bo jeszcze ktoś pomyśli, że jesteś słaba. Wtedy. Gdy z jednej strony jest potrzeba bliskości, a z drugiej jest lęk przed nią.
    Jesteś bardzo atrakcyjną kobietą. Jak następnym razem będziesz miała napad (czyli wtedy gdy już za późno i nie myślisz), wyślij mi smsem listę rzeczy, które zamierzasz zjeść. Zobaczymy co da się zrobić. Nie martw się

    Ja dziś weszłam na wagę. Pierwszy raz od jakiegoś czasu. Jest dobrze.
    Zamierzam też zacząć ćwiczyć. Znowu. Narazie zamierzam. Muszę coś poszukać.

    A ja mam dalszy ciąg agresji. Wiecie, to jest dziwna agresja. To nie jest taka jak przy PMSie. Nie. To jest taka złość w środku. Dziś nakrzyczałam na teściową i kazałam jej wyjść wreszcie z domu i nie siedzieć tam tylko i wymyślać powody, dla których nie chce udzielać się społecznie.
    Po czym zapytała mnie czy jestem smutna.....

    A potem... A potem okazało się, że G nie dokręcił mydła w płynie i dał do szafki. .... Wylało się.... WSZYSTKO było tym urypane. Wszystko.... A tam duuużo drobnych rzeczy było. ....... Byłam tak wściekła, że go opierdzieliłam i kazałam mu się nie odzywać. Bo wiedziałam, że jeśli chociaż spróbuje coś powiedzieć, to go rozjadę walcem! Dużo brzydkich słów poszło. To mydło to była pierdoła. W pewnym sensie. Do tej pory jeszcze wszystkiego tam nie sprzątnęłam. Wszystko się pieni! Ale to była ostatnia kropla. I nie powiem, że się ulało. Nie. To wybuchło!!!!
    Nie przeprosiłam, bo się należało.
    Nie oczekiwałam też przeprosin, bo nie były potrzebne.
    Ale pogadaliśmy.
    Naprawione.
    Ale G stwierdził, że zaczyna się martwić o mnie.... Ja tam jeszcze nie widzę powodów, ale mam nadzieję, że jak będą, to nie będzie mnie pytał czy może zadziałać, tylko to zrobi.

    Wczoraj też miałam złość na niego. Bo obiecał coś zrobić przez weekend. Powiedziałam mu to. I że jestem zła. Już nie smutna. Po prostu zła, że znowu zostanie to na mojej głowie. I już nie mam siły. I on szybciutko poszedł do garażu, wziął co trzeba, zrobił ładnie, zabezpieczył, a potem jeszcze odkurzył. Uff.

    Coś się dzieje w mojej głowie. Jetem strasznie niespokojna. Albo mam guza, albo coś się ma zadziać. To naprawdę nie jest PMS.
    Jestem cała nastawiona na działanie. Roznosi mnie. I jednocześnie nie mam sił. Jestem zmęczona. Tak zwyczajnie osłabiona. Potrzebuję zmiany. Ale by niektóre rewolucje wprowadzić, trzeba trochę rozpierdzielu zrobić. Wyczyścić. Nie wiem co się ma zadziać. Naprawdę nie wiem. Przydałoby się trochę "poczarować", by zmiany jakie mają zajść były bezpieczne dla mnie i mojego otoczenia. To ważne.

    Brzuch mnie dalej boli. Nie mocno. Troszeczkę - ale stale. Przechodzi jak wypiję kawę, albo mój rosół :P Dziś piłam kawę z olejami dopiero przed 14:00, bo walczyłam z łazienką i byłam zbyt wściekła, by jeszcze kawą się nakręcać.

    Nie daję ogarnąć mojego świata wokół. Czuję po raz pierwszy od dawna, że jestem strasznie nie zorganizowana.

    Dziś dokończyłam mój rosołek. Jutro gotuję kolejny.

  7. #317
    Awatar Niobe
    Niobe jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    07-02-2016
    Posty
    320

    Domyślnie Odp: Magiczny kociołek. - Część 1

    Cytat Zamieszczone przez Shinden Zobacz posta
    Justka właśnie zauważyła, że byłaś wycofana. Pytała, czy wszystko ok.
    Chodzi o tą potrzebę ucieczki. Pomyśl. czy w twojej głowie nie zrodziło się w tym okresie ponowne wycofanie w kwestiach bliskości z partnerem?
    Darioo przyjechał z Anką.
    NVRMND.


    Shin, a może zamiast się ciskać i złościć to namaluj coś? Dla mnie. Ja postaram się do następnego CT nie żreć a ty mi coś namalujesz. Taka zabawa. Jak z G w kwestii twoich włosów. Nie wiem czy to dobry pomysł. Szukam. Jeśli nie masz ochoty to po prostu powiedz.

    A gdyby do tej zamydlonej szafki wlać trochę wody i trzasnąć drzwiczkami... Pomyśl jakie piękne byłyby bańki! Cały dom baniek. Tak trzasnąć z całej siły kilkanaście razy i "urodzić" miliony baniek!!!

  8. #318
    Awatar Niobe
    Niobe jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    07-02-2016
    Posty
    320

    Domyślnie Odp: Magiczny kociołek. - Część 1

    Cytat Zamieszczone przez Shinden Zobacz posta

    Stare, grube, połamane baby. Wszystkie trzy! Miotła nas już nie unosi! Utonęłyśmy w Iluzji! Utonęłyśmy w Evie (teoria iluzoryczności świata). Z własnego wyboru postanowiłyśmy zapomnieć kim w Istocie jesteśmy. Świadomość siebie, świadomość ciała - szarość nas przygniotła.
    Za mało medytacji, za mało świadomości, za mało zen.

    Nowe miotły czekają! Z grubymi dupskami nie polecimy! A najbliższy sabat już za miesiąc z kawałkiem!

  9. #319
    Awatar Shinden
    Shinden jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    08-02-2016
    Posty
    345

    Domyślnie Odp: Magiczny kociołek. - Część 1

    Cytat Zamieszczone przez Niobe Zobacz posta
    Darioo przyjechał z Anką.
    NVRMND.
    o właśnie. O to była Justka wściekła. Nazwała Darioo złamanym k...sem.

    Shin, a może zamiast się ciskać i złościć to namaluj coś? Dla mnie. Ja postaram się do następnego CT nie żreć a ty mi coś namalujesz. Taka zabawa. Jak z G w kwestii twoich włosów. Nie wiem czy to dobry pomysł. Szukam. Jeśli nie masz ochoty to po prostu powiedz.
    !!!!!!!
    Ale ty nie wiesz co ty mówisz!!!
    Ja się boję!!!!
    Ja nie umiem! Ja jestem umysł techniczny! Nie twórczy! Ja nie umiem nic ładnego! Przecież nawet te moje, to są kopie!
    Ja nie potrafię... Naprawdę!
    Mogę w nagrodę zrobić ci ciasteczka z gorzkich jąder i zamiast cukru dać ksylitol!

    A gdyby do tej zamydlonej szafki wlać trochę wody i trzasnąć drzwiczkami... Pomyśl jakie piękne byłyby bańki! Cały dom baniek. Tak trzasnąć z całej siły kilkanaście razy i "urodzić" miliony baniek!!!
    hahahahahahahahaa Padłam!
    Bardzo dziękuję za ten tekst

    tylko że.... ta szafka.... to jest ta z zasuwanymi drzwiczkami

    Cytat Zamieszczone przez Niobe Zobacz posta
    Nowe miotły czekają! Z grubymi dupskami nie polecimy! A najbliższy sabat już za miesiąc z kawałkiem!
    Mój motywator miesiąca!!!!




    Dziś chyba jestem spokojniejsza w środku. Coś znalazło ujście. Ale już widzę cegiełki, które znowu mogą spowodować wybuch... Bo Justka jest 2 tyg we Wro. I chodzi na koncerty. I JA TEŻ CHCĘ! I jutro miała moja sis przyjechać. Ale nie przyjedzie, bo jutro mam depilację. Grrr. Wszystko sobie wytłumaczyłam. Sis przyjedzie za tydzień. Z Justką wstępnie umówiona jestem w piątek. Nie widzę problemu. Ale to nie znaczy, że go nie ma. Bo czuję, że mi to siadło. Na żołądku. Muszę nauczyć się cierpliwości....

    A w ogóle, to dziś z powodu niedyspozycji Zochy, musiałyśmy zawrócić. Bo ją zabrałam na bieg. Niepotrzebnie. Myślałam, że będzie ok, bo na spacerze szalała i wyglądało jakby jej było mało! Jeszcze musiałam ją ograniczać, aby mi gdzieś nie zwiała. Bo dostała znowu cieczkę. No i pobiegłyśmy, ale ... nie dała rady. Po pierwszym podbiegu zawróciłyśmy. Ale to nic. W domu się rozciągnęłam i zrobiłam 100 przysiadów i 3x plank po 30sec. Wiem, że nie dużo, ale nie chciałam przesadzić, bo jutro też chcę pobiec. Tylko nie wiem o której, skoro jutro mam depilację.... No. I nie pobiegnę. Chyba że nocą.
    No nie ważne.
    Ważne jest, że zrobiłam 100 przysiadów i dopiero przy końcówce coś poczułam :P
    Mamy fajną książkę i tam znalazłam jak robić przysiady. Boszszsz.... Zrobię zdjęcie i wam podeślę. Nie dziwię się, że mnie po przysiadach bolały kolana!!! Już nie będą bolały Będę robić!

    Myślę też, aby kupić pod choinkę dla G ławeczkę. taką wiecie, aby ciężary dobrze podnosić. Bo na łóżku to nie idzie. On kiedy myślał o takiej, ale coś się zdołował, pozłościł i nie kupiliśmy. Przyznaję, że też trochę dla siebie chciałabym

  10. #320
    Awatar Niobe
    Niobe jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    07-02-2016
    Posty
    320

    Domyślnie Odp: Magiczny kociołek. - Część 1

    Ale dlaczego Justka tak powiedziała o Darku? Chyba nie rozumiem. To, że mnie to zasmuciło jest absurdalne. Rozsądny człowiek by na to nie wpadł. W końcu on nie ma wobec mnie żadnych zobowiązań. Co więcej, między nami nic tak naprawdę się nie wydarzyło. Robiliśmy przymiarki do bliższej znajomości, ale w sumie to daleko było do "czegokolwiek". A poza tym skąd miał wiedzieć, że się łaskawie pojawię skoro przez cały czas się nie raczyłam pojawiać? Ehhh... ja nie widzę powodu, aby mieć do niego jakiekolwiek pretensje. Tak obiektywnie - to dobrze, że ją ma. Potrzebuje bliskiej duszy. Niech ma.
    A mi przecież nie chodzi personalnie o NIEGO. Mój smutek jest abstrakcyjny.

    Ale wiesz co mnie uderzyło? Jak się przyznał, że jeszcze w styczniu palił. Ale jak to? On? Taki sportowiec i człowiek zasad? Ej, nieeeee! Nie on! Dlaczego o tym wiem! Nie chcę tego wiedzieć. Ała! Mit upadł, ideał sięgnął bruku. Nie lubię.


    Z tym dealem (micha - obrazek) nie chodzi mi o twoje artystyczne szczyty (w które i tak wierzę). Chodzi o kontrakt.
    Ja będę miała motywację zewnętrzną do trzymania gęby na smyczy, skoro wewnętrzna zawodzi.
    Ty będziesz miała pretekst by zająć mózg bazgrołami i się wyciszyć.
    Dla mnie wystarczy, że poświęcisz czas i myśli. Może to być skserowana kolorowanka. Wystarczy. Chodzi o symbol. Zrobimy go w jakimś sensie razem. Ty przez kolorowanie, ja przez pilnowanie psychiki w kwestii jedzenia. Potem powieszę go sobie na lodówce, przy użyciu moich ukochanych magnesów w kształcie reniferów, które G przywiózł mi kiedyś z Finlandii (z Finlandii czy skąd?). I mam nadzieję, że energia twojej uważności zamknięta w tym rysuneczku wytrąci mnie z amoku gdy przyjdzie taki czas.Taka magia.
    Kurde, nie wiem czy to ma sens, czy to coś pomoże. Nie wiem. Tak mi przyszło do głowy. Jak chcesz.

    Mówisz, że to ta szafka zasuwana? No i? Tym lepiej! Bańki potrzebują powierza by zaistnieć. Pomyśl jak efektywnie napowietrza się szafkę machając drzwiczkami góra-dół!

    Ciężko jest być cierpliwym cale życie. Cierpliwym zawsze. Ile razy cierpliwie czekałaś na różne rzeczy bo bieda, bo alkohol, bo potrzeby mamy, bo... Ja to znam. I też boginią cierpliwości nie jestem. I już ne będę. Najłatwiej się poddać złości bo "chcę już". A wiesz co ja wtedy robię? Ja się nie złoszczę. Ja mówię "bez łaski" i "wcale tego nie chcę". Co gorsze?

    Kup ławeczkę. Na co czekasz?

    Kurier przywiózł moją naprawioną wyciskarkę. Wymienili wszystkie części o które prosiłam. No! Mam dar przekonywania
    Ostatnio edytowane przez Niobe ; 23-11-2016 o 09:21

Strona 32 z 36 PierwszyPierwszy ... 22 30 31 32 33 34 ... OstatniOstatni

Zakładki

Zakładki
-->

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •