-
Niewiele jem...
Nie poszłam do szkoły...
Nie dałabym rady...
Ciągle płaczę...
:cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:
Chłopak zamiast powiedzieć wprost, zachowuje się jak tchórz. Wolałabym przykrą prawdę, niż bolesne unikanie i mówienie, że wszystko jest w porządku.
Waga: Schudłam pół kilograma... aktualna waga: 61.6, a jeszcze niedawno było 63.
Jakoś nie poprawia mi to humoru... :(
-
Oj..
Nie wiem jak pomóc. Musicie porozmawiać..
Trudno cokolwiek innego doradzić, 3maj się i nie smuć.
Pamiętaj, ze po burzy zawsze wychodzi słońce :)
Jakoś się na pewno dogadacie.
-
ehh no przykro mi ze sie klocicie :(
ale uwazaj na te jedzenie... bo jak sie wszystko ulozy mozesz przytyc z nawiazka :/
-
Myślałam, że to już koniec.
Ale jeszcze nie...
Skurczyłam sobie żołądek, teraz za dużo jeść nie mogę.
Jem tylko wtedy, gdy głodna jestem.
-
eh a to zle....
chyba bedziesz musiala swoj zoladek znowu przyzwyczaic do normalnego jedzenia...
-
nie przyzwyczaje~!
Chce umrzec.
To koniec.
Zerwal...
A dzis mijalo 11 miesiecy :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:
-
Aisha, to nie koniec świata.. ja z chłopakiem rozstałam się po 12 miesiącach i 12 dniach ;/ W dodatku zaczęłam z nim chodzić 12 na szczęście stycznia a nie grudnia.
Z tamtym czułam się nie kochana..
Nie potrzebna.. powiedzmy taki ktoś z kim mo.żna pobyć prze 2h w tygodniu is ię pocałowac :( nie potrafił mnie zrozumieć.. może czasami nawet nie chciał.. ja tak ślepo za nim podążałam.. poza tym zawsze miałam wrażenie że różnimy się klasą społeczną ;/ To dziwnie brzmi ale czułam się obok niego zawsze gorsza.. jak dziewczynka ze wsi przy chłopcu wychowanym w mieście w bogactwie i luksusie..
Teraz mam kochanego chłopaka.. jestem od niego kompletnie inna.. ale mamy podobny system wartości :) dogadujemy sie prawie bez słów.
Czasami rozstanie jest po prostu najlepszym wyjściem..
Ale pamiętaj, że ludzie schodzą się czasami spowrotem.. wszystko zalezy od tego jak wiele dla siebie znaczycie :)
-
Może nie przeżywałabym tak bardzo, gdyby nie to, że pierwszy raz miałam chłopaka, który rozumiał mnie bez słów, któremu mogłam powiedzieć wszystko, był moim największym przyjacielem... :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:
Z charakteru był taki, jaki chciałam (może nie do końca, ale naprawdę): szczery, zdecydowany, opiekuńczy... Może za bardzo go idealizowałam, już sama nie wiem...
Nie przeszkadzało mi nawet to, że pali, lubi jeździć motorami, mimo, że ja tego nie lubiłam.
Wszystko mi jego przypomina, nawet słońce-jeszcze w lato grzało prosto w oczy, gdy byłam z Nim :( :( :( :( :( :( :( :(
Tyle wspomnień. Myślałam, byłam pewna, że jakoś się ułoży...
A jak nie, że przynajmniej zerwie normalnie, a nie jak niektórzy.
Ale myliłam się.
"Dziwne, myślałam, że Cię dobrze znam. Myliłam się kolejny raz..." :cry:
-
Aisha <przytul> nie poddawaj sie...
-
ehhh misiek nie rycz przez faceta!schudniemy,wyrobimy sie,kupimy zajebiste ciuchy i wtedy to bedziesz plakala,ze nie wiesz ktorego wybrac ;) :lol:
"Charakter mężczyzny poznaje sie nie po ty,jak zaczyna,lecz po tym jak kończy"-swieta prawda.wiec pomysl czy rzeczywiscie byl taki fajny.
buziole:*