-
1000? tak. raczej. nie wiem. nie licze nawet. może czasem nawet więcej. ja praktycznie w ogóle nie jestem głodna. jem bo mama we mnie wmusza jedzenie. nawet nie mam ochoty na słodycze :? troche to u mnie dziwne. aż zaczynam sie troche bać, ze coś ze mną nie tak. może tak mi sie żołądek zmniejszył ze nic nie czuj :lol:
:*
-
Aha i nie przesadzam z tym 100 kg bo w tej chwili ważę 96 kg! :cry: :cry: :cry: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :cry: :cry: :cry: :oops: :oops:
-
Ej no ,ale przeciez po Tobie w ogole nie widac zebys tyle wazyla !!!! naprawde , przeciez wiesz ze jestem na bierzaco z fotkami itp ... nie martw sie dasz rade ;*
a co do jedzenia tak jest bo jesz owoce one maja cukier ;) i warzywa bo sie przywyczailas do nich ;)
ale miejmy nadzieje ze jak ebdziesz wychodzic z tej diety dasz sobie rade ;*
-
Będę nieskromna i powiem, ze wiem, ze po mnie nie widac, ze waże aż tyle, ale widać, ze duużo :P ale wiem ze dam rade, ze wytrzyma, i zobacze na wadze z przodu 6. chce dojść do 65-60 kg. to jest waga optymalna dla mojego wzrostu. wiem, że będzie mi ciężko, ale muszę dać radę. jeśli nie tym razem to już nigdy. poprostu muszę :)
Dziękuje Hhoperko za wsparcie :*:*:*
co do zdjęć :) może dam tu jakieś :) bo mnie chyba dawno nie widziałyście :D
wrzuce coś dziś na serverek i dam tu linki ;)
-
no i to jest prawidłowe podejscie do sprawy , ze wiesz ze nie widaz ze tyle wazysz ;) bo serio nie wiadac !
ja tez myslalam ze po mnie nie widac ze az tyle waze oO ale do czasu gdy przejrzalam na oczy i sobie uswiadomilam ze sie oszukiwalam oO i ze naprawde wiadac ze jestem gruba i waze ile waze buuuu :cry:
-
Najgorzej jeszcze jak czujesz się gruba a wszyscy mówią "szczupła jesteś". Mnie to dobija. Olcia trzymaj się. I pamiętaj, powoli.
-
-
Hhoperko mnie się wydaje, ze jednak troche przesadzasz, jesteś naprawde ładna, masz cudne włoski i śliczne oczka :) a pozatym: ważniejsze to co w środku a jesteś naprawde świetną dziewczyną :*
Dodi, Wiki tak... mnie też to dobija, ale damy rade laseczki :*
Macie tu mje foteczki :)
troszke stare (29 października)
ja z moją Kasieńką
całkiem świeże (na molo w sopocie)
przeczesuje torebke (o tym cała historia jest, ale za długa by ją opisywać teraz)
w tramwaju też z Kasieńką
to są bardziej zdjęcia mojej twarzyczki, tak więc obiecuje Wam że w najbliższym czasie będą całej sylwetki :)
:*:*:*
-
Sliczna jesteś!! a jak schudniesz to się już w ogóle od chłopaków nie odpędzisz :D
-
Noemi :* dziękuję :) chyba tylko Ty odważyłaś się obejrzeć moje zdjęcia :lol: na nieszczęście dla Was będzie jeszcze pare :D może jutro :P
Dzisiejszy dzień zaliczam do udanych :D zjadłam jakieś 1300-1400 kcal z czego spaliłam ponad 200 :) na śniadanko surówka z róóóóżnych warzywek, potem jabłko. na obiad mrożonka :) Dziś "Salsa Mix" dobre :D dodałam mielonej słodkiej papryki i 2 łyżki sosu pomidorowego Knorra i było pyszne :D na kolacje właśnie zjadłam troszke za dużo :P 2 naleśniki z chudym twarogiem i owocami :) ale i tak wyszło mi jakieś 1400 kcal :) wiec nie jest źle :)
30 minut temu wróciłam ze spacerku... bite 2 godziny łaziłam z przyjaciółką po mieście :D ale sie nagadałyśmy :D jak rzadko :) mimo ze mróz -5*C to dzielnie chodziłyśmy :D
Właśnie wycziałam wage kuchenną taką elektroniczną za 50 zł :) na allegro :) chyba ją kupie. bo na 100% mi sie przyda. mam taką starą przedwojenną, ale ona sie do nieczego nie nadaje. źle waży i w ogóle jest prehistorycza :lol: a po warzywkach bede na 1000 kcal, wiec musze kupic wage, a wkońcu 50 to chyba okazja. w sklepie normalnie widziałam taką samą za 100 zł :? tylko musze tate poporosic o te 50 zł... bo ja za swoje przeciez nie bede kupowac, jak cała rodzina bedzie z niej korzystac :P
Jutro ważenie. mam nadzieje, ze poleciał chociaż 1 kg. chyba sie dziś o to pomodle :P bo jak nie to sie chyba załamie. tak sie staram... :) jem chrom organiczny. wiecie, ze to naprawde pomaga? ja nawet nie mam ochoty na czekolade i inne słodycze. wiadomo. jakby mi podstawili pod nos tabliczke czekolady i zostałabym z nią sam na sam, to zjadłabym ją całą. ale jakoś mnie nie ciągnie. byłam na mieście. wystawy sklepowe roją sie od słodyczy na starówce. Kasia (byłam z Nią na tym spaczerze właśnie) chciała kupić swojej siostrze czekolade. ja mimo, ze miałam kase nic nie kupiłam :) powiedziałam sobie "Olka przestań. tak sie starałaś. jutro ważnenie. musi być 1 kg mniej. jak zjesz tą czekolade to napewno nie będzie." no i podziałało :D tylko nie wiem jak będzie w poniedziałek. nie będe mogła użyc argumentu o ważeniu bo powiem sobie, ze ważenie dopiero w niedziele, więc zdąże to spalic :P
mam nadzieje, ze nie odzwyczaiłyście się od moich wypracowań? :D
lece :*:*:*