moja matka nie zgadzala sie zebym byla na diecie: kopenhaskiej, 1000kcal, kapuscianej czy kazdej innej. dlatego stopniowo przestawalam jesc: najpierw slodycze i jakies przekaski, kolacje sniadania...zostal mi tylko mikroskopijny obiad, ktory juz musialam zjesc bo to byl jedyny posilek przy ktorym rodzice byli mnie w stanie kontrolowac. i wiecie co?? TO BYL NAJWIEKSZY BLAD MOJEGO ZYCIA..taka "dieta" wykonczylam swoj organizm, zabilam przemiane materii... nie moge obwiniac matki ze stalo sie tak bo ona mi nie pozwolila odchudzac sie zdrowo. w naszym wieku rodzice czesto sa problemem w drodze do szczuplej sylwetki. jezeli tak jak u mnie-nie zgadzaja sie na odchudzanie, przekonujcie ich do bolu, robcie wszystko zeby tylko schudnac zdrowo pozdrowka:****