-
WIOSNA SIĘ BUDZI I JA TEZ MUSZE. MUSZE
-
Cytuje Luizka:
juz dużo straciłaś i coraz bliżej ci do mnie , chyba musze się sprężać
HAHAHA-coraz mi blizej....
No,to chyba najlepszy kawal jaki ostatnio slyszalam
....
-
Tygrysku,to jest plus i dla ciebie i luizka, bo chyba się Luizek spręży i w końcu zacznie dietkować, bo narazie opornie jej to idzie
, bo przecież ty ją gonisz, a ona musi uciekać, bo inaczej to faktycznie ją prześcigniesz
-
No,dobra-to ja juz sobie ukladam harmonogram kogo i w jakiej kolejnosci mam przescignac:najpierw Luize,potem ty Bewiczku,nastepnie Malgo i psotulke,a na koniec dogonie Misiala
-
Brawo!!!!!!!!!!!!! Powiem Ci Tygrysku, że ja najbardziej podziwiam dziewczyny, które zaczynają zmagania od setki i więcej i jak widzę, że chudną to naprawdę należą im się słowa największego uznania. Moja największa waga to 85 kg. i wiem co to była za walka. Ile trzeba mieć samozaparcia, żeby w ogóle zacząć? A co dopiero kiedy ma się do zrzucenia jeszcze więcej. Każdy kilogram to zwycięstwo i życzę Ci siły woli, optymizmu i wiary w takie nieustanne zwycięstwa i trzymam kciuki. Plan masz super i się go trzymaj!!!
-
Sobota bardzo ladnie zaliczona,ale niedziela....Wszystko byloby super gdyby nie lody....Pyszne byly,do tego ananasy z puszki i szklaneczka ananasowego syropku...Kolacji juz nie jadlam,bo stwierdzilam ze nie moge przeginac...W sumie bilans dzienny kolo 2000kcal,wiec az tak katastrofalnie nie bylo...Ale dzis rano wskoczylam na wage i ...oczom nie wierzylam: +1,0kg !
Mysle,ze kara niewspolmierna do przewinienia
.Wiem,wiem -zaraz uslysze ze organizm roznie reaguje i reguluje itd,itp...A jednak takie niespodzianki zalamuja...
Czasem to sobie mysle ze wystarczy ze pomysle o czyms slodkim a juz tyje...
Na sniadanie zjadlam dzisiaj 150g bialego sera i wypilam 0,5lkawy z mlekiem...ale jadlam to i prawie mialam lzy w oczach...a ten ser to juz mi wychodzi bokiem.
Jakos tak jest ze mna ze jak mam osiagniecia-to mnie to uskrzydla i zacheca do dalszej walki,ale jak jest na odwrot to mi skrzydla opadaja ...buuuu
-
Spieszę żeby Cię podtrzymać na duchu i naprawdę nie załamuj się, to minie, trzeba przeczekać!!! Szkoda słów na te nasze zmagania, ale mamy inne wyjście? Nie możesz się poddać, bo to nic nie da. A ten kilogram to naprawdę nic strasznego, pojadłaś trochę, ale wracasz do diety i takie jedno odstępstwo to nic złego. Trzymam kciuki żeby było lepiej
-
Tygrysku, nie łam się, każdy ma momenty napadu łakomstwa. Jest to taki mały problemik - też mam z tym kłopoty, bo jak pójdzie krok do przodu, to potem trach!
A w odchudzaniu nie jesteś sama, wiem jakie to trudne, bo ja praktycznie z nadwagą walczę już chyba z 15 lat, i nie mogę wygrać, co jest lepiej - to później sobie folguję , waga powraca w większym rozmiarze - i tak cały czas. I wierz mi Tygrysku - to jest kwestia mocilizacji, silnej woli i wsparcia!!!!
I też mam nadzieję , że to forum będzie tym wsparciem i mobilizacją jakiej mi zawsze brakowało.
Uszy do góry. Pozdrawiam CELA
-
Tygrysku, nie przejmuj się , będzie dobrze, ja też będę w piątek miała lody, ale dalej dietkuję, przecież my żyjemy, więc możemy mieć wpadki, oby tylko nie za dużo
-
Kochana grupo wsparcia-dziekuje za slowa otuchy...Milo,ze jestescie i ze mnie pilnujecie
.
Po sniadanku byl obiadek,a wlasciwie go nie bylo-bo z zalu nawet nie mialam ochoty na nic,dopiero przed chwila zjadlam porzadnego steka z gotowanym kalafiorem-napchalam sie tak ze ledwo zyje,ale przynajmniej mam swiadomosc,ze nic niedozwolonego.
Ale przyznam sie szczerze,ze stracilam zapal
,ciagne to bo mi glupio:zbyt wielu osobom powiedzialam o diecie,wiec nie moge teraz przerwac,bo conajmniej 10razy dziennie pytaja mnie jak tam dieta,ile schudlam....a najgorsze ze kolezanka w pracy tez zaczela sie odchudzac i mnie o wszystko wypytuje jako eksperta
.No to jak ekspert moze przestac sie odchudzac?
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki