Przepraszam za literówki, ale jeszcze jestem zaspana i zmęczona podróżą i rozpakowywaniem...
Wersja do druku
Przepraszam za literówki, ale jeszcze jestem zaspana i zmęczona podróżą i rozpakowywaniem...
:D :D :D
Ajka ,podziwiam :) Ja tylko ostatnio podjadam-i właściwie -żadnych głownych posiłków
i na tym podjadaniu do 1400 -dobijam----nie wiem co sie ze mną dzieje :( :( :( :(
ale waga niestety :( :( :twisted: :twisted: :oops: :oops:
już 4ty tydzień w miejscu a właściwie 1 kg do przodu buuuuuuuuuuuuu
chyba to nie na moje siły------- :shock: :shock: :?
Krino ,no właśnie-- ale pływalas więc może masz większe mięśnie-zmierz sobie obwody.
Szane --to ja chyba ślepa -bo przeczytalam ,że ważysz 73 kg :D :D
mimo wszystko nie jest z tobą tak żle :) i tak masz mniejsza nadwage niż ja :oops:
do 71kg już ci niedaleko a 64 kg--przesadzasz :) :) ,bylabyś za chuda :x
Joko ---tak sie bardzo nie przejmuj pisownia wszystkie to rozumiemy :)
nikt ci w dupe za to nie da :P nie rób sobie problemow --
co do 1200 cal to masz racje tylko za szybko licznik nabija a do wieczora tyle pokus :?
jak Ciebie szukali do pracy to nie sprzedaj sie tanio bo widze ,że bystra dziewczyna z ciebie. :shock:
krysial - nie przejmuj się małym spadkiem wagi - to podobno reguła, że pojawia sie punkt krytyczny, kiedy przestaje się lecieć w dół. Ważne, żeby to nie zdemotywowało. U mnie też właściwie od 2 tygodni bez zmian, ale to było wkalkulowane w proces odchodzania - wiedziałam, że na wczasach na pewno nie schodnę. Pilnowałam tylko, żeby nie utyć.
Dzisiaj zjadłam na śniadanie przepisowo 2 chrupki z serkiem i szynką drobiową (200kcal) i postaram sie już trzymać tego 1000. I ćwiczyć! Wczoraj, po tych nadmorskich treningach ćwiczenia z Cindy poszły jak z płatka :) A dziś zapowiada się ładna pogoda - może pojedziemy z Młodym na wycieczkę rowerową?
A tak w ogóle to bałam się, że wszystko stanie na głowie i znajdę się w innym wymiarze. Przez ten opóźniający się okres :?: Dziś o 7 pobiegłam do apteki po test ciążowy i wyszedł wynik negatywny - ufff... Pewnie rozregulowało mi się wszytko przez zmiany klimatyczne i może przez to odchudzanie?
pozdrawiam słonecznie 8)
I mnie dawno nie było, ale tak już bywa w wakacyjnym okresie! Joko! Gratuluję pracki!!! przeczuwałam iiihhhhhhiii :)
Ja też się muszę pocwalić - 4 kg mniej, ura ura!!!
Miłej, radosnej i bez wpadek niedzieli
Coś nam wszystkim ostatnio wagi na złość robią :!: :evil:
Nie załamujcie się :!: Mnie kiedyś stała przez 2,5 MIESIĄCA :!: :!: :!:
To była cholernie ciężka próba :evil:
Myślałam wtedy, że naprawdę nie dam rady dalej trzymać diety, ćwiczyć, że dam sobie z tym spokój, ale odkładałam z dnia na dzień, mówiłam sobie jeszcze jeden dzień wytrzymam a jutro się nażrę, popłaczę i dam sobie spokój. Na moje szczęście wtedy ruszyło forum :D
Pomogło mi wytrwać i jestem z tego bardzo zadowolona :D
Waga w końcu ruszyła i powolutku ale ciągle spada :!: :D
Wasze wagi też ruszą w dół :!: :!: :!: , tylko konsekwentnie trzymajcie się swoich postanowień, musi się udać, nie ma innej opcji :!: :!: :!:
Jutro dzień Wodnika
mam małą sugestię dla tych, które nie wierzą , że może im się udać.
Spróbujcie takiego pół- wodnika, rano porządne śniadanie a potem już same płyny
może tak będzie łatwiej a organizm się trochę oczyści.
Pozdrowionka, pa pa
Marzenko
Wielkie gratulacje
Hmmm, wiesz co szane - może i spróbuję tego pół-wodnika... Bo cały zupełnie mnie przeraża ;) Dzięki za poddanie pomysłu tej połówki. Czy po WODNIKU nie moacoie napadów wilczego apetytu?
pozdrówka
Ajka wiesz to dość dziwne , ale z moich obserwacji i z tego co piszą dziewczyny, nie ma takiej reakcji. Następnego dnia je się zupełnie normalnie.
Jeszcze jedno, chyba ważne : mówimy dzień wodnika ALE :
na samej wodzie i herbatkach, to chyba tylko Ela wytrzymuje, ona jest mistrzynią :!:
My staramy się tylko i aż, żeby to były płyny a nie pokarm do gryzienia.
Czyli dopuszczalne jest mleko, kefiry, maślanki a nawet bulion czy rosołek.
Poprostu powoli trzeba się przyzwyczajać. Może któregoś dnia i my staniemy się mistrzyniami :!: :!: :!: :D
Cześć, czołem, wpadłam tylko na moment, bo w biegu wykańczam obiad, przyjdą dzieci, a przedtem chcemy pojechać na Bródno, dla niewtajemniczonych - to tam jest cmentarz. Oczywiście na rowerach - 23 km w jedną stronę. Więc obiad musi być gotowy przed wyjściem. A dzieci mi jakoś przybyło, było ich dwie sztuki, a teraz na obiadki przychodzi 4. Spróbuję jutro tego wodnika, bo jak tak dalej pójdzie to na wakacje pojadę z otyłołcią a nie nadwagą. No to miłej niedzieli, lecę paaaa
Szane, dzięki! to moje pierwsze 4 kg w dół od prawie dwóc lat!!! więc jestem taka szczęśliwa!!!13 wyjeżdzam w bieszczady mam nadzieje, ze uda mie się jeszcze coś schudnąć !
A ile Szanuś obie stała ta waga??
miłego dzionka!
(właśnie wróciłam z rowerku i złapałam gumę)
Dziewczynki moje kochane.
Wrocilam.To byla bardzo smutna uroczystosc.Ale rodziny zjechalo sie tak duzo,ze niektorych to nie widzialam od 20 lat albo i wiecej.Zaczelismy wiec odgrzewac rodzinne kontakty.Jezdzilam troszke,potem goscilam kuzynke,kuzyna.....Dzis o 4 nad ranem wrocilismy z wesela.mialam przekichane,bo nie tanczylam,wiec nie udalo mi sie spalic ani jednej kalorii z pysznosci,ktore zjadlam,a bylo........
Dziewczyny,ja te wakacje podsumuje duza nadwaga.Ja nie wiem co sie dzieje.Moze nie jestem na diecie,ale tez nie obzeram sie jak prosie a tyje i tyje...
Kuzynka u ktorej bylam je dwa razy tyle co ja,i slodycze wrzuca,ona chuda jak przecinek,a ja dwa kilo do przodu....Wyc mi sie chce.....
Przez to ciagle odchudzanie tak pogibalam sobie przemiane materii,ze teraz to juz nie qwiem co robic.
Ogladam sobie wlasnie po raz tysieczny "Nigdy w zyciu" na dvd (pirat tak,tak )i znowu sobie przysiegam ze bede piekna jak Judyta,Stenka znaczy.Jestem jej fanka,mam nawet takie wlosy,ale na wlosach sie konczy,bo jej jest ze 20 kilo mniej....Eh...
Teraz mam nadzieje posiedziec troche w domu,bede wiec tu czesciej zagladac,jutro podejme sie wyzwania Wodnika,do kata musze cos w koncu zrobic.
Ciesze sie tu jestescie,bo nawet jak dlugo mnie tu nie ma to potem Was czytam
jak powiesc jakas i cieplej mi na duszy.
Pozdrawiam was serdecznie.
Czesc dziewczyny :lol: :lol: :lol:
Chyba naprawde dopadl mnie dolek stresowo-bankowy bo od 4 dni jem po 500kcal :!: :!: :!:
Dzisiaj postanowilam dobic do 1000 zeby nie pasc przy jutrzejszym Wodniku :wink:
Z jednej strony bardzo sie ciesze bo naprawde efekty sa widoczne ale chyba doladuje sie jakimis witaminami tak na wszelki wypadek :wink:
Moze doradzicie mi co powinnam kupic :?:
Do napisania :lol: PaPa :lol: :lol: :lol:
:D :D :D
Czarna ,no wreszcie jesteś ----masz racje ja tez sobie przez te ciągłe głupie odchudzanie -bardzo zwolniłam sobie metabolizm :? :( :(
Chyba trzeba mocno wziąść sie w garść bo od pisania jakoś mi kilosów nie ubywa :(
Szane --no z tym wodnikiem to jest tak ,że faktycznie w teorii tylko możliwe nic nie juesć
Ja myśle ,ze maślanki ,mleka jak najbardziej dopuszczalne ,przeciez to w płynie.
Ja nawet lody i pomidory zaliczam [może dlatego mierne efekty.
Elach ,faktycznie jest mistrzynią :D :D . Ja dzisiaj już próbowałam wodnikować ,ale niestety --zapomniałam sie i już ze 6 orzechów zjadłam :( :(
a teraz piwo popijam :( :( może chociaz obiad sobie odpuszcze.
narazie
Witaj Czarna
Nareszcie jesteś :!: :D , nic się nie martw, wszystkie wracające narzekają na brak sukcesów, ale powrót do domowych rygorów daje szybkie pozytywne efekty :lol:
Znowu jest nas prawie komplet, to świetna sprawa. :!:
Im nas więcej tym łatwiej o fajne pomysły na ułatwienie sobie walki i poprawienie efektów, a i o motywację łatwiej :!: Bo jak inne potrafią to nam też musi się udać :!: :!:
a jak trafi się załamka to tyle pomocnych łapek się wyciąga, że szybciej wraca nadzieja :!:
trzymaj się z nami, będzie dobrze :!: :!:
powodzenia z wodniczkiem :D
Batorku zaprzyj się i spróbuj :!: :!: :!: , już dziś przygotowuj się psychicznie, powtarzaj sobie , że chcesz jutro wytrzymać, że chcesz, bardzo chcesz to zrobić dla siebie :!: :!: :!: . A jutro staraj się nie myśleć o jedzeniu, pij głównie ciepłe i pij powoli małymi łykami. Mnie to pomaga, może pomoże i tobie :!: :D
Marzenko dokładnie od 16 stycznia do 7 kwietnia :evil: to był okropnie trudny czas, żadnej z was tego nie życzę :!: .Może gdybym wtedy wpadła na zrobienie "wodniczka" byłoby inaczej. Ale nie ma co gdybać, było minęło i koniec. Jedno co będę wam cały czas powtarzała : CIERPLIWOŚCI , CIERPLIWOŚCI I JESZCZE RAZ CIERPLIWOŚCI I WIARY W OSIĄGNIĘCIE CELU
:D :D :D
Marzenka -wielkie gratulacje może przy was troche nabiore rozsądku ,bo ja też mam kolezanke ,że ciągle chudnie nawet przy tortach,i mnie zazdrości--chyba nie wie co znaczy walka ze sadłem :(
Hej Krysialku wskoczyłyśmy w tym samym czasie :D
Może i ty spróbujesz :?:
Elech ciebie też dopiero dojrzałam. Piszemy wszystkie razem :D
trzymaj się i jedz jednak więcej, bo jak ci organizm przejdzie na tryb oszczędnościowy to potem długo będziesz musiała pracować nad ruszeniem przemiany materii. Po co ci dodatkowe kłopoty :?: :roll:
Trzymaj się :!: :!:
:D :D :D
Szane widze ,że razem męczymy kompa-a Tobie wodnik naprawde pomógł????
masz mniejszy apetyt?????bo ja zimą wytrzymuje a lato co powinno być odwrotnie --kapituluje przy owocach ,warzywach,lodach
Pomaga mi zdecydowanie :!: :!: :!:
Naprawdę, gdybym tego nie doświadczyła na własnej skórce, nigdy bym nie wierzyła.
Cały czas byłam przekonana, że głodówki to głupota itd.
Teraz żałuję, że wcześniej nie spróbowałam :!: :!: :!:
Szane przecież to kawał czasu!! jezu siczku :)
nie dałabym radę, podziwiam Cię jak kosmos!!!
ta stojąca waga to nazłośliwsze zjawisko pod słońćem!!
promyczki słoneczne dla Was!
:D :D :D
dziewczyny ,pamiętajcie --jutro plywamy :) :) :) ,woda ,herbata ,soczki niskoksloryczne ,maślanka a pojutrze spowiedż :roll: :roll:
hmm cos jakoś dużo osób ma dzisiaj wodniczka :lol: , ale to dobrze bo będzie nam raźniej
No to spróbuję tego WODNIKA. Jako podstawę wyznaczam sobie sok pomarańczowy (niesłodzony) i koktajl (maślanka lub mleko 0%+miód+truskawki).Oprócz tego woda mineralna. To zestaw z jakijś diety oczyszczającej, która kiedyś dobrze mi zrobiła.
Ale nie wiem czy się nie złamię, bo jestem w podłym nastroju i gigantycznym stresie...
nieco rozWODNIONE pozdrówka
:D Hejka wszystkim , a ja zrobiłam sobie dzień króliczka.... zielsko, zielsko, jabłuszko no i dużooooooo pić.
Weteranką w kilogramach jestem, ale nowicjuszką w spotykaniu się na necie z innymi , którzy też walczą o waszą i naszą szczupłość. Pozdroofka - Jado
Dobre popoludnie.Bo przeciez nie ranek juz.Nie wiem jak to robie,ale na razie plyne....Kawka z rana szklanka soku pomidorowego,herbaty nie wiem juz ile-owocowych roznych-a barszczyk do picia dopuszczalny?No jasne ze tak,co ja sie pytam.
O Chryste ale chcialabym do wieczora wytrwac....Moze mi sie uda.....
Zycze wszystkim milego plywania i do wieczorka.....
Aha!Dzieki,ze jestescie.To cudnie wiedziec,ze ktos wspiera.Trzymajta sie!!!!! :lol:
Ooooooo!JADO,widze ty tez z Gdanska?Witaj ziomaczko!
No i klops. Ten żurek to by jeszcze mógł być, ale ta kiełbasa w środku to już zdecydowanie nie. Ale nic to, taka jedna mała załamka, więcej nie będę jak bum bum.
batory: :D
Czesc Wodniczki :lol: :lol: :lol:
Plywam w wodzie mineralnej i czerwonej herbacie z cytryna :!: :wink:
Odbylam dzisiaj podroz do Legnicy i Lubina odwiedzic moja rodzinke,nie zjadlam placka drozdzowego z truskawkami, pachnacej galaretki z indyka o pierogach ruskich juz nie wspomne :!: albo jestem juz nienormalna albo rozsadna :?: :?:
Chcialabym wierzyc ze rozsadna ale wiele znakow na ziemi i niebie pokazuje cos wrecz odwrotnego :wink: :lol: :wink:
Pomimo to zycie jest piekne :lol: :lol: :lol:
Nie. Jednak Wodnik nie dla mnie. Albo inaczej - dzisiaj był wyjątkowo niesprzyjający dzień na takie eksperymenty. Do po łudnia jeszcze jako tako, ale ok. 13-14 zaczełam już węszyć w okolicach lodówki i snuć fantazje. Zaczęło się od 1 pieroga, który zostawiło dziecko, potem poszła kromka z szynką, 2 nektarynki, potem Rafaello, teraz dobiłam chrupkami z pomidorem. Szaleństwo chaotycznego jedzenia jakie nie zdarzało mi się od 48 dni (początek 1000kcal). I dyskomfort. Jednak muszę mieć poczucie przyjemności jedzenia, żeby cieszyć się dietą. I tylko 1000 mi to zapewnia.
Na dziś - 1100kcal. Może jeszcze poćwiczę, a może nie. Przynajmniej chodziłam ok. 2 godziny. O! POjeżdżę na rowerku w domu.
pozdrawiam pełna podziwu dla wytrwałości Wodniczek :)
Ajka nie stresuj się "nie od razu Kraków zbudowano" to twoje pierwsze podejście,
za jakiś czas spróbuj znowu. Ja też pierwsze próby mialam nieudane. Pierwszy raz udany to był przy czwartej próbie.
Elach jesteś tytanem :!: :!: :!: wobec ruskich pierogów skapitulowałabym jak amen w pacierzu :evil: PODZIWIAM CIĘ
Batorku trzymaj się, trzaba było tę kiełubaskę zręcznie ominąć, no ale jak się nie dała to trudno, ale nigdy więcej :!: :!: :!:
Czarna jak idzie :?: , już niedużo zostało, trzymaj się :!:
Krysial narazie nie daje znaku życia, mam nadzieję, że jej się uda :D
Ja dotrwałam do teraz przepisowo i już nie popuszczę choć mój brzuszek wydaje buntownicze odgłosy. Boki zrywać jak to, to się buntuje. Dobrze, że jestem już w domu bo między ludźmi pewnie wywołałabym niezdrową sensację :oops:
Do jutra i wskakujemy na wagę :oops:
Dzięki Szane za słowa otuchy :) Obiecuję, że spróbuję w korzystniejszych dla swojego stanu ducha okolicznościach przyrody.
dobranoc :)
PS. A to ważenie po WODNIKU to sprytny pomysł ;)
Szane: Twoje posty są super, pełne humoru i w ogóle:)
Sluchajcie moje damy.
UDAŁO MI SIĘ!!!!!!!!
Wlasnie wrocilam przed chwilunka z kina.Bylam z rodzinka na Krolu Arturze.Film fajny,ale ja do tego kina ucieklam od lodowki,kuchni,koszyka z owocami...itd.Do kieszeni spakowalam litra,no no,nie myslec tu sobie...coca coli light i popijalam sobie.
Ajka,wiesz ile razy mi nie wychodzilo,a zobacz -UDALO sie w koncu....Nie poddawaj sie,probuj za tydzien.
Elach,wspaniala jestes.Mam jednak czasem takie chwile,ze martwie sie o ciebie.Czy ty nie za malo jadasz?Cudnie,ze jestes taka twarda,zazdroszcze ci nawet,trzymaj reke jednak na pulsie,zebys nie narobila sobie problemow ze zdrowiem.A tymczasem gratuluje ci z calego serca.
Oh,Batorku,a kto ci te kielbaske tam podrzucil?Diabelek musi jakis....Trzeba bylo lyche wyrzucic i wypic jeno to rzadkie.Dobra chociaz byla?
No Szane,wierze ze dotrwalas do konca.Ja w kinie cieszylam sie ,ze tak glosno to dolby czy jak tam ,bo w brzuchu mialam godziny szczytu na autostradzie nr 2 gdzies do Hamburga chyba,i to wszystkie auta na klaksonach....
Melduj tu jutro koniecznie.
Krysial,a ty gdzie sie zgubilas?Plywasz?
Boje sie tej jutrzejszej wagi.Jak ja nie znosze tego bezdusznego urzadzenia.Po cholere to kupilam?
Najgorsze jest to,ze dalam d....y przez te wakacje i mam przody ,zamiast tylow.I boki mam tez,bo mi urosly.Tak jakos...
Ale walę piąchą w klatę moją osobistą ( ał,boli...),przysięgam,koniec już....
Pozdrawiam .Do jutra.
:D :D :D :D
witajcie pływaczki :D :D :D
Ja tak póżno bo akurat pozbylam sie znajomych :twisted:
Mąż ,mial urodziny :( :( ,wstydził by sie staruch przyznawać :? :?
moje pływanie udało sie cześciowo--bo tez nie jadłam tylko piłam :P
troche za wiele procentów ale zawsze to plyn :P :oops: z głodu zaliczyłam galaretke z wiśniami ,kawe ze śmietanką,i malutkie lody no kawalątek serniczka ,pomidorki:(
ale do 500 nie dojechałam
Szane Ty jednak masz klase :D ,Elach prawdziwy z ciebie żołnierz :) ,żeby nawet nie ucałować choć troszeczke z tych pyszności,jak ty to robisz????
byłas w moich stronach :P pracowałam do zeszlego roku w kopalni.
Jado ,ja tez jak mi sie nie udaje wodnikowanie i diabeł pcha mnie do kuchni
to wyżywam sie na pomidorach :)
Batorku,prawie ci sie udało ,przecież na głodniaka ciężko by było :D
Ajka zazdroszcze ci ,że wytrzymujesz na 1000 cu bo to dla mnie za malutko
a chudniesz ????
Czarna ciesze sie ,ze jesteś , nic sie nie martw , najgorszy to jest pierwszy kilogram
i pierwszy dzień postu :roll: podkręcimy jakoś metabolizm.
jedz wieczorem kawałek grajfruta żóltego [ma kalorie ujemne]
mnie jakiś czas pomagał .
Co do mnie to wrociłam do 69 ciu -może to tylko woda i dzisiejsza głodowka.
Dziewczyny musze wyjechać na 2 tygodnie ,znowu będe dawała znać od czasu do czasu z kawiarenki.----takie juz mam życie -na dwa domy.
narazie ,serdecznie was pozdrawiam no i trzymajcie sie szczuplutko
do napisania.
Miłego dnia
waga była uprzejma pokazać równo 78, jak utrzymam to do następnego wodnika to będę bardzo zadowoloną kaczką :D :!:
Czarna moje wielkie gratulacje, doskonale rozumiem twoją radość , bo sama byłam dumna jak paw i szczęśliwa jak pierwszy raz udało mi się wytrzymać :D
Tak sobie myślę, że gdybyśmy się zebrały wczoraj wieczorem, to byłaby niezła orkiestra :lol: , a tak każda grała solo :D
Ajeczko sprytna procedura ważenia po wodniku , a wlaściwie podawania wyniku ważenia we wtorki została ustalona gdzieś na początku tego postu. Większość z nas waży się codziennie, ale to nie ma znaczenia. Piszemy raz w tygodniu. Chyba, że któraś ma powody do ekstra radości , wtedy nie obowiązują żadne zasady :D
Muszę lecieć, zajrzę później, pa pa , powodzenia :D
Witajcie!
Gratuluję i podziwiam Wytrwałe Wodniczki!
Mam nadzieję, Czarnulko40, że faktycznie kiedyś się uda.
Na razie to jestem zestresowana opóźniającym się nadal okresem i teraz nie mam siły stawać przed wyzwaniami. Mam nadzieję, że to skutek diety&zmiany klimatu. Czy u Was, podczas chudnięcia nei było nieregularności w tym zakresie?
Dziś waga - 69kg. CZyli nawet optymistycznie...
pozdrawiam
Nie, nie i jeszcze raz nie. Nigdy więcej. Wczoraj oprócz tej kiełbaski w żurku (pokrojona była w plasterki i jak zaczęłam wyciągać to mój się tak groźnie spojrzał, że zaprzestałam) nic już nie zjadłam. Piszę wczoraj, bo wczoraj się skończyło o 12 w nocy nieprawdaż? Poszłam wcześnie spać, jeszcze wzięłam środek nasenny, bo nie mogłam z głodu zasnąć. No i obudziłam się o drugiej po czym wykonałam skok na lodówkę, naruszyłam nawet golonkę, co ją mój małżónek wczoraj upiekł dla jakiegoś swojego gościa na dziś. :oops: :cry: Do tego chyba ze 4 kromki chleba, majonez, ser, a co ja tam będę jeszcze wyliczać :oops: :oops: :evil: . No zgroza :x . To może ja moją wagę podam jutro? Co?
Ale i tak humor mi dopisuje, wyszłam rano do pracy, śliczna mżawka mżyła, zupełnie jak w górach, pomyślałma sobie, że za miesiąc już achhhhh
Pozdrawiam - batorek
Eh,dzien dobry,piekny moze nie jest,ale cieplo przynajmniej,choc troche mokro.
Waga?No stanelam rano i wiecie co? Jest 0,8 kg mniej niz wczoraj.Czyli jest 75,2.Wzrost nie ulegl zmianie,nawet wodnik nie pomogl,ciagle jest tylko 164 cm.Natomiast wiek i owszem ulega zmianie kazdego dnia,dzis to jest40 lat,7 miesiecy i 7 dni,jutro bedzie 8 itd.....Kurza stopa.
Tak sobie pomyslalam,ze ten wodnik to fajna sprawa,jakby tak codziennie,to zgubienie zbednego obciazenia zajeloby mi dwa tygodnie...ha ha.
A z drugiej strony to mi wstyd jak cholera,bo jestem tu z wami juz nie pamietam jak dlugo i waga zamiast w dol ,latem poszla mi dwa kiloski w gore.
Wydaje mi sie jednak ,ze dojrzalam do decyzji tak powaznie,bo jak chcialam na to wesele wlozyc sukienke,ktora rok temu na mnie wisiala niczym na wieszaku,a teraz trudno mi bylo oddychac,to :oops: :oops: :oops: tak mi sie wlasnie zrobilo,bo niby glupia nie jestem a glupot tyle kazdego dnia robie z tym zarciem jak bezrozumne stworzenie jakies.
Batorku,no co ty babo robisz?Obiecaj,ze juz nigdy wiecej po nocach nie bedziesz lazic po kuchni,noc jest od spania,no moze jeszcze kilka milych rzeczy mozna robic,ale nie JESC!!!!
A tak swoja droga to chlopa masz galancie,skoro gotuje ,piecze itd...Moj nawet jajecznicy nie potrafi,sama go tak pewnie wychowalam sobie.Przejelam spod skrzydel mamuni jedynaka wychuchanego i dzielo kontynuowalam.Ale dobry z niego maz i nie narzekam ,ze tej jajecznicy nie potrafi.
Tak ze Batorku nie wyglupiaj sie,szkoda calego wysilku jaki wlozylas w odchudzanie.
Ajka,ja nie wiem ,co myslec o tym co piszesz.Nigdy nie mialam zaburzen cyklu z powodu diety,jakies wyjazdy stresy itd...to owszem,ale znam jeden powod,dla ktorego okres sie spoznia,przerobilam to dwa razy,ale w wieku 22 i 28 lat.Teraz to cala moja rodzina bylaby nawet za,ale ja sie nie dam...nigdy w zyciu.
Nie mam pojecia,czy taka wiadomosc by cie ucieszyla,pewnie nie,skoro sytuacja cie stresuje....Nie pamietam czy czytalam ile masz lat,ale wszystkie my tutaj jestesmy chyba po czterdziestce.Coz,zdarza sie nie rzadko,ze w tym wieku......Ale na razie sie nie martw.
Krysial,no jestes na reszcie!To se poszalalas w tym dniu wodnika,ale jak plyny to plyny.Ciekle bylo nieprawdaz?
Ble...nie znosze zoltych grapefruitow.....Ale moze jednego kupie...
Pozdrawiam wszystkie kobitki.
Krysiul, no, kochana, no co Ty mówisz, no zastanów żesz się. Nie ma ujemnych kalorii. Nie ma i już.
Czarna - mój siedzi w domu, nic nie robi, a gotować lubi - tak wyszło. A Ty nie strasz Ajki :lol: , bo sie jeszcze bardziej zestresuje.
Szane - 78? waw czyli łał :idea: :shock:
Uffffffffffff!!!! :D Się odstresowałam! Spóźnienie tygodniowe, a ile nocy nieprzespanych, dwa testy ciążowe przerobione, wizje jakoweś mało pocieszające, ale jednak okazało się, że to tylko spóźnienie - pewnie ta podróż i zmiana klimatu, no, a potem dołączył się stres. A bałam się, bo już lata nie te (do 40 jeden krok ;) na takie rozrywki. No i mnóstwo innych powodów dla których niestety nie powinnam myśleć o poszerzaniu rodziny. Więc nie myślę, myślę o diecie. Ale jakoś mało skutecznie, bo Pierworodny miał dziś urodziny, więc torcik i te sprawy - nie omieszkałam skosztować. W sumie więc jakieś 1300-1400 do przodu. Ćwiczeń brak, bom w boleściach ;)
Batorku - ja tam Ci się nie dziwię, ja Cię rozumiem - u mnie głodówki tak samo się kończą. Wiem, że żeby schudnąć muszę jeść! Dlatego Wodnika obczajam na razie ostrożnie ;)
czarna40 - teraz Ci przybyło, ale wcześniej już coś straciłaś na wadze? Co takiego może być latem, że jest trudniej? Owoce? Rozleniwiające upały? (no, w tym roku nie...) A może jakiś stres?
pozdrawiam